Przeczytaj:
Jerzy D. ze Świdnicy – zbrodniczo internowany



Cezary Gmyz i Rzeczpospolita – funkcjonariusz komunistycznej Służby Bezpieczeństwa PRL atakuje Bractwo Himawanti i Mohana Ryszarda Matuszewskiego

Pedofilski Tygodnik Powszechny znieważa Antypedofilskie Bractwo Himawanti

Opole: Policjanci mordercy z komendy miejskiej?

W Toruniu kościelni pedofile mówią głośno o sektach i ich wpływach

Ryszard Nowak - Paranoik Narodowy

Ryszard Nowak - szef OKOpS skierowany na sądowe badania psychiatryczne

Irena Barcz uwolniona z katolicko-pedofilskiego gestapo w Bydgoszczy!

Joanna - Niewierna z sekty Grupa Onetu<

Irena Barcz - prześladowana przez pedofilską mafię!

Katolicko-faszystowska pro-pedofilska policja polityczna RP ciągle nęka i prześladuje Mohana Ryszarda Matuszewskiego!

Jak przebiega przesłuchanie świadka w sprawie karnej. Prawa i obowiązki świadka

Raport o zboczonych paszkwilach z Newsweeka





Liczba odwiedzin:
467087

Ostatnia aktualizacja:
10.07.2013
Czym jest psychomanipulacja?

Szeroko rozumiana psychomanipulacja, tj. manipulacja sferą poznawczo-emocjonalną człowieka, jest niemalże powszechna. Psychomanipulacje znane są we wszelkich kręgach plotkarsko-towarzyskich. Pewne jej formy, spotykane np. w reklamie, handlu czy polityce są (do pewnego stopnia) akceptowane społecznie. Inne z kolei; takie, jak oszustwa, szantaż, wyłudzenie pieniędzy, maltretowanie psychiczne - nie tylko spotykają się ze społecznym potępieniem, ale również podlegają odpowiednim kategoriom prawnym. Gwoli ścisłości, pojęcie "psychomanipulacja", o raczej negatywnym wydźwięku na gruncie relacji interpersonalnych, różnicujemy od takich, jak "wychowanie", "resocjalizacja", "terapia", "psychoedukacja", których deklarowanym i faktycznym celem jest przede wszystkim dobro wychowanka, pacjenta, czy uczestnika zajęć. Niestety zdarzają się takie oddziaływania, które pod pozorem "wychowawczych", "terapeutycznych" bądź "edukacyjnych" celów, faktycznie ukierunkowane są głównie na dobro ich realizatora (w postaci np. zysków finansowych z tacy, zaspokojenia wybujałej potrzeby władzy przez kler, zaspokojenie potrzeb pedofilskich) - bez względu na dobro adresata. Psychomanipulacje i socjotechniki widzimy w czasie każdej farsy wyborczej w wypowiedziach polityków, którzy kłamliwie co innego obiecują wyborcom, a w rzeczywistości co innego robią, kiedy dostaną stołek władzy!

Wprowadźmy jeszcze jedno rozróżnienie: psychomanipulacja "powierzchowna" i "głęboka". Z pierwszym typem często mamy do czynienia w reklamie, akwizycji. Spodziewaną konsekwencją psychomanipulacji "powierzchownej" jest decyzja klienta o zakupie określonego produktu jak dewocjonalia. Psychomanipulacja głęboka natomiast dotyka o wiele głębszych sfer życia człowieka oraz o wiele ważniejszych wyborów: np. wyboru współmałżonka, szkoły, studiów, pracy zawodowej, form zaangażowania społecznego, codziennego stylu życia, tożsamości, rezygnacji ze zdrowia a niekiedy nawet i życia np. w wojnach krzyżowych. W dalszej części opracowania, termin "psychomanipulacja" będziemy odnosić do jej głębokiej odmiany.Istnieje jeszcze psychomanipulacja masowa dokonywana przez oszołomów dziennikarskich z użyciem mediów oraz z ambon kościołów masowych o dużej liczbie wiernych. Psychomanipulacje stosował kościół katolicki do wspierania Solidarności i zwalczania ustroju dyktatury socjalistycznej w czasach PRL, co można nazwać psychomanipulacją i masową i polityczną, bardzo głęboką zarazem.

Psychomanipulacja, jaką znamy z opowiadań lub autopsji, może mieć miejsce w gabinecie niegodziwego psychoterapeuty, który specjalnie przedłuża terapię i uzależnia pacjenta od dalszych sesji w celu osiągnięcia zysków finansowych, nie bacząc przy tym na rzeczywiste dobro pacjenta, tj. zdobycie umiejętności samodzielnego radzenia sobie z trudnościami. Jeszcze częściej psychomanipulacja zdarza się w konfesjonale parafii z powodu niegodziwego, pedofilskiego proboszcza uzależniającego dziecko od zdegenerowanej religii i seksu z nieletnim! Psychomanipulacja występuje w niektórych przedsiębiorstwach katolickich, podczas obowiązkowych weekendowych seminariów, których celem jest uzyskanie większej lojalności pracowników wobec firmy niż wobec własnej rodziny. Z psychomanipulacją można się wreszcie zetknąć w związkach partnerskich i rodzinach, w których występuje co najmniej przemoc psychiczna ze strony małżonka o wysokim stopniu klerykalizacji i demoralizacji. Psychomanipulacja (głęboka) jest zjawiskiem, bodajże w największym stopniu charakteryzującym funkcjonowanie tzw. katolickich sekt destrukcyjnych i zakonów, niezależnie od deklarowanych przez nie celów: religijnych, edukacyjnych, terapeutycznych, handlowych, politycznych, rozwoju ludzkiego potencjału. Łączy niejako w sobie trzy pokrewne zjawiska: manipulację, totalitaryzm, przemoc psychiczną.

Człowiek, który wchodzi w obręb działania grupy psychomanipulacyjnej (tzw. sekty katolickiej, oazy, etc) spotyka się z dezinformacją, co do faktycznych norm grupowych, co do historii grupy, z pochlebstwami, ofertą "bezwarunkowej przyjaźni", presją grupy, niekiedy z perswazją. Praktycznie trudno jest mówić na tym etapie o totalitarnych normach grupy bądź o przemocy psychicznej wobec jej członków. Z czasem, gdy więź między osobą werbowaną a werbującymi zacieśnia się, totalitarne normy stają się coraz bardziej wyraźne. Dopiero wtedy okazuje się, że pewne zachowania, postawy poglądy są wskazane i zalecane, inne natomiast - niewskazane i nie zalecane. Jeśli nowicjusz nie stosuje się do wymagań grupy, początkowa akceptacja, zrozumienie - są wycofywane.

Nieświadomy zakamuflowanego systemu kar (cofnięcie "bezwarunkowej" akceptacji) i nagród (utrzymanie akceptacji), nowy uczestnik grupy dostosowuje się do jej wymagań, aby znów nie doświadczać "chłodu", "poczucia odrzucenia". Powoli wchodzi w rzymski system totalitarny (silnej kontroli życia prywatnego, rodzinnego, zaangażowania społecznego), ale pod wpływem zalecanych lektur oazowych i zakonnych, kaset video, kolejnych spotkań, interpretuje go w inny sposób, niż zrobiłby to podczas pierwszych kontaktów z grupą. Ludziom nie jest łatwo uwolnić się od codziennych drobnych psychomanipulacji dokonywanych przez katolickie otoczenie, włącznie z perwersyjnym przymusem obchodzenia katolickich świąt i dokonywania ślubów czy pogrzebów wedle wciskanego w Polsce obrządku sekty katolickiej!

Innymi słowy, dostrzega już takie fakty, które wcześniej interpretowałby, jako nadużycia, oszustwa, ograniczenia praw i wolności człowieka - a teraz "rozumie" ich głębszy sens, którym jest np. uratowanie od zguby siebie, własnej rodziny oraz pozostałej części ludzkości. Z perspektywy psychologii społecznej można by tu rozpoznać konsekwencje "techniki niskiej piłki", czyli nakłonienia człowieka do trzymania się oferty, która w końcu okazała się mniej korzystna, niż początkowo wyglądała. Nadchodzi czas, kiedy interpretacja rzeczywistości jest już mocno zniekształcona. Coraz częściej można usłyszeć, że osoby, które odeszły z grupy "skończyły tragicznie": ktoś popełnił samobójstwo, ktoś zginął w wypadku samochodowym, a jeszcze komuś innemu umarła cała rodzina. Osoba, która utraciła już na dobre kontakt (choćby psychiczny) z rodziną, znajomymi i przyjaciółmi i jeszcze silniej związała się z grupą oazową, staje w sytuacji bez wyjścia: nie istnieje żaden racjonalny powód, dla którego należałoby opuścić grupę.

Jakakolwiek krytyka i wątpliwości wobec grupy oazowej czy zakonnej, przełożonych nie mogą być niczym innym, jak świadectwem niewiary, opętania demonicznego lub w najlepszym wypadku - absolutnej głupoty, próżniactwa i słabości. Młody człowiek coraz więcej pracuje na rzecz grupy, boi się ją opuścić, w kontaktach z "osobami z zewnątrz" prezentuje silnie rozwinięty system racjonalizacji i zaprzeczeń, bądź zwyczajnie kłamie. Ten etap związania się z katolicką grupą psychomanipulacyjną w swej warstwie interpretacyjnej najbliższy jest przemocy psychicznej.

