Przeczytaj:
Bezzasadne trzymanie w areszcie - Polska pod lupą Strasburga
Strona www poświęcona bandyckim prześladowaniom jednego z największych ruchów propagujących Jogę w Rumuni!
Sekty czyli Sekta Sekcie Sektą Sekci
Prześladowanie Przez Katolicyzm!
KSIĄDZ – Otwarta Brama Piekieł!
Psychiatria Sądowa - Obraz Patologii!
Vishwananda - Portret Numerologiczny
Kalaripayat – Najstarsza Sztuka Walki
Kształcenie Wojownika (Yamabushi)
Koncentracja
Żądanie usunięcia sfałszowanych zeznań!
PRAŁAT – Potrójna Brama Sił Złego!
666 Michaela Zofia Pawlik - Liczba Diabła
KOŚCIÓŁ – Dobro wiodące ku Złemu
DZIENNIK ZACHODNI - jakościowa analiza tytułu i środowiska!
Napad na mieszkanie Ewy M.!
Papież Inaczej - portret numerologiczny Papieża JP-2
Trybunał Konstytucyjny powstrzymał zbrodnię na Ryszardzie Matuszewskim!
Psychomanipulacja
Lew Tołstoj - Odbudowanie Piekła



Liczba odwiedzin:
78134

Ostatnia aktualizacja:
15.03.2008
STOP prześladowaniom | Jak możesz pomóc?

Chronologia prześladowań
Ryszarda Matuszewskiego (Lalita Mohan G.K.)


08 czerwiec 1995 (Formalnie 21 sierpień 1995) Ryszard Matuszewski (Mohan) składa Wniosek o wpis do rejestru kościołów i związków wyznaniowych Bractwa Zakonnego Himawanti w departamencie wyznań URM.

21 październik 1995 Odpowiedź URM: prośba o wyjaśnienia - głównie kwestii ekumenicznego charakteru Bractwa. BZH odsyła wyjaśnienia 11 listopada 1995.



26 styczeń 1996 Główny Urząd Statystyczny przysyła pismo z uprzejmą prośbą o podanie wszelkich danych na temat Bractwa, w tym także danych personalno adresowych wszystkich funkcyjnych członków

01 kwietnia 1996 Szef Urzędu Rady Ministrów przysyła Decyzję o odmowie przyjęcia deklaracji o utworzeniu związku wyznaniowego BZH. W uzasadnieniu podaje, iż statut BZH zawiera "wiele braków i wad", jednak nie wymienia jakie są to wady.

kwiecień/maj 1996 Mohan wysyła skargi na powyższą decyzję do Prezydenta RP, Kancelarii Sejmu RP oraz Rzecznika Praw Obywatelskich. W odpowiedzi otrzymuje od wszystkich tych instytucji wyjaśnienie, iż rozpatrzenie tej sprawy nie leży w ich kompetencji.

14 sierpnia 1996 Ryszard Matuszewski wraz z narzeczoną zostaje zatrzymany w Jaworznie przez kilkunastoosobową brygadę antyterrorystyczną. Skuty w kajdanki i przewieziony do KWP Częstochowy, jest przesłuchiwany na okoliczność gróźb karalnych wysadzenia w powietrze Jasnej Góry. Rzecz ma miejsce na dzień przed planowanymi zajęciami z jogi w Częstochowie, które Mohan ma poprowadzić, a także kilka dni przed przyjazdem Papieża. Pod groźbą pozbawienia życia jego lub narzeczonej oraz aresztowania osób uczestniczących wtedy w praktykach, a także wskutek pobicia przez policję KOP z Czestochowy Ryszard przyznaje się do winy in blanco!

29 sierpnia 1996 Naczelny Sąd Administracyjny przysyła decyzję o odrzuceniu skargi Bractwa Zakonnego Himawanti z uwagi na nie wykorzystanie wszystkich dostępnych środków odwoławczych.

07 październik 1996 KWP w Częstochowie zamyka dochodzenie w sprawie gróźb wysadzenia Jasnej Góry insynuując iż ich autorem jest R.M, chociaż materiał dowodowy temu zaprzecza!