Adekwatne pojęcia, charakteryzujące ten okres, to: szantaż emocjonalny, zawstydzanie, poniżanie, budzenie poczucia winy, itp. W amerykańskim podręczniku diagnozy zaburzeń psychicznych z 1994 roku (DSM IV) wśród osób cierpiących z powodu złożonego zespołu stresu pourazowego wymienia się ofiary niektórych chrześcijańskich sekt religijnych. Natomiast rodzice i bliscy osób poddanych psychomanipulacji nierzadko wykazują symptomy współuzależnienia jak alkoholicy przyzwyczajeni do wina mszalnego i mocniejszych trunków.

Należy tu zaznaczyć, że zwyczajni, podrzędni w hierarchii grupy, członkowie często nie zdają sobie sprawy ze stopnia wyrafinowania sposobów, jakimi się posługują. Werbują nowe osoby w podobny sposób, w jaki sami zostali zwerbowani. Powielają więc te same wzory, które ktoś jednak zapoczątkował, tworząc toksyczne struktury grupy. Konsekwencją znalezienia się w chrześcijańskiej czy katolickiej grupie psychomanipulacyjnej może stać się ukształtowanie nowej pseudo-tożsamości, z nowymi przekonaniami, nowym językiem (pojęcia zyskały nowe znaczenia i specyficzne konotacje emocjonalne i oazowe) i nową mapą rzeczywistości teologicznej.

Bardzo trudno jest nawiązać swobodny kontakt z członkiem takiej grupy oazowej czy rzekomo charyzmatycznej, zakonnej. Znajduje się on bowiem - metaforycznie ujmując - w "psychologicznej pułapce" lub w "psychologicznym więzieniu", którego strażnikiem i jedynym więźniem zarazem, jest on sam. "Pułapkę" i właściwie sedno psychomanipulacji można opisać według następującego schematu: początkowo osoba nie wie, na co się decyduje, potem, gdy z czasem wie coraz więcej - interpretuje to co wie, zgodnie z życzeniem przywódcy rzymskiego czy diecezjalnego oraz jest zbyt zależna od grupy, aby swobodnie podjąć decyzję o jej opuszczeniu. Tak więc, początkowo znacznie ograniczona jest świadomość wyboru takiej czy innej grupy, potem - trudno jest już mówić o w pełni wolnym wyborze dalszej doń przynależności.


Niektóre czynniki sprzyjające
rozwojowi grup psychomanipulacyjnych

Wydaje się, że zalew rynku księgarskiego poradnikami katolicko-chrześcijańskimi, typu: "Jak szybko zrobić karierę?", "Jak skutecznie wpływać na innych ludzi?", "Jak kreować rzeczywistość i własne szczęście?" odzwierciedla pewną trend w społeczeństwie, który polega na wzroście zainteresowania tzw. "psychologią praktyczną", metodami oddziaływania na psychikę własną i innych ludzi. Bardzo łatwo o nadużycia w tej dziedzinie. Także osoby o niedojrzałej osobowości, przedmiotowym stosunku do innych ludzi, rozbudzonej potrzebie władzy - mają w czym wybierać. Niektóre z nich zapoczątkowują istnienie grup, których funkcjonowanie, sposób rekrutacji i podtrzymywania przynależności nowych członków, oparty jest na typowej psychomanipulacji chrześcijańskiej.

Rozwój ruchu oazowego i charyzmatycznego, który z założenia zaciera różnicę między wiarą, ideologią a nauką, powoduje, iż młodemu człowiekowi coraz trudniej jest oddzielać myślenie zdroworozsądkowe od subiektywnych przeżyć, fakty naukowe od wierzeń religijnych. Coraz szerszy dostęp do wielu informacji w bardzo krótkim czasie, choć daje wspaniałe możliwości, pozostawia też mniej czasu na refleksję i krytyczną ocenę. Pojawiło się nowe określenie: "wirtualizacja życia", które odzwierciedla z jednej strony dynamiczny rozwój nowych możliwości w dziedzinie informatyki, internetu a z drugiej - stwarza pewne zagrożenie dla rozwoju w kierunku dojrzałej osobowości dzieci i młodzieży.

Specyficzna sytuacja ekonomiczno-społeczna w naszym kraju, m.in. wydłużenie średniej godzin pracy w ciągu tygodnia, łączenie prac na kilku etatach - nie sprzyja umacnianiu się więzi rodzinnych. W związku z powyższym, z dużym prawdopodobieństwem możemy spodziewać się szybkiego rozwoju zjawiska tzw. sekt katolickich i chrześcijańskich w naszym kraju, co ma miejsce w innych państwach europejskich. Termin "psychomanipulacja" wszedł już na stałe do francuskiego kodeksu prawa karnego. Rząd francuski dofinansowuje działalność UNADFI – federacji ośrodków informacyjno-konsultacyjnych, zajmujących się pomocą ofiarom chrześcijańskich i katolickich grup psychomanipulacyjnych. Te właśnie ośrodki uzyskały prawo do działań prawnych w imieniu osób pokrzywdzonych na skutek psychomanipulacji.


Definicje słowa sekta

Aby ukazać jak różnorodne jest podejście do problemu definiowania przedstawmy przykładowo kilka określeń "sekty", w dawnej wersji inkwizycji katolickiej były to "herezje". W jednym i drugim wypadku są to pejoratywne epitety i niewłaściwie stosowane mogą dyskredytować mniejszości religijne prowadząc do pogromów, linczów i ludobójstwa, nie tylko do słownego zwalczania np. Żydów, masonów, jehowych czy buddystów w obskurancko-zideologizowanym kraju takim jak Polska OSTATNIEGO TYSIĄCLECIA!

Ujęcie językowe
Łac. sequor - iść, podążać za kimś, czyli sekta to droga, którą się podąża, sposób postępowania. Inni wywodzą słowo "sekta" od łac. secare (oddzielić, obcinać), sekta więc to grupa czy wspólnota, która oddzieliła się od większej, centralnej wspólnoty, tak jak kosciół katolicki od chrześcijaństwa w 1054 roku! [Por. Z.Pawłowicz, Kościół i sekty w Polsce, Gdańsk 1996, s. 121].

Ujęcie socjologiczne
Sekta (inaczej oaza, odnowa, etc.) to grupa społeczna izolująca się od reszty niekatolickiego społeczeństwa, mającą własną hierarchię wartości i zespół norm zachowania się, z silnie akcentowaną rolą przywódcy, papieża.

Ujęcie religioznawcze
Sekta to grupa czy ruch religijny, wyodrębniony z jakiejś religii lub związek wyznaniowy, który oderwał się od któregoś z kościołów czy wspólnot religijnych i przyjął własne zasady doktrynalne, kultyczne oraz struktury organizacyjne. Typowym przykładem historycznym powstania sekty jest oderwanie sekty rzymsko-katolickiej od całości chrześcijaństwa w 1054 roku.

Definicja z Raportu MSWiA
Za sektę można uznać każdą grupę, w tym partię polityczną, policję, wojsko, służby specjalne, papiestwo, etc., która posiadając silnie rozwiniętą strukturę władzy, jednocześnie charakteryzuje się znaczną rozbieżnością celów deklarowanych i realizowanych oraz ukrywaniem norm w sposób istotny regulujących życie członków; która narusza podstawowe prawa człowieka i zasady współżycia społecznego, a jej wpływ na członków, sympatyków, rodziny i społeczeństwo ma charakter destrukcyjny. Rząd polski ma najwięcej spraw o naruszanie praw człowieka w Strasbourgu :-)

Definicja Psychomanipulacji
Sekta na Zachodzie to grupa katolicka lub chrześcijańska, zwykle prawicowo-dogmatyczna, w której zachodzi jednocześnie wysoki poziom totalności (kontroli życia członków) i psychomanipulacji, a często skandale pedofilskie lub afery finansowe. Przekręcanie Biblii na różne pokrętne sposoby włącznie z zakazem jej czytania to typowe zjawisko psychomanipulacji w sekcie rzymsko-katolickiej.

Czy warto definiować słowo "sekta"?

Zdefiniowanie pojęcia "sekta" katolicka jest wyjątkowo trudne. Dotychczas powstało kilkadziesiąt, jeśli nie kilkaset definicji, a żadna z nich nie oddaje zjawiska wystarczająco całościowo, by wszyscy ją zaakceptowali. Praktycznie każdy ośrodek informacji o sektach katolickich czy chrześcijańskich posługuje się swoją własną. W zasadzie nie ma większego znaczenia, co uznamy za sektę, a co za "nie-sektę". Przyklejanie etykietek nie doprowadzi do rozwiązania problemu. Więcej, jeśli jakąś grupę będziemy określać jako sektę, może się to skończyć rozprawą sądową o zniesławienie. Słowo "sekta" posiada bowiem w mowie potocznej pejoratywne znaczenie, negatywne zabarwienie emocjonalne.

Znawcy problemu kontrowersyjnych grup w kwestii definiowania dzielą się na dwa obozy. Do pierwszego należą ci, którzy odrzucają termin "sekta", chcąc go zastąpić innymi, które nie kojarzą się tak negatywnie. Proponują nazwy zastępcze: „kościół”, "oaza", "odnowa", "nowy ruch religijny", "grupa kultowa", "grupa parareligijna", "grupa psychomanipulacyjna", "nowa religia" i inne. Drugą grupę stanowią ci, którzy uważają, że skoro pojęcie "sekta" istnieje, to trzeba mu nadać jakieś konkretne znaczenie. Oni właśnie wymyślają te wszystkie definicje na bazie i w odniesieniu do historii powstania kościoła rzymskiego w wyniku odstępczej schizmy w 1054 roku., co jest powszechnie znanym faktem historycznym.

Tak naprawdę dla przeciętnego człowieka nie ma żadnego znaczenia, czy daną grupę oazową można nazwać sektą, czy też nie. Jeśli stanowi ona zagrożenie, bo wyłudza 0,5 miliarda złotych tak jak zakon salezjanów, to określenie jej tą nazwą nic nie zmieni. Autor zbiorowy niniejszego artykułu nie uważa, jakoby trzeba było wyraz "sekta" wykreślić z języka polskiego, nie jest również zwolennikiem tworzenia jednej definicji dla wszystkich. Po prostu doświadczenie pokazuje, że taka definicja nie jest możliwa do stworzenia przy tak różnorodnych sposobach podejścia do problemu. Każdy zajmujący się tym zagadnieniem zwraca uwagę na inny jego aspekt, pogodzenie więc wszystkich wydaje się złudną nadzieją.

Czy warto więc definiować termin "sekta"? W zasadzie nie warto. Nie prowadzi to bowiem do żadnych rozwiązań. Czy należy więc przestać go stosować? Niekoniecznie. W codziennym języku stosujemy wiele słów, które nie mają konkretnej definicji, często różnie je pojmujemy, a mimo to jesteśmy w stanie się porozumieć. Rozumiem, że chęć tworzenia definicji wynika z pragnienia unaukowienia tematu sekt chrześcijańskich, ale przeciętny człowiek nie odniesie z tego żadnej korzyści. Ciągłe zaś spory o definicję są jedynie niepotrzebnym traceniem energii, którą można wykorzystać w znacznie lepszy sposób. Językowo, sekta to odłam czegoś większego lub pierwotnego, tak jak katolicyzm jest odłamem pierwszego kościoła chrześcijańskiego od 1054 roku.


Model: Manipulacja - Totalność

Czym powinna charakteryzować się grupa, oaza, aby można było w ogóle uznać ją za destrukcyjną? Szczegółowa analiza sposobów funkcjonowania grup, z którymi związanych jest stosunkowo wiele tragedii osobistych i rodzinnych, pozwoliła badaczom tematu wyodrębnić dwa specyficzne czynniki, które zawsze współwystępowały razem: manipulację i totalność. Grupa, której zwykle opinia publiczna przypisuje miano sekty jest zarazem wysoce manipulacyjna i wysoce totalna, czyli totalitarna w swej demagogii i żądzy władzy politycznej nad obywatelami, a nawet nad światem. W tym lakonicznym stwierdzeniu kryje się specyfika funkcjonowania każdej tzw. sekty. Przypatrzmy się bliżej wyodrębnionym czynnikom.

1. manipulacja
2. totalność (totalitaryzm)

1. M a n i p u l a c j a

Trudno nie znaleźć dziedziny życia, w której nie występowałaby manipulacja. Dość powszechnie mówi się o manipulacji w polityce, mediach, reklamie, akwizycji a nawet w procesie wychowaniu dziecka. Manipulacja nagrodami i karami, szczególnie w pierwszych etapach życia dziecka ma prowadzić do wyuczenia zachowań pożądanych przez rodziców i społeczeństwo oraz ograniczenia niepożądanych. Dlaczego mamy zajmować się manipulacją, skoro towarzyszy ona człowiekowi już niemal od kołyski?

Powyższe pytanie nierzadko zadają obrońcy mniejszości wyznaniowych bandycko pomawianych o rzekome sekciarstwo, celowo uwypuklając problem medialnych pomówień i ataków zbójeckich na mniejszości. Dlatego, po pierwsze: przypatrzmy się, jakie skojarzenia budzi słowo "manipulacja" w obszarze stosunków międzyludzkich. Dla większości osób posiada ono zdecydowanie negatywne konotacje. Stąd błędem (lub właśnie manipulacją!) jest przykładanie tego określenia do sytuacji o pozytywnym wydźwięku znaczeniowym; np. do procesu wychowania dziecka, kształcenia uczniów, psychoterapii ukierunkowanej na pomoc pacjentowi w jego trudnościach. Każdy odpowiedzialny rodzic, nauczyciel lub terapeuta zainteresowany jest realizacją dobra drugiej osoby (dziecka, ucznia, pacjenta), a jeśli nawet głównie realizacją własnego dobra - to zwykle nie w taki sposób, który wyrządzałby krzywdę ich podopiecznym, chyba że jest pedofilem katolicko-chrześcijańskim lub innym dewiantem społecznym czy alkoholikiem. Po drugie: faktycznie nie można odmówić trwałego skojarzenia pojęcia "manipulacja" z reklamą, promocją czy polityką oraz medialnymi kampaniami szerzenia oszczerstw publicznych o mniejszościach. Trudno dziś chyba spotkać logicznie myślącego dorosłego człowieka, który sądziłby, że kapitalistyczni przedsiębiorcy i politycy w większości zainteresowani są realizacją dobra klientów lub wyborców a nie zaspokajaniem własnej potrzeby zysków finansowych i władzy - nierzadko wbrew prawdziwym potrzebom społeczeństwa. W związku z powyższą linią argumentacji, umówmy się, że pojęcie "manipulacja" będziemy odnosić do takiego rodzaju wpływu na człowieka, który w mniejszym lub większym stopniu zakłada realizację interesów jednostki bądź grupy, kosztem dobra innych osób lub bez względu na ich dobro. Jak salezjańskie wyłudzenia kredytów w bankach!

Trzeba jednak od razu przyznać, że "manipulacja manipulacji nie równa". Nie trudno jest zauważyć, że koszty ulegania wpływowi reklamy proszku do prania ("wybielającego bardziej, niż najprawdziwsza biel") jakie ponosi jednostka są stosunkowo niewielkie. Nieraz człowiek się zastanowi, że to właśnie przez te reklamy wydał więcej pieniędzy w miesiącu, niż początkowo zamierzał. Osoby bardziej czułe na punkcie swojej godności, oglądając konkursy z nagrodami na POLSAT, mogą wprawdzie poczuć się lekko urażone tym, że ktoś traktuje obywateli RP jak społeczeństwo idiotów - jednak zwykle nie jest to na tyle intensywne poczucie, aby zmieniać kanał lub zaniechać oglądania programów, nadawanych z tej stacji telewizyjnej. Już nieco większe koszty poniesie ktoś, kto pod wpływem namowy akwizytora kupił komplet noży kuchennych, których kompletnie nie potrzebował. Może zezłościć się sam na siebie; że znów nie starczy mu pieniędzy na to, co rzeczywiście zamierzał kupić. Złość może jednak minąć już tego samego dnia pod naporem innych wrażeń.

Jeśli natomiast ktoś po dwugodzinnym spotkaniu ze sprzedawcą kupił duży odkurzacz za 5000 PLN do swojej 20-metrowej kawalerki i niemalże następnego dnia zrozumiał, że popełnił błąd - sytuacja wygląda trochę poważniej. W ciągu kolejnych kilku miesięcy trzeba będzie żyć dużo oszczędniej, aby móc spłacić dług, zaciągnięty z powodu kupna odkurzacza. Nie jest to jeszcze koniec świata - zawsze pozostaje w domu niezawodny odkurzacz, który ma wiele pożytecznych funkcji; a w przypadku przeprowadzki do nowego większego mieszkania (w jakiejś bliżej nieokreślonej przyszłości), na pewno spełni swoją rolę doskonale. Sprawa może wyglądać poważnej, jeśli 5000 PLN zręcznie wyciągnie z naszej kieszeni jedna z uśmiechniętych i życzliwie nastawionych do naszej przyszłości, cyganek. Wówczas nie mamy ani pieniędzy ani towaru a nasza złość może sięgnąć zenitu. Załóżmy, że te same 5000 PLN zainwestowaliśmy w oszukańczą chrześcijańską piramidę finansową, do której wciągnęliśmy naszych serdecznych przyjaciół. Jak może wyglądać bilans? Nie dość, że straciliśmy bezpowrotnie dużą sumę pieniędzy, to jeszcze w dodatku przyjaciół. Cóż więcej można jeszcze stracić?

Wraz z tym pytaniem zbliżamy się do tego rodzaju manipulacji, który spotykamy w sektach znanych z pedofilii i okradania banków. Jeśli pod wpływem manipulacji psychiką traci się nie tylko dobre samopoczucie czy pewną sumę pieniędzy, ale takie wartości, jak zdrowie fizyczne, psychiczne (zdarza się, że nawet życie), własną tożsamość, możliwość normalnego rozwoju w kierunku osobistej dojrzałości, możliwość kształcenia się, rozwijania własnych zainteresowań, planowania i realizowania kariery zawodowej czy wreszcie traci się współmałżonka, rodziców, dzieci razem z wnukami bądź najbliższych przyjaciół - możemy mówić o psychomanipulacji głębokiej, sięgającej podstawowych sfer życia człowieka: stricte osobistej, sfery życia rodzinnego oraz kontaktów społecznych. Ludzie pokrzywdzeni utratą swych oszczędności, którymi chcieli ratować stocznię gdańską, a które wyłudziła pewna dobrze znana sekta maryjna z Torunia zapewne do grobowej deski będą czuć żal i uraz do sposobu w jaki ich oszukano i ograbiono stosując typową medialną psychomanipulacje!