23 października 1996 Prokuratura Rejonowa przedstawia Akt Oskarżenia przeciwko R.M. Oskarża go o to, że: 31 lipca 1996 wysłał z Torunia anonimowe pismo do przeora Jasnej Góry z groźbami wysadzenia klasztoru, które to groźby wzbudziły w pokrzywdzonym obawę, że mogą zostać spełnione. (Brak jednakże świadków zarzucanego czynu). Jako dowodowy materiał porównawczy służą widokówki napisane przez Maryję K. z Torunia, adresowane do Ryszarda Matuszewskiego. Biegli potwierdzają, iż pismo z widokówek i groźby karalne napisała ta sama osoba. Akt oskarżenia mówi też, iż biegli psychiatrzy nie znaleźli podstaw kwestionowania poczytalności, tymczasem R.M. nie został nawet przebadany. Nie przesłuchano także nikogo spośród trzech świadków obrony, którzy mogli potwierdzić, iż R.M. w dniu 31 lipca 96 nie przebywał w Toruniu i nie mógł być autorem listu; a nawet nie wezwano ich na rozprawę. Jedynym przesłuchanym świadkiem był jasnogórski przeor Izydor Matuszewski. Później przed sądem R.M. udowadnia, że autorką listów jest Maryja K. z Torunia, ale sąd nie chce tych informacji wziąć pod uwagę, chociaż są oczywiste, o czym świadczą podpisy autorki – Maryji K.

10 luty 1997 Urząd Skarbowy odmawia Ryszardowi Matuszewskiemu prawa do opodatkowania dochodów, które uczciwie zgłosił. Uzasadnieniem urzędu jest, iż BZH nie istnieje formalnie, więc R.M. nie jest osobą duchowną. W związku z tym wszelkie dochody z tytułu wolnych datków za prowadzoną działalność duchową zostały... na stałe całkowicie zwolnione z podatku...

28 luty 1997 Ryszard Matuszewski zostaje zatrzymany w okolicy dworca PKP przez policję i poddany kontroli osobistej, przetrzymaniu, co powoduje spóźnienie na pociąg, a w związku z tym kilkugodzinne spóźnienie na prowadzone tego dnia zajęcia hinduistycznej jogi w innym mieście.

29 kwietnia 1997 Zapada wyrok Sądu Częstochowskiego: pozbawienia wolności Mohana na 1,5 roku w zawieszeniu na 3 lata + koszty procesu. Co ciekawe w uzasadnieniu sąd przyznaje się do tego iż po wyjaśnieniach oskarżonego, że pismo z groźbami zostało spreparowane przez Maryję K. "nie dał wiary wyjaśnieniom oskarżonego (...) uznał je za wykrętne i zmierzające do uniknięcia odpowiedzialności karnej, a jego wyjaśnienia złożone w sprawie są zdaniem sądu wprost nielogiczne i nonsensowne..." (sic!) Sądowi wystarcza także subiektywne odczucie pokrzywdzonego przeora o grożącym mu niebezpieczeństwie, natomiast nie ma w ogóle znaczenia czy faktycznie takowe istniało... i że spowodowała je Maryja K.

5 grudnia 1997 Wyrok zostaje utrzymany w mocy przez sąd wojewódzki w Częstochowie po wniesionej apelacji.

27 lutego 1998 Ryszard Matuszewski za pośrednictwem adwokata składa wniosek o kasację do Sądu Najwyższego. Zarzuca w niej rażące naruszenie prawa m. in. przez: oddalenie wniosku o przesłuchaniu świadka, który miał być faktycznym autorem listu.