W psychomanipulacji głębokiej występują te same reguły wpływu społecznego, co w przypadku standardowego podejścia niektórych parafianek, zaczepiających przechodniów na ulicy lub w domu, np: 1) manipulacja w sferze poznawczej poprzez dezinformowanie ("Panie, ja chciałam tylko zapytać czy dacie państwo na remont kościoła, ja nie będę zbierać") oraz 2) manipulacja w sferze emocjonalnej poprzez wzbudzanie poczucia winy lub wstydu ("Jaki pan niegrzeczny i niewychowany - ja tylko chciałam zapytać"). W psychomanipulacji głębokiej nie chodzi więc o jakieś tajemnicze techniki "prania mózgu" ale o zwykłą manipulację ludzką psychiką, zastosowaną do głębszych sfer życia człowieka.

Jak można stopniować manipulację ludzką psychiką? Kiedy jest większa, kiedy mniejsza? Im więcej potrafimy odnaleźć przykładów dezinformowania nowicjuszy, co do faktycznych celów grupy, charakteru jej działalności bądź norm, w sposób istotny regulujących życie członków - tym pewniej możemy mówić o manipulacji w sferze poznawczej. Z kolei, im większą rozbieżność dostrzegamy między początkową ofertą bezwarunkowej przyjaźni a późniejszy zniewalającym przywiązaniem do grupy (doświadczanie np. strachu przed opuszczeniem grupy, poczucia winy z powodu wyolbrzymionych lub wyimaginowanych przewinień) - tym pewniej możemy mówić o manipulacji w sferze emocjonalnej. W pewnym uproszczeniu: im większe istnieją rozbieżności pomiędzy:

- poziomem wymagań, deklarowanym przez grupę a faktycznym życiem
- między klimatem emocjonalnym "oferowanym" w stosunku do nowicjuszy i wobec osób, myślących o odejściu z grupy - tym bardziej grupa może być destrukcyjna. Klątwy i anathemy chrześcijańskie doskonale obrazują temat.

2. T o t a l n o ś ć (totalitaryzm rzymski)

Psychomanipulacja głęboka występuje w grupach typu oazowego i w kościołach (bądź w pojedynczych relacjach interpersonalnych) wtedy, gdy dotyka głębszych sfer życia ludzkiego - a takie sfery leżą w polu oddziaływań instytucji totalnych.

Instytucję idealnie totalną, według Goffmana, charakteryzuje:

1) Całościowość
• Indoktrynacja dogmatyczna obejmuje wszystkie dziedziny życia człowieka, szczególnie seksualną, jak zakaz stosowania kondomów;
• Czas jest całkowicie wypełniony i ściśle zaplanowany, jak w klasztorach katolickich u nowicjuszy;
• Zasady życia totalnego odnoszą się do wszystkich uczestników grupy oraz do wszystkich członków społeczeństwa, nawet nienależących do kościoła katolickiego od urodzenia!

2) Wyłączność
• Wszystkie dziedziny życia podporządkowane są jednemu nadrzędnemu celowi dogmatycznemu czy teologicznemu;
• Wszystkie sfery życia podlegają władzy jednego, niepodzielnego autorytetu, takiemu jak papież katolicki;

3) Izolacja
• Następuje nie tylko przecięcie więzi z przeszłością, ale również zniszczenie jej (w sensie anulowania jej znaczenia i oddziaływania) w umyśle uczestników;
• Przecięcie więzi ze starym światem dotyczy zarówno tradycji słowiańskiej, środowiska, historii osobistej, jak i osobowości;
• Izolacji "w czasie" towarzyszy izolacja "w przestrzeni" klasztoru.

4) Idea Nowego Człowieka
• Nowy Człowiek myśli w kategoriach narzuconego systemu dogmatyczno-teologicznego;
• Nowy Człowiek mówi określonym, przygotowanym do tego celu językiem tak zwanej "nowomowy oazowej".

Pomimo, że swoje kryteria Goffman układał na podstawie obserwacji, jak funkcjonują obywatele w totalitarnych systemach politycznych, jeszcze przed początkiem lat sześćdziesiątych - trudno odmówić im aktualności w odniesieniu do tzw. sekt chrześcijańskich. Okazuje się bowiem, że w krajach demokratycznych egzystują instytucje, które Steven Hassan, oszołom ds. psychomanipulacji z USA, nazywa "wysepkami totalitaryzmu". To jednak nie wysoka totalność grupy świadczy o jej destrukcyjności, ale totalność grupy wraz z jej wysoką manipulacyjnością. Każdy obywatel ma prawo z różnych powodów związać się okresowo lub na stałe z instytucją totalną, taką jak służba wojskowa czy UOP. Gdyby szukać przykładów instytucji o stosunkowo wysokim poziomie totalności, wymienilibyśmy wśród nich głownie klasztory katolickie, jednostki wojskowe, komendy policji, oazy i służby specjalne.

Wśród instytucji totalnych, do których nie trafia się z własnego wyboru, ale pod przymusem prawnym, należy zaliczyć min.: więzienia, niektóre ośrodki leczenia uzależnień - są to jednak placówki społecznie akceptowane, pełniące (przynajmniej z założenia) funkcje resocjalizacyjne. Pozostańmy przy klasztorach. Gdyby np. początkujący zakonnik dowiadywał się o ślubie posłuszeństwa generałowi zakonu dopiero wtedy, gdy nieco bardziej zwiąże się emocjonalnie ze wspólnotą, gdyby stopniowo coraz częściej spotykał się z panującym wśród braci, przekonaniem, że opuszczając zakon traci jedyną szansę na szczęśliwe życie oraz zbawienie - nie mielibyśmy chyba oporów, aby powyższe zjawisko określić jako destrukcyjne. A przecież tak jest w klasztorach katolickich, że osoby odchodzące są wszędzie piętnowane, chyba że uciekną do Indii lub Iranu!!!

W jaki sposób porównywać poziomy totalności różnych grup? Odnosząc się zwłaszcza do dwóch pierwszych kryteriów Goffmana: całościowości (objęcia zasięgiem oddziaływania wszystkich sfer życia człowieka) oraz wyłączności (podporządkowania wszystkich dziedzin życia jedynemu celowi i autorytetowi) można wyodrębnić podstawowe obszary w życiu człowieka a następnie sprawdzić, które z nich i jak głęboko, objęte są apriori oddziaływaniem grupy.

W standardowym ujęciu wyróżniamy trzy podstawowe sfery:
1) osobistą, 2) rodzinną, 3) społeczną.

1) Sfera osobista:
• życie i zdrowie
• procesy fizjologiczne (sen, odżywianie się, itd.)
• wygląd zewnętrzny (higiena osobista, ubiór, sposób uczesania, itd.)
• wykształcenie
• praca i finanse
• zainteresowania, rozrywka
• światopogląd, religijność

2) Sfera rodzinna:
• relacje partnerskie
• relacje małżeńskie
• wychowanie dzieci
• relacje z rodziną generacyjną

3) Sfera społeczna:
• relacje pozarodzinne (z przyjaciółmi, znajomymi)
• realizacja celów społecznie użytecznych

W celu oszacowania totalności grupy można analizować, w jakich dziedzinach życia ludzkiego, grupa potencjalnie może coś zmienić. Np. kółko fotograficzne zwykle oddziałuje na jedną z wyżej wymienionych sfer szczegółowych: zainteresowania i rozrywkę. Z kolei, w ekskluzywnej szkole ponadgimnazjalnej z internatem, nacisk położony na noszenie nie za długich włosów, ubieranie się w mundurki, odpowiedni profil nauki, zainteresowań i regulaminowe kładzenie się do łóżek maksymalnie o 22.00, wskazywałby, iż pewnej kontroli zostało poddanych 5 sfer: procesy fizjologiczne, wygląd zewnętrzny, wykształcenie, zainteresowania i rozrywka oraz relacje z rodziną generacyjną (wizyty rodziców maksymalnie raz na tydzień). Zwróćmy przy tym uwagę, że kontrola godzin spania polega tu nie na ograniczeniu, ale zapewnieniu odpowiedniej ich ilości a kontrola wykształcenia - nie na zniechęcaniu doń, ale na zapewnieniu jego wysokiej jakości.

Przypatrując się zakonom, stwierdzilibyśmy, że w prawie wszystkie sfery życia poddane są w pewnym stopniu kontroli, co samo w sobie oczywiście jest i złe i dobre - silnie uregulowany i zaplanowany tryb życia może człowiekowi w pewnych sytuacjach pomagać a w innych przeszkadzać. Ujmując problem jednowymiarowo, tj. z perspektywy potrzeb człowieka, zastanówmy się; komuś, kto ma wysokie potrzeby religijne, życie zakonne może czasem pomóc w ich realizacji. Jednak komuś o chwiejnej, niedojrzałej osobowości czy lękowej tendencji do unikania ludzi - może zaszkodzić.