listopad 1998 Rozpoczyna się kolejne śledztwo i kolejna sprawa przeciwko R.M. w prokuraturze częstochowskiej. Następuje to po złożeniu kolejnego, drugiego wniosku o rejestrację BZH. Znów przedmiotem dochodzenia są listy - tym razem o rzekomo treści obraźliwej. Sąd częstochowski czuje się urażony zarzucanemu mu bezprawiu i przestępczo wydanym wyrokiem! M.in. 22 grudnia prokurator zarządza powołanie biegłego psychiatry, który ma ustalić czy R.M. jest zdrowy psychicznie; a także postanawia powołać biegłych grafologów i zarządza wywiad środowiskowy. Sprawa ciągnie się kilka miesięcy. W tym czasie R.M. dostaje wezwanie stawienia się na przymusowe badania psychiatryczne. Pismo to odsyła do przeora Jasnej Góry, skreślając swoje imię i wpisując imię Izydor (zbieżność nazwisk!). Prokuratura, a następnie sąd uznają to za fałszowanie dokumentów, co staje się kolejnym bezprzedmiotowym zarzutem w sprawie. Mohan zostaje wezwany na przesłuchanie do Częstochowy, w czasie którego prokurator Bogusław K. i progurator Paweł Z. lżą wiarę Śiwaicką, poniżają Mohana, stosują groźby i przemoc fizyczną. Robiąc sobie "przerwę na kawę" wychodzą, a Ryszarda Matuszewskiego każą skuć w kajdanki i zakneblować. Wobec takiego traktowania - jako świadka - R.M. na kolejne wezwanie (07 maj 1999) nie stawia się.

7 czerwca 1999 przed kolejną wizytą papieża Mohan zostaje aresztowany w Jaworznie i przewieziony do Częstochowy, gdzie zostaje brutalnie pobity, skuty kajdankami, zrzucony ze schodów, bity i kopany, etc. Lekarz policyjny nadzoruje akcję i sprawdza czy R.M. jeszcze żyje. Przez kilka tygodni po zatrzymaniu nikt nie powiadamia żony Mohana gdzie przebywa, ani dlaczego. Nikt także nie powiadamia o fakcie zatrzymania władz Bractwa Zakonnego Himawanti. Dopiero prywatne „śledztwo” członków Bractwa pozwala ustalić, iż Mohan jest w Krakowie na przymusowych badaniach psychiatrycznych w szpitalu aresztu śledczego przy ul. Montelupich. Jak okazuje się później, po zatrzymaniu i brutalnym pobiciu Mohan przebywa w areszcie na Zawodziu Częstochowskim, a dopiero później zostaje przewieziony do Krakowa. Rozpoczyna się akcja protestacyjna Bractwa Himawanti pod aresztem, w którym Mohan jest głodzony i dręczony. Pojawia się wiele artykułów prasowych. Kilkoro członków BZH modlących się pod aresztem zostaje obrzuconych zgniłymi jajami oraz gradem kamieni z jadącego samochodu. Pomimo wskazania zapamiętanego numeru rejestracyjnego i marki pojazdu, po przesłuchaniu kierowcy prokuratura umarza śledztwo, mimo kilku świadków całego zdarzenia. Do konfrontacji kierowcy i poszkodowanych nie dochodzi... Lekarz orzeka chorobę psychiatryczną na podstawie diety jarskiej i wyznawania hinduizmu! (sic!)

w lipcu i sierpniu 1999 Adwokat R.M. składa dwa razy wniosek o uchylenie aresztu (29 czerwca, a później 06 sierpnia 99), argumentując iż areszt miał na celu przeprowadzenie badań psychiatrycznych, na które Mohan nie chciał się stawić, a ponieważ badania takowe się zakończyły, nie ma już potrzeby trzymania go w areszcie, zwłaszcza że czyny mu zarzucane noszą znamiona niskiej szkodliwości społecznej, a oskarżony nie ma na swoim koncie żadnych rękoczynów itd. (Są to występki, pisanie listów z protestami, a nie przestępstwa). Prokurator oba wnioski odrzuca. Adwokat składa kolejną skargę do Prokuratury Okręgowej (25 sierpnia), ale i ta zostaje odrzucona. Nawet dyrektor aresztu w Herbach Starych gdzie R.M. przebywał składa wniosek o uchylenie aresztu. Wniosek zostaje odrzucony. Co istotne Mohan w dzieciństwie 3 razy był ofiarą księży pedofili.

13 września 1999 Sąd przedłuża tymczasowy areszt o kolejne trzy miesiące.

21 października 1999 Sąd Najwyższy postanawia przekazać sprawę do Sądu Okręgowego w Katowicach (bo sąd częstochowski jest stroną w sprawie). Sąd pokrzywdził Ryszarda M. W 1996 roku.