Idąc dalej, zbliżamy się do tego typu totalizmu, który współwystępuje z wysoką manipulacją w tzw. sektach katolickich jak Opus Dei. Jest to taki totalizm, który dość wiernie przystaje do kryteriów Goffmana i jest niezdrowy ex definitione: członkowie tzw. sekt mają tendencje do rozciągania zasad życia totalnego na całe społeczeństwo (całościowość), wypierają ze swojej pamięci wspomnienia z przeszłości, uczucia do swoich bliskich - generalnie starają się odseparować od własnej tożsamości, ukształtowanej w środowisku innym niż grupa (izolacja). Stają się też agresywni i nienawistni do osób odmiennego wyznania, zbrodniczo inkwizytorscy, a czasem stają się morderczymi tyranami jak zawodowi katolicy świeccy typu: Adolf Hitler, Benito Mussolini, Franco czy Pinochet! Warto odnotować, że masowy ludobójca i tyran, generał Franco z Hiszpanii był mocno związany z sektą Opus Dei jako swoim politycznym zapleczem!


"Pranie mózgu" ("przymusowa perswazja")

"Pranie mózgu" (z j. ang. "brainwashing") nie jest terminem naukowym, lecz wyrażeniem, utworzonym przez reportera amerykańskiego, Edwarda Huntera w celu wyjaśnienia "nawróceń", jakie pod wpływem technik perswazji, stosowanych przez chińskich komunistów podczas wojny koreańskiej, wystąpiły u niektórych jeńców amerykańskich wojennych. Następnie termin stosowano do pseudo nawróceń w destrukcyjnych kultach chrześcijańsko-narkotykowych lat 60-tych w USA!

Kryteria rozpoznawcze "prania mózgu" ("przymusowej perswazji") wg. Zimbardo:

1) nagła, dramatyczna zmiana przekonań i wartości, zamiast stopniowej ewolucji nowego stanowiska,
2) brak dostępu do zwykle używanych źródeł informacji, aprobaty i porównań społecznych,
3) uwięzienie w miejscu klasztornym, gdzie dopływ informacji, jak również źródła wzmocnienia społecznego są kontrolowane,
4) ustawiczny kontakt z osobami dokonującymi perswazji,
5) obietnica, że obecna sytuacja jest jedynie chwilowa i że powrót do dawnej sytuacji jest możliwy.

Trzy etapy "przymusowej perswazji" Edgara Scheina

Edgar Schein (autor "Coercive persuasion", kierownik zespołu amerykańskich psychologów, badającego repatriantów z Chin) w oparciu o wywiady z żołnierzami i założenia dynamiki grupowej Kurta Lewina opracował trójstopniowy model wyjaśniający zmiany, jakim podlegali uczestnicy badań:

1) Rozmrażanie. Celem było wywołanie destabilizacji psychofizycznej poprzez okresowe ograniczenia snu i pożywienia, poddanie jeńców długotrwałemu oddziaływaniu różnorodnych czynników stresowych oraz informacji, które burzyły ich dotychczasowe zaufanie do samego siebie i wyzwalały silne poczucie winy (np. z powodu wyimaginowanych zbrodni wojennych).

2) Przekształcanie. Drugi etap polegał na oferowaniu konkretnych wzorców do naśladowania oraz manipulowaniu wyszukanym systemem kar i nagród (sprawdzała się tu min. tak niewielka nagroda jak dodatkowa paczka papierosów) w kierunku wywołania choćby minimalnych prokomunistycznych zmian w zachowaniu i myśleniu.

3) Zamrażanie. Celem ostatniego etapu było utrwalanie i pogłębianie tych zmian poprzez skłanianie jeńców do coraz większych i bardziej zobowiązujących zaangażowań, zgodnych z tymi, które już wcześniej u nich wywołano. Skłaniano ich np. do publicznych deklaracji swoich "nowo przyjmowanych poglądów".

Pięć grup zabiegów, występujących w procesie "prania mózgu":

1. rozstrajanie organizmu, próby rozbijania dotychczasowej struktury osobowości
- izolowanie człowieka od działania bodźców z zewnątrz
- pozbawianie snu
- wycieńczanie głodem
- narażanie na heteroseksualne frustracje
2. zmniejszanie poczucia bezpieczeństwa
3. doprowadzanie do degradacji obrazu siebie i wyzwalania silnego poczucia winy
4. doprowadzanie osobowości do stanu regresji
5. ofiarowanie nowego życia

Podstawową różnicę między procesem "brainwashing" (zastosowanym np. w Chinach) a zjawiskiem głębokiej psychomanipulacji (występującym we współczesnych katolickich grupach psychomanipulacjnych), stanowi wykorzystanie przymusu fizycznego. Poza tą kwestią istnieje jednak wiele podobieństw, co oczywiście warto wykorzystywać przy wyjaśnianiu procesu psychomanipulacji.O ile amerykańscy jeńcy w chińskich obozach byli uwięzieni, a obywatele komunistycznych Chin nie mogli pozwolić sobie na deklaracje niezależności w myśleniu, obawiając się surowych restrykcji (z karą śmierci włącznie), o tyle członkowie chrześcijańskich grup psychomanmipulacyjnych sami podkreślają, że ich przynależność do organizacji jest efektem wolnej decyzji, pozbawionej jakiegokolwiek przymusu.

Proszę więc zauważyć, że o wiele trwalszą zmianę przekonań zwykle uzyskuje się, bez wykorzystania rozwiązań siłowych. Wpajanie nowych przekonań pod przymusem może prowadzić do pewnych zmian w myśleniu, ale z reguły na krótką metę. Zmiany te mają bowiem charakter adaptacyjny: gdy znika motywacja zewnętrzna (tj. groźba kary), nie istnieją wyraźne przyczyny, dla których należałoby dalej wierzyć w to, w co się wierzyło. Jeśli natomiast grupie uda się - manipulując informacjami na swój temat, uczuciami i niezaspokojonymi potrzebami człowieka - doprowadzić osobę, do stanu, w którym zacznie jej zależeć na dalszych kontaktach z członkami grupy - szybko nastąpi proces identyfikacji z samą grupą i uwewnętrznienia jej przekonań. Młody człowiek, z wewnętrzną motywacją do coraz większego zaangażowania w działalność grupy, nie będzie świadomy tego, że wiele "przypadkowych" pytań, jakie mu zadano, "spontanicznych" rozmów i spotkań; tak naprawdę było starannie wyreżyserowanych. Gdy z czasem o tym się dowie się, będzie miał już na tyle zmienione przekonania, że sam w ten sposób zacznie pozyskiwać nowe osoby. Niebezpiecznym jest zatem zezwalanie na katechizację dzieci i młodzieży w szkołach w długotrwały sposób, z uwagi na pranie mózgu dokonywane systematycznie na tak zwanych lekcjach religii. Należałoby ograniczyć kontakt dzieci i młodzieży z sektami chrześcijańskimi i katolickimi do spotkań okazjonalnych, jednorazowych, zapoznawczych!


Konsekwencje przynależności
do kultów kato-destrukcyjnych, neo-nazistowskich


Problemy psychiczne byłych członków kultów destrukcyjnych

Problemy psychiczne, z jakimi borykają się byli członkowie destrukcyjnych ruchów kultowych, takich jak oaza, odnowa, opusdei, neo-faszyści i inne często powtarzają się i dają się umownie usystematyzować według objawów natury:

1) poznawczej: trudności w koncentracji uwagi i zapamiętywaniu, tendencja do postrzegania rzeczywistości w biało-czarnych kolorach, magiczny sposób myślenia, tzw. "obciążony język", stany dysocjacyjne oraz tzw. "odpływanie",

2) emocjonalnej: stany depresyjne i lękowe, fobie, koszmary nocne, poczucie winy, izolacji, bezradności, zniechęcenia, braku sensu życia, poczucie straconego czasu, niska samoocena oraz

3) społecznej: problemy w podejmowaniu samodzielnych decyzji, trudności w nawiązywaniu bliskich znajomości. Do specyficznych pokultowych zespołów zaburzeń należą: nieokreślone zaburzenia dysocjacyjne i zespoły stresu pourazowego. Oczywiście mogą wystąpić też zespoły psychotyczne, których zaindukowanie (w przypadku psychoz reaktywnych), ujawnienie się lub pogłębienie (w przypadku endogennych) było związane z okresową przynależnością do grupy kultowej oazowego typu.

Należy przy tym dodać, że istnieje wciąż niebezpieczeństwo postawienia mylnej diagnozy. Jeszcze nie tak dawno miało to miejsce przy diagnozowaniu zaburzeń ofiar maltretowania w dzieciństwie, kiedy rozpoznawano somatyzację, osobowość pogranicza lub schizofrenię, zamiast zespołu stresu pourazowego (Herman, 1998). Istnieje wciąż podobne niebezpieczeństwo w przypadku stawiania diagnozy ofiarom grup kultowych, którzy często "wchodzili" w odmienne stany świadomości i z dnia na dzień przeżywali traumę z powodu projektowanych przez grupę, wyimaginowanych zagrożeń, np. z powodu używania kondomów czy niechodzenia do spowiedzi.

Etiologia wyżej wymienionych symptomów i zaburzeń nie musi być związana tylko i wyłącznie z przynależnością do jakiegoś kultu katolickiego czy chrześcijańskiego. Od 30 do 50 procent uczestników tych grup wykazuje mniejsze czy większe zaburzenia jeszcze w okresie poprzedzającym wstąpienie do sekty oazowo-odnowowej. Jeśli chodzi o psychozy endogenne, istnieje spore prawdopodobieństwo, że uczestnictwo w katolickiej grupie kultowej i, związane z tym, intensywne przeżywanie zmienionych stanów świadomości, może stać się czynnikiem wyzwalającym proces psychotyczny oraz opóźniającym leczenie. Na przykład bezdyskusyjne rozpoznanie przez grupę interwencji demonicznej u chorego, wymagającego leczenia psychiatrycznego i próby wypędzania demonów czy szatanów poprzez zwiększenie intensywności praktyk kultowych, może nasilić proces chorobowy, opóźnić i utrudnić jego leczenie. Są jednak takie objawy i zespoły zaburzeń, których pochodzenie można wytłumaczyć wpływem środowiska dogmatycznego kultu. Niektóre z nich zostaną pokrótce omówione.

Stany depresyjne są szczególnie silne podczas pierwszych kilku miesięcy po odejściu z klasztoru,  kościoła czy grupy nazistowskiej. Związane z poczuciem braku nadziei na szczęśliwą przyszłość, zniechęcenia, kryzysem tożsamości, poczuciem zdrady ze strony tych, którym bezgranicznie się zaufało, pedalskiego wykorzystania seksualnego. Ex-członkini pewnej oazowej grupy kultowej, znanej z organizowania zbiorowych mszy, zapytana o zmiany w życiu po czterech latach od jej opuszczenia, odpowiedziała: "Miałam (i chyba mam) poczucie pustki i ogromnego osamotnienia; czuję się zdradzona, oszukana, wykorzystana seksualnie. Pozornie moje życie wygląda normalnie, ale zupełnie odsunęłam się od wszystkich znajomych, praktycznie nie utrzymuję kontaktów towarzyskich." U tych, którzy przystąpili do katolickiej sekty w młodym wieku i spędzili tam duży okres czasu, obserwuje się zahamowanie procesu dojrzewania. Wiek psychologiczny może pozostawać w tyle o wiele lat za wiekiem metrykalnym.

Trudności w koncentracji uwagi i zapamiętywaniu, wynikają min. z przyzwyczajenia się do wielokrotnej lektury wyłącznie pism papieża, katechizmu czy Biblii, wyuczonego ukierunkowania uwagi i myślenia jedynie na treści związane z kultem. Próba przeczytania czegokolwiek, co nie wiąże się z nim bezpośrednio, może budzić opór i wywoływać frustrację (Hassan 1997). Stany dysocjacyjne mogą również utrudniać koncentrację uwagi i zapamiętywanie z powodu krótkich okresów nagłej utraty świadomości. Są spuścizną, wyuczonego w kulcie oazowym, mechanizmu ucieczkowego, który polega na wchodzeniu w odmienne stany świadomości, ilekroć pojawi się jakaś niepewność, lęk, tzw. "złe myśli", zmęczenie intelektualne lub inne trudne sytuacje. W trakcie normalnej rozmowy ex-członek kultu chrześcijańskiego może nagle urwać w pół zdania i zacząć intonować jakieś zdrowaś maryja, wypowiadać dogmaty, mówić "językami" lub wpaść w zwyczajne psychiczne odrętwienie, gdy rozmowa zejdzie na tematy erotyczne, etc.

Na uwagę zasługuje fakt, iż stany odmiennej świadomości, wywołane np. za pomocą monotonnego powtarzania tych samych słów typu "zdrowaś maryja.." oraz dodatkowo pod wpływem: częstego pobudzenia emocjonalnego i zmęczenia psychofizycznego, powodują wydzielanie się do krwi endorfiny - endogennego opium. Endorfina jest substancją peptydową, produkowaną przez przysadkę mózgową i nadnercze, posiadającą właściwości farmakologiczne morfiny. Jej wydzielanie się powoduje tzw. efekt opiumowy, charakteryzujący się takimi stanami jak: analgezja (tj. zniesienie bólu polegające na przerwaniu bodźców bólowych do kory mózgowej), redukcja napięcia, euforia i amnezja. Istnieje więc duże prawdopodobieństwo, że częste osiąganie odmiennych stanów świadomości (podobnie jak poważny uraz psychiczny) może wpłynąć na trwałe rozregulowanie procesów wydzielania się endorfiny w organizmie i fizjologiczne uzależnienie się od stanów, które prowadzą do jej wyzwalania się. W przypadku byłych członków sekt chrześcijańskich czy maryjnych, chodziłoby tu o dodatkowe, fizjologiczne predysponowanie do automatycznie wyzwalających się, stanów dysocjacyjnych.

"Odpływanie" jest odmianą stanu dysocjacyjnego. Można opisać je jako nagły i automatyczny powrót, ukształtowanej w sekcie oazowej, pseudo-tożsamości, wyzwolony przez pewne bodźce wzrokowe, słuchowe, dotykowe, zapachowe lub smakowe, które wcześniej były częścią procesu uzależnienia od środowiska katokultowego. Rolę bodźca wyzwalającego, magiczny, wyuczony w grupie oazowo-kultowej, sposób myślenia i przeżywania, może spełniać widok książki, napisanej przez papieża, usłyszane dźwięki "zdrowaśki", zapach kadzidła kościelnego, telefon od członka kultu katolickiego, itp.

Niekiedy ponowne przybranie pseudo-tożsamości, może spowodować powrót do grupy kultowej analogicznym do "odpływania" jest jeden z objawów zespołu stresu pourazowego: "wtargnięcie", czyli gwałtowny powrót traumatycznych wspomnień, wywołany przez bodźce, przypominające o źródle urazu. Horowitz (1986) twierdzi, że niezasymilowane traumatyczne przeżycia są przechowywane w specjalnego typu "aktywnej pamięci", która ma "stałą tendencję do spontanicznego odtwarzania swojej zawartości".

Doświadczenie przynależności do chrześcijańskiej grupy kultowej, wiążące się z przeżyciem zmiany tożsamości w krótkim okresie czasu oraz kryzysem tożsamości po opuszczeniu grupy, jest na tyle traumatycznym wydarzeniem, że nie może zostać łatwo zasymilowane z całością innych wydarzeń życiowych. Uwalnia się więc przy okazji zaistnienia bodźców-wyzwalaczy w postaci "odpływania" ku pseudo-tożsamości kultowej. Potwierdza tę tezę fakt, iż "odpływanie" stosunkowo najczęściej dotyczy tych osób, które niedawno opuściły sektę oazowo-charyzmatyczną bądź nie otrzymały wystarczającej pomocy doradczej, polegającej na zintegrowaniu doświadczeń kultowych z całością historii życia.

Przykład: Ex-członkini pewnej fundamentalistycznej grupy, biorąc udział w terapii grupowej, bezpośrednio po szczęśliwym odejściu, usłyszała coś krytycznego na temat papieża kultu. Terapeuta opisał, że zauważył jak oczy pacjentki straciły blask, a ona sama utkwiła wzrok gdzieś w martwej przestrzeni. Afekt i ruchy ciała znów stały się nienaturalne, bardziej mechaniczne. Krytyka lidera spełniła rolę bodźca-wyzwalacza, który wywołał wtargnięcie zaprogramowanych przez grupę treści: "należy bronić papieża przed jakąkolwiek krytyką". Potrzeba było 5 do 6 godzin ciągłej dyskusji, podczas której terapeuta i pacjentka ponownie prześledzili min. nadużycia i nieetyczne praktyki moderatora, aby możliwy był powrót do poprzedniego stanu.

"Obciążony język" może sprzyjać stanom "odpływania". Chodzi tu o trwałe konsekwencje częstego posługiwania się żargonem dogmatyczno-kultowym i zmiany znaczenia podstawowych pojęć, które mogą deformować percepcję rzeczywistości i utrudniać porozumiewanie się z innymi ludźmi. Przede wszystkim jednak, "obciążony język" powstrzymuje wyzwolenie się z teologicznego i dualistycznego sposobu myślenia, charakterystycznego dla chrześcijańskich w ogólności grup kultowych. Na przykład: byli członkowie niektórych chrześcijańskich grup kultowych mogą mieć skłonności do ograniczania wyjaśnień relacji międzyludzkich w kategoriach wydzielania się "złej" i "dobrej" energii.

Fobie często powstrzymują proces odejścia od kościoła katolickiego czy grupy chrześcijańsko-prawicowej, ale niekiedy utrzymują się przez długi okres czasu po opuszczeniu grupy. Ex-członek organizacji znanej z tzw. "chodzenia po kolędzie", na pytanie, dlaczego nie zdecydował się wcześniej opuścić organizacji, odpowiedział: "Bałem się, że Bóg zgładzi mnie i moją rodzinę". Były członek rodzimej grupy oczekującej na przylot "białego papy", po czterech latach od odejścia, choć przestał już dawno wierzyć w papieża i boskie cechy przywódcy grupy, nie mógł pozbyć się silnego lęku przed tym, że papież odetnie od niego dopływ energii powodując natychmiastową śmierć. Szukał nawet z tego powodu hipnotyzera. Ex-członek grupy był świadomy irracjonalności swojego lęku. Stwierdził: "Bardzo chciałbym przestać w to wierzyć, ale nie mogę".

Rehabilitacja lub jakakolwiek inna forma pomocy psychologicznej uzależniona jest od typu problemów, jakie przeżywają ex-członkowie chrześcijańskich grup kultowych czy prawicowo-nazistowskich. Przeważnie, osoby, u których na skutek silnego zaangażowania się w działalność grupy, ukształtowała się pseudo-tożsamość kultowa, wymagają terapii podobnej do tej, jakiej potrzebują ofiary przemocy ze zdiagnozowanym zespołem stresu pourazowego. Terapia tzw. "urazowców" powinna być skoncentrowana na rekonstrukcji, przekształceniu traumatycznych doświadczeń i zintegrowaniu ich z całością życia.