17 listopada 1999 Sąd w Katowicach podtrzymuje areszt.

13 grudnia 1999 Sąd Częstochowski znów przedłuża areszt. Później areszt przedłużony zostaje znowu... i znowu, bez żadnej sensownej przyczyny, pod naciskiem paulinów z Jasnej Góry.

4 maja 2000 Ryszard Matuszewski słabnie nagle i mdleje, co spowodowane jest dłuższym przebywaniem w zamkniętym pomieszczeniu, wypełnionym dymem papierosów (R.M. cierpi w areszcie na klaustrofobię). Zostaje przewieziony do szpitala w Lublińcu, gdzie lekarze stwierdzają chorobę niedokrwienną serca, powikłanie klaustrofobii.

02 czerwca 2000 Sąd Częstochowski pod naciskiem Jasnej Góry postanawia umieścić R.M. w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym, jak w średniowieczu.

17 lipca 2000 Mohan trafia do Szpitala Psychiatrycznego w Rybniku, na oddział IX dla najgroźniejszych kryminalistów (morderców, gwałcicieli i pedofilów), gdzie bezzasadnie podaje mu się silne środki psychotropowe.

19 grudnia 2000 Prokurator Generalny Lech Kaczyński wnosi o kasację postanowienia Sądu z 2 czerwca i przesyła sprawę do Sądu Najwyższego.

5 kwietnia 2001 Sąd Najwyższy postanawia uchylić postanowienie sądu Częstochowskiego i przekazać sprawę do ponownego rozpoznania z powodu kilkudziesięciu uchybień, jak nie przesłuchanie oskarżonego ani razu przez 2 lata!

16 maja 2001 Helsińska Fundacja Praw Człowieka przesyła opracowaną przez zespół prawników opinię na temat sprawy do sądu w Częstochowie, sugerując zaprzestanie represji!

15 czerwca 2001 Mohan po 2 latach i 8 dniach odzyskuje wreszcie wolność. Wychodzi jednak 18 czerwca, bo areszt Montelupich z Krakowa wywiózł go do szpitala psychiatrycznego w nielegalny sposób.

18 kwietnia 2002 Mohan oraz Paweł Ć. w czasie wykładu o ‘sektach’ na Politechnice Śląskiej zostają brutalnie pobici przez Straż Akademicką w obecności wielu świadków, a następnie wywiezieni przez policję nieoznakowanym samochodem w niewiadomym sobie kierunku. Na pytanie dokąd są zabierani, pada odpowiedź, iż do Oświęcimia (dawny obóz zagłady), co zostaje zarejestrowane przez sprzęt audio. Zostają pobici ponownie na komendzie policji, a następnie wypuszczeni na wolność. Ryszard M. Jest wielokrotnie nachodzony przez policję polityczną CBŚ. Namawiany jest groźbami do zaprzestania propagowania hinduizmu, nauczania jogi oraz tantry. Groźbami CBŚ próbuje zastraszyć Mohana, a także jego najbliższych – żonę, rodzinę i współpracowników. Odmawia podpisania politycznej lojalki.

10 maja 2002 Mohan oraz Izabela T. zostają pobici na ulicy przez Straż Akademicką. Mohan jest bity aż do utraty świadomości, jego lewa dłoń zostaje praktycznie zmiażdżona, a głowa rozbita. Następnie zostaje zabrany do szpitala wojskowego. Policja i prokuratura odmawiają wszczęcia dochodzenia w tej sprawie - przeciw własnym funkcjonariuszom.

w czerwcu 2002 Mohan wraz z Ireną i Sławomirem B. składa po raz trzeci wniosek o rejestrację związku wyznaniowego, przez co państwo B. są represjonowani po dziś dzień.