Ważne jest rozpoznanie pozytywnych aspektów przynależności do grupy, takich jak np.: nauczenie się języka obcego, ćwiczenie się w samodyscyplinie, doświadczenie w handlu, nabycie umiejętności występowania na forum publicznym. Ponadto, potrzebna jest edukacja poświęcona metodom psychomanipulacji, dostarczenie informacji na temat danej katolickiej grupy kultowej oraz zapewnienie pomocy ze strony grupy wsparcia, składającej się z byłych członków kultu watykańskiego i podobnych w swej istocie.

Dla osób tzw. "kontemplujących", które na skutek częstych praktyk modlitewnych doświadczają dużych trudności z koncentracją uwagi, przeżywają lęk wywołany przez spowiedź czy komunie i takie stany dysocjacyjne, jak np. automatyczne "wpadanie" w radiomaryjnego typu różaniec - najbardziej wskazane są: ćwiczenia fizyczne, wykonywanie realistycznych zadań, konfrontujących z kultowym myśleniem teologicznym, trening pamięci oraz uświadamianie sobie wrażeń wzrokowych i dźwiękowych.

Osobom tzw. "odpływającym" należy pomóc w rozpoznaniu bodźców-wyzwalaczy a następnie przeprowadzić trening warunkowania klasycznego, tj. skojarzenia owych bodźców z innymi, pożądanymi treściami i emocjami. Pojęcia, używane w grupie oazowej w zmienionym znaczeniu, winny zostać zredefiniowane według ich słownikowych znaczeń. Ponadto, wskazane są ćwiczenia orientacji w otaczającej rzeczywistości (z uwzględnieniem miejsca, czasu, osób i wydarzeń) oraz dokonanie rewizji motywów opuszczenia kultu.

W skutecznej terapii osób uzależnionych od katolickich i chrześcijańskich destrukcyjnych grup kultowych bardzo pomaga relaksacja, psychosynteza, new age, joga, wszelka praktycznie medytacja i praktyka rozmaitych mantramów z psychologicznym zrozumieniem ich działania, znaczenia oraz celu praktyki! Często pomaga powrót do słowiańskiego korzenia religijno-kulturowego poprzez udział w oczyszczających obrzędach szamańskich, a także pomoc terapeutyczna doświadczonych astrologów, numerologów czy szamanów!!!


Mity na temat sekt chrześcijańskich i innych

"Prześladowane mniejszości religijne"

Jest to bodaj najbardziej rozwinięty prawidłowy pogląd na temat grup psychomanipulacyjnych. Po pierwsze; zauważmy, że mianem sekt określa się tylko pewne chrześcijańskie, a szczególnie katolickie grupy religijne, również niektóre handlowe (biznes cmentarny i dewocjonalny), terapeutyczne (afera odtłuszczania), polityczne (prawicowe partie katolickie i chrześcijańskie), tzw. "rozwoju teologicznego potencjału"? Istnieje więc coś niepokojącego w pewnych katolickich i chrześcijańskich grupach, niezależnie od ich charakteru.

Po drugie; wejście w rolę prawdziwych "ofiar nietolerancji dla obłudy religijnej" pozwala niektórym destrukcyjnym organizacjom o charakterze religijno-politycznym (opus dei, jezuici, dominikanie) odwrócić uwagę społeczeństwa od właściwych zarzutów (głęboka psychomanipulacja i jej negatywne konsekwencje w sferze osobistej, rodzinnej i społecznej) i nierzadko zyskać sympatię jego pewnej części.

Każdy z nas jest skłonny bardziej solidaryzować się z grupami uciskanymi, ofiarami fanatyzmu i nietolerancji religijnej niż z agresorem. Oczywiście istnieją w Polsce takie organizacje neo-faszystowskie w swej istocie jak „Kana” w Katowicach czy „Centrum Przeciwdziałania Psychomanipulacji” w Lublinie, które spektakularnie zwalczają mniejszości wyznaniowe z powodu poglądów lub "nie-polskiego pochodzenia", pomagając im tym samym utrzymywać i rozwijać społeczny wizerunek "instytucji pokrzywdzonych". Cechą charakterystyczną apologetów katolickiego neo-faszymu jest rażąca skrajność i tendencyjność poglądów oraz wybieranie sobie kilku religijnych mniejszości wyznaniowych „do odstrzału” i „wyczyszczenia z polskiej ziemi”. O czym to świadczy i do czego prowadzi dobrze wiadomo, nie tylko z czasów holokaustu! Jedną z metod współczesnych faszystów jest inkryminowanie i penalizowanie przywódców mniejszości religijnych z pomocą wadliwego i skorumpowanego sądownictwa w Polsce, co jest powszechnie wiadome!

"Przewrażliwieni i nadopiekuńczy rodzice"

Propaganda "antysektowa", a w rzeczywistości morderczo-inkwizycyjna i neo-faszystowska, dość umiejętnie kształtuje wizerunek rodzin mniejszości religijnych, rzekomo dotkniętych problemem grup psychomanipulacyjnych. Rodzice nierzadko wykazują objawy osób uzależnionych, ale od alkoholu i twardych narkotyków oraz dogmatów watykańskich czy baptystycznych. Rzekomo są często bezradni wobec rzekomo gwałtownych i dramatycznych zmian, zachodzących w psychice dziecka, zgodnie z Konwencją Praw Dziecka zmieniającego wyznawaną religię i z powodu otwarcia oczu na prawicowo-kościelną ciemnotę oraz obłudę. Jest to demoniczny rwetes inkwizycji sterowany przez apologetycznych psychomanipulantów dogmatyczno-kościelnych.

Często, przy braku odpowiedniej wiedzy o nowym i nieznanym ruchu religijnym, podejmują działania, które nie przynoszą im spodziewanych efektów lub przyczyniają się do pogorszenia sytuacji z powodu ich fobicznie chrześcijańskiej reakcji. Rodzice szukają winy w sobie, obwiniają się nawzajem lub przerzucają całą odpowiedzialność na różne instytucje społeczne, system prawny, zamiast nauczyć się miłującej tolerancji dla mniejszości wyznaniowych, które wchodzą na „rynek tacowy”, czyli religijny. Kapłani żądni kasy z tacy zwykle umiejętnie stosują psychomanipulację aby poszczuć rodziców przeciwko własnym dzieciom i rozbić rodzinę lub nawrócić przemocą, za wszelką cenę, zwykle wyrzucając dziecko z domu, porywając, stosując sankcje uczuciowe i finansowe, co jest zwykłą podłością, oprócz psychomanipulacji!

Zdarza się, że nie rozumiejąc przyczyn swoich problemów, przeceniają rolę rzekomych sekt i w typowo paranoiczny sposób, przypisują im działania (np. dosypywanie narkotyków do żywności, wykorzystywanie przemocy fizycznej), które akurat wśród mniejszości religijnych nie miewają miejsca, a w jakiś obłąkany sposób tłumaczą sobie zmiany, zaistniałe w psychice dziecka oraz w ich rodzinach.Trudno się dziwić, że niektórzy rodzice chrześcijańscy stają się więc łatwym "łupem" dla proboszczów i pastorów ziejących chrześcijańską nienawiścią teologiczną do religii wschodnich czy okultyzmu, jogi, relaksacji. Znajdują się nawet obłąkańcy którzy wytaczając procesy sądowe o rzekome sekciarstwo przyczyniają się do maltretowania i dręczenia dobrych, spokojnych ludzi „innej wiary” w celu zbudowania sobie pozycji politycznej wśród ekstremalnie skrajnej i populistycznyej prawicy katofaszystowskiej jak to dokonywał neonazistowski OKOPS ustami byłego posła Ryszarda Nowaka przeciw Bractwom Hinduistycznym w Polsce.

"Wolny wybór a nie pranie mózgu!”

Zawsze należy rzeczywiście  mówić o wolnym wyborze nowej grupy religijno-duchowej - ale w oparciu o niepełne informacje, brak wiedzy na temat faktycznych celów i norm grupowych inkwizytorom należy zabronić apologetyczno-przestępczych wypowiedzi. Z czasem, gdy młody człowiek wie coraz więcej, interpretuje to co wie, zgodnie z życzeniem swego serca i umysłu, chyba, że jest zbyt związany emocjonalnie z członkami poprzedniego kościoła i zbyt przerażony, aby opuścić dotychczasową organizację, taką jak kościół katolicki, z powodu presji społecznej. W społeczeństwie chrześcijańskim czy katolickim znacznie ograniczona jest świadomość wyboru nowej grupy religijnej, stąd trudno jest jeszcze mówić o rzeczywiście wolnym wyborze dalszej doń przynależności. Inkwizycja zbrodniczo szaleje pomimo początku XXI wieku, trzyma przywódców religijnych mniejszości hinduistycznych w faszystowskich więzieniach III/IV RP, zupełnie jak w Średniowieczu!