15 sierpnia 2002 w przeddzień wizyty papieża Mohan ponownie zostaje aresztowany. Styl aresztowania podobny: Kilkunastu zamaskowanych policjantów z karabinami maszynowymi wyważa drzwi i wpada do mieszkania przyjaciółki R.M. w Gdyni, u której przebywa na wakacjach, gdzie ostrzeliwuje Ryszarda M. Świadkowie wystosowują Oświadczenia, iż R. Matuszewski przebywał w dn. 30 lipca - 15 sierpnia 2002 r. w Gdyni, prowadząc zajęcia ze sporą grupą osób i nie mógł przebywać równocześnie na płd. Polski, gdzie rzekomo miał popełnić szereg internetowych przestępstw, w rzeczywistości dokonanych przez Jadwigę K., Elzbietę R. i ich wspólników.

Zostaje on przewieziony do Aresztu Śledczego w Warszawie. Mimo wielu prób przedstawicieli Bractwa Prokurator nie chce spotkać się z żadnym z nich. Przez trzy miesiące aresztu, Lalit Mohan otrzymuje od przyjaciół trzy małe paczki z wegetariańską żywnością, a w areszcie nie otrzymuje jedzenia wegetariańskiego, jest głodzony. Przetrzymywana jest jego korespondencja (około 2-3 miesięcy), częściowo jest zatrzymywana i podobnie - listy, zwykłe kartki z pozdrowieniami wysyłane do niego przez przyjaciół albo nie są dostarczane albo są przetrzymywane przez prokuratora około 2-3 miesięcy. Właściwie trafiają do niego generalnie tylko listy polecone. Przebywa w małej celi, cierpiąc na klaustrofobię. Prokurator ignoruje wnioski Ryszarda o: dostarczenie jedzenia wegetariańskiego, wzmacniających witamin, ziół i czystej wody (aresztanci w celach mają do picia dostępną jedynie ciecz płynącą z zardzewiałego kranu).

Sierpień 2002 Policja CBŚ zaatakowała i pobiła w Gliwicach Jana S., członka Bractwa. Został pobity przez policjantów, kiedy wracał do domu. Oznajmiono mu, iż padł ofiarą pomyłki i że może złożyć zażalenie na pobicie. Wiele osób jest nachodzonych i zastraszanych przez CBŚ, jak Magda P. z Krakowa.

20 sierpnia 2002 Sąd Rejonowy w Warszawie podejmuje decyzję o tymczasowym aresztowaniu na 3 miesiące. Sprawą Mohana kieruje Piotr W. z Prokuratury Okręgowej.

sierpień-wrzesień 2002 –  ukazuje się szereg artykułów szkalujących Mohana i BZH, w których funkcjonariusze policji przedstawiają R. Matuszewskiego jako osobę winną zarzucanych mu przestępstw, pomimo, iż w świetle prawa osoba jest niewinna dopóki Niezawisły Sąd nie udowodni jej winy.

Wrzesień 2002 – Bożena M. i Tadeusz D. – późniejsi oskarżyciele Mohana, napadli na Andrzeja Ć. w jego mieszkaniu w Krakowie. Grozili śmiercią jemu i jego rodzinie, żądali zaprzestania duchowej działalności w mieście. Sprawa trafiła do prokuratury. Rzecz powtarza się później kilkakrotnie.

12 września 2002 MSWiA odmawia rejestracji Bractwa bez żadnego uzasadnienia i powodu. Jednocześnie odbywają się przesłuchania świadków „na okoliczność znajomości z R. Matuszewskim” w Komendach Głównych CBŚ. Podczas przesłuchań za zamkniętymi drzwiami funkcjonariusze wypytują także o kwestie światopoglądowe i przynależność wyznaniową, straszą pobiciem, utratą pracy.

30 października 2002 odbywa się rozprawa/posiedzenie sądu w Częstochowie, kończące poprzednia sprawę, gdzie sąd nie znajduje podstaw do umieszczenia R.M. w zakładzie psychiatrycznym z powodu braku przesłanek.

08 listopad 2002 Bractwo Zakonne Himawanti zwraca się do MSWiA z prośbą o wyjaśnienia i ponowne rozpatrzenie sprawy, czym kieruje Hanna S., później wyrzucona za to z pracy.

12 listopada 2002 sąd w Warszawie podejmuje decyzje o przedłużeniu tymczasowego aresztu o kolejne trzy miesiące. W Areszcie Śledczym Warszawa-Mokotów łamane są podstawowe Prawa Człowieka na osobie R. Matuszewskiego:
- odmawia się mu posługi religijnej i kontaktu z współwyznawcami, oczernia za wyznawanie hinduizmu;
- korespondencja R.M osoby duchownej jest cenzurowana, kopiowana, konfiskowana; podobnie listy przyjaciół do R.M.;
- na spacerniaku Jogin zostaje napadnięty i pobity przez „współwięźniów”; straż więzienna nie interweniuje;
- talon odzieżowy R.M. ginie między aresztem a prokuratorem; R.M zostaje w letnim ubraniu zimą;
- odmawia się aresztantowi zakupów na tzw. wypiskę w kantynie;
- przez miesiąc w grudniu 2002 wegetarianin jest znów całkowicie głodzony w areszcie, gdyż nie uwzględnia się jego diety (związanej z wyznawaną wiarą i światopoglądem) podając mu posiłki mięsne próbując wymusić zmianę wiary!
- przyjaciołom próbującym dożywić głodującego więźnia uniemożliwia się udzielenie pomocy, oskarża urągając im, iż mogą otruć aresztanta;
- lekarze więzienni nie uznają prawa aresztanta do leczenia się w wybrany przez siebie sposób (ziołami);
- w wyniku złego odżywiania, braku ruchu i świeżego powietrza, tryskający na wolności zdrowiem i energią jogin nabawia się ciężkiej choroby serca (Ischemia), a jako jedyne lekarstwo podaje się mu wywar z kości, czy mięsa 3 x dziennie ignorując jego protesty, iż jest wegetarianinem, w rezultacie głoduje;

29 listopada 2002 w areszcie Mokotów R. Matuszewski traci przytomność, gdy ją odzyskuje okazuje się, że jest pod kroplówką, leży związany i po płukaniu żołądka. W wypisie podano, iż stracił przytomność na skutek zatrucia lekami, co jest dziwne, ponieważ żadnych leków wtedy nie brał, a faktycznie tuszuje się stan przedzawałowy!

05 grudnia 2002 adwokat wynajęty przez przyjaciół, senator Henryk D., rozmawia z R. Matuszewskim. Jest to pierwszy kontakt R.M z jakimkolwiek adwokatem, gdyż adwokat rzekomo przydzielony z urzędu nie pojawił się w ogóle i nie wiadomo, kto to był. Adwokat Henryk D. składa wniosek o zmianę środka zapobiegawczego i występowanie z wolnej stopy, że względu na bezzasadność aresztu i zły stan zdrowia.

06 grudnia 2002 Jogin zostaje poddany przymusowej obserwacji psychiatrycznej za wyznawanie hinduizmu pomimo orzeczenia sądu częstochowskiego, z którego wynikało, że nie wymaga leczenia psychiatrycznego.

07 stycznia 2003 Złożony zostaje wniosek o przyjęcie poręczenia za R. M. zarówno przez instytucje „Macierz”, jak i osoby prywatne: Irenę B. i znajomego Ks. Biskupa Mirosława S. Wszystkie wnioski zostają odrzucone.

10 stycznia 2003 Prokurator Apelacyjny odmawia uwzględnienia zażalenia obrony na odmowę uchylenia i zmiany środka zapobiegawczego.

13 stycznia 2003 obrona składa wniosek dowodowy, zeznania świadków.
• Sąd Okręgowy przedłuża fikcyjnie badania psychiatryczne R.M. do 25 lutego, sugerując, że hinduizm to choroba psychiczna;
• Wydane zostaje postanowienie o oddaleniu wniosku dowodowego adwokata (zeznania Świadków potwierdzające Alibi);

14 lutego 2003 areszt i obserwacja psychiatryczna zostają przedłużone o kolejne trzy miesiące.

04 marca 2003  ze względu na fatalny stan zdrowia (rozległa Ischemia, której Mohan nabawił się w więzieniu na skutek represji, stresu, tortur psychicznych i fizycznych, złego odżywiania oraz braku jakiegokolwiek ruchu) środek zapobiegawczy zostaje zmieniony na dozór policyjny na wniosek lekarzy szpitala Mokotów.  