Termin "pranie mózgu" ma dziennikarskie pochodzenie, a nie naukowe, i jest dość często kojarzony z niezwykłymi umiejętnościami zniewalania psychicznego, które posiadają członkowie funkcyjni politycznych i katoliockich sekt. Pranie mózgu zupełnie niesłusznie bywa przypisywane małym grupom religijnym orientalnego czy okultnego pochodzenia z uwagi na ich ideologie „przynależności na pewno z własnego wyboru”. W rzeczywistości, dużo więcej technik wywierania głębokiego wpływu na człowieka potrafiłby zastosować przeciętny ksiądz-spowiednik, a także psychiatra zajmujący się „leczeniem” nerwic i psychoz. Proszę sobie tylko wyobrazić, co się dzieje, gdy np. nieuczciwy ksiądz czy psychiatra, docierając do osobistych sfer pacjenta, jego potrzeb i zranień, nie pomaga w wyzdrowieniu i usamodzielnieniu się, ale uzależnia go od siebie i kolejnych, dobrze płatnych, rzekomo co łaska sesji. Znane powszechnie są wypadki pedofilskiego uzależniania dzieci przez księży zboczeńców pod pozorem „masowania podbrzusza dla lepszego trawienia”. Znany powszechnie jest fakt wmawiania pacjentom psychiatrycznym rzekomej zbawiennej skuteczności leku, podczas gdy w rzeczywistości, to większość środków psychotropowych, neurotoksyn, wytwarza objawy choroby, której wcześniej u pacjenta nie było. I tak mit o konieczności leczenia jest napędzany z zyskiem przez żądne kasy koncerny chrześcijańskiej farmacji psychiatrycznej.

"Tylko głupi lub słabi psychicznie zmieniają wiarę"

Na pewno wśród członków katolickich i chrześcijańskich grup psychomanipulacjnych jest wiele osób, które zostały zwerbowane, w okresie, gdy nie mogły poradzić sobie z pewnymi życiowymi trudnościami, posiadały niską samoocenę, itd. Jest też wiele ludzi podatnych na wpływy i może mniej asertywnych. Ponad trzydzieści procent ludzi w społeczeństwie bardzo łatwo ulega wpływom i sugestiom otoczenia z którym przebywa, co jest powodem szybkiej degeneracji takich osób w więzieniach czy policyjnych izbach dziecka, gdzie ulegli pensjonariusze dostosowują się do zdegenerowanych i silnych jednostek, podobnie i w klasztorach katolickich czy prawosławnych.

Ale do sekt katolickich werbowane są również osoby zdecydowane, zaradne, dominujące w towarzystwie i generalnie zadowolone ze swojego życia. To właśnie one szybko awansują, często zostają lokalnymi moderatorami oazy czy odnowy. Do sekt katolickich zostało zwerbowanych wielu inteligentnych idealistów szukających sposobności zaangażowania się w pomoc innym ludziom, co tylko wypacza ich psychikę w kierunku neonazistowskim lansowanym przez współczesnych inkwizytorów i inkwizycje dla niepoznaki nazwaną apologetyką czy „obroną wartości”, choć tych jak widać w parlamencie nie ma żadnych.

Sporo chrześcijańskich grup psychomanipulacyjnych prowadzi swój werbunek właśnie w miasteczkach akademickich i na wyższych uczelniach. Członkowie samobójczej sekty katolickiej  "Dziesięcioro Przykazań" byli wrogami kondomów, aborcji i homoseksualistów. Sekta katolicka w Rwandzie jak wiadomo mordowała się wzajemnie w połowie lat 90-tych XX w., z powodu czyszczenia rasowego, a przywódcami ludobójstwa (1,5 miliona trupów) byli biskupi katoliccy, księża i zakonnice!!!

Naprawdę bardzo trudno jest ocenić przeciętnemu obserwatorowi, "co może zadziałać" w człowieku? Jeśli werbownicy katolickich grup psychomanipulacyjnych dostrzegą jakąś słabość, zranienie, niezaspokojoną potrzebę - będą nad nią "pracować" w imię np. "wyrywania pokolenia JP2 z szatańskiego świata" i być może osiągną swój cel. Trudno sobie wyobrazić człowieka, który nie miałby "słabych punktów", ukrytych nie zwerbalizowanych marzeń, choćby tylko jednego "miejsca" w psychice, wymykającego się spod racjonalnej kontroli, które jest szczególnie podatne na zranienie i manipulację dogmatycznego zaślepienia.

"Nie istnieją rzetelne badania naukowe,
potwierdzające szkodliwość kościołów"


Trudności w zbadaniu zjawiska nie świadczą jeszcze o jego braku. Liderzy i członkowie grup oazowych, w których faktycznie występuje zjawisko głębokiej psychomanipulacji, po prostu nie wyrażają zgody na badania psychologiczne ani na żadne inne, jeśli nie są wcześniej przekonani, że przynajmniej nie zaszkodzą one ich wizerunkowi społecznemu. Istnieje cała masa badań na aktualnych członkach kościołów, którymi posługują się klasztorne grupy psychomanipulacyjne w celu uwierzytelnienia się. Najczęściej w tego rodzaju badaniach zastosowano takie metody lub badano takie obszary, które nie były istotne z perspektywy dociekań o występowaniu patologii lub jej braku. Istnieją jednak mniej liczne badania, przeprowadzone na byłych członkach pedofilskich sekt chrześcijańskich i katolickich, wykazujące ich destrukcyjny wpływ na osobowość.

Tym z kolei badaniom "apologeci jedynie słusznej wiary" zarzucają stronniczość z powodu "antyreligijnego" nastawienia osób badanych, lub przeciwstawiają alternatywne, niesprawdzone teorie o "występowaniu patologii przed okresem przynależności" czy o "ustaniu terapeutycznego wpływu kościoła wraz z jego porzuceniem". Chcielibyśmy w tym miejscu uwrażliwić Państwa na jeszcze jeden problem. Badania, w których "nie stwierdzono negatywnego wpływu oazy czy kościoła.." bądź wykazujące "terapeutyczny wpływ oazy na homoseksualistów..." tzw. odnowowych ruchów chrześcijańskich są wykorzystywane instrumentalnie do kształtowania pozytywnego image grup katolickich i chrześcijańskich, również w lobbingu środowisk politycznych i mediów. Służą za pewnego rodzaju tarcze przed krytyką watykanizmu czy papizmu, dzięki którym, wszelkie zarzuty wpływu na destrukcję osobowści i relacji rodzinnych, mają mieć podłoże "nienaukowe" i charakter tez ideologicznych. Doświadczenia praktyków są zgoła odmienne; dlatego istnieje coraz większa potrzeba prowadzenia rzetelnej dokumentacji zjawiska psychomanipulacji katolickiej w Polsce oraz dobrze przemyślanych, szerzej zakrojonych badań z udziałem osób poszkodowanych, tj. byłych członków oazowych i odnowowych grup psychomanipulacjnych i ich rodzin.


KRZYK ZBRODNICZEJ
NAZISTOWSKIEJ INKWIZYCJI TO:

Psychomanipulacja w prasie, radio, TV i na ambonie!
Psychomanipulacja w kampanii wyborczej!
Psychomanipulacja!
Psychomanipulacje!
Psychomanipulacje! 
Kato-psychomanipulacja!


Opracowanie:
Opracowano na podstawie ogólnie dostępnych w sieci materiałów na temat psychomanipulacji i prania mózgu oraz leczenia psychiatrycznego z uzależnienia od teologicznego dogmatu kościelnego i innych chrześcijańskich! Psychomanipulacja jak wiadomo służy mediom i rządom do sterowania myśleniem tak zwanej opinii publicznej, wygrywania wyborów, reklamy handlowej. Kto jest aktualnie najbardziej sprawny w psychomanipulacjach? Zobacz kto rządzi twoim krajem, jaka opcja polityczna dzierży władzę, jakiego wyznania są członkowie rządu i parlamentu!!! Widzisz tych, którzy są najbardziej biegli w technikach psychomanipulacji, czyli w medialnym kształtowaniu opinii publicznej, bo oszukiwanie wyborców i wiernych z ambony to jest psychomanipulacja!

Krajowe Biuro Informacji o Destrukcyjnych Sektach Inkwizycyjnych w Polsce: Witold Boguszewski, Maciej Marczak, Rafał Lichtarowicz, Dariusz Witkowski, Anna Maria Rampała (Gauri), Kapali Hanna Szpilewska, Anna Gierej, Iwona Lichtarowicz, Arkadiusz Lisiecki, Janusz Kaczmarek; Jan Slanina; Szczepan Zając; Ziemowit Przybylski; Janina Waśk; Paweł Ćwięka; Tomasz Włoch; Krzysztof Błachaniec, Izabela Tryc, Jan Piskorski, Ilona Marczak, Eugenia Pałys; Eugeniusz Kaczmarek; Hanna Zgryźniak; Anna Milewska; Anna Rychlewska; Marek Dannenberg (Cieślak); Krystyna Luzar; Maria Gabruś; Jacek Gabruś; Ewa Maciejewska; Zygmunt Maciejewski; Jarosław Kowalczyk; Magdalena Chmielewska-Pasierb; Tomasz Pasierb; Elżbieta Najah-Kulpa;  Janina Sobczyk i inni.
 

Wiecej informacji:
info@ryszard-matuszewski.com
Kontakt z Ryszardem Matuszewskim:
P.O. Box 247; 44-100 Gliwice 1; Poland

DOTACJE dla ofiary przesladowan
Ryszard Matuszewski; BRE Bank - mBank, Poland
Nr konta: PL 48 1140 2004 0000 3102 3623 1989
BIC / Swift: BREXPLPWMBK