18-19 kwiecień 2003 bydgoscy policjanci po wtargnięciu i zdemolowaniu mieszkania jednej z członkiń Bractwa - Anny Wani S., dokonują jej aresztowania. Równocześnie tajni agenci CBŚ nachodzą i demolują mieszkanie Ireny i Sławomira B. w Bydgoszczy. Przeszukują je – kradnąc liczne dokumenty Bractwa, pieniądze i drobiazgi (Sławomir B. w BZH pełni funkcję sekretarza). Chcą aresztować Irenę - Agastini jednak ta przebywa akurat za granicą kraju. Powodem tych napaści jak się później okazuje są zarzuty rzekomej napaści na Bożenę M. – byłą uczestniczkę zajęć BZH, pracującą obecnie w Dominikańskim Ośrodku Antysektowym.

06 maj 2003 Mohan zostaje ponownie aresztowany podczas czytania akt w prokuraturze w Warszawie i przewieziony tym razem do Bydgoszczy, pod zarzutem udziału w napaści na Bożenę M., jakkolwiek faktycznie podczas rzekomego „napadu” przebywa on w Gliwicach oddalonych kilkaset kilometrów od Bydgoszczy. Dowodem bezsprzecznym na to jest choćby podpis w komendzie policji składany tam przez niego każdego dnia (tzw. dozór policyjny). Brak jest jakichkolwiek śladów pseudonapadu na Bożenę M.! Bydgoski Areszt na Wałach z początku absolutnie odmawia Mohanowi wegetariańskiego wyżywienia, później przyznaje jedzenie półjarskie.

Bożena M. to była uczestniczka zajęć prowadzonych przez Bractwo, która została z niech dyscyplinarnie usunięta za nadużycia finansowe i pokrętne kontakty ze światem arabskim w Palestynie. Wspólnie z Tadeuszem I.-D. poprzysięgli zemstę na Ryszardzie, publicznie i w obecności wielu świadków grożąc, że załatwią Ryszarda Matuszewskiego i zniszczą Bractwo. We wrześniu 2002 roku te dwie osoby napadają na jednego z członków Bractwa grożąc jemu i jego rodzinie śmiercią. Sądy nie podejmują sprawy, ponieważ zastraszona osoba ukrywa się za granicą.

Bożena M. i Tadeusz D.I. są głównymi autorami i bohaterami wszystkich prasowych artykułów grając w nich pokrzywdzone przez los ‘ofiary sekty’.

Maj 2003 – sierpień 2003 Ryszard Matuszewski jest przetrzymywany w aresztach i transportowany po różnych więzieniach w kraju. W aresztach jest głodzony; mimo iż ma przyznaną dietę wegetariańską, posiłki jemu serwowane zawierają szczątki zwierzęce. Areszt odmawia przy tym pozwolenia na dostarczanie żywności z zewnątrz choć ma takie możliwości prawne, a nawet obowiązek.

4 wrzesień 2003 – rozpoczyna się kolejna zmyślona przez inkwizycję sprawa w Bydgoszczy. Ryszard M. uznany jest za osobę całkowicie zdrową psychicznie.

19-22 listopad 2003 Po serii kłamliwych, artykułów w gazetach Fakt oraz Newsweek, a także programach telewizji TVN, dotyczących Bractwa, polskie Ministerstwo Edukacji rozpoczyna bezprawne i niekonstytucyjne działania mające na celu ‘wyeliminowanie sekt’ ze szkół, co w praktyce oznacza zwalnianie z pracy nauczycieli należących do innego niż katolickie wyznanie religijne. Ma to miejsce praktycznie cały czas, gdyż najczęściej w Polsce zwalnia się z pracy w szkole Świadków Jehowy, buddystów, jednak te bezprawne działania rządu nasilają się. „Kuratorzy będą sprawdzać czy działacze sekt – których ma w swoich danych policja czy inne służby – nie mają kontaktu ze szkołami. Mają też zakazać dyrektorom przyjmowania do szkół nauczycieli, którzy po pracy działają w groźnych sektach” – mówi Minister Łybacka. Znaczna część opinii publicznej jest poruszona tą bezprawną wypowiedzią i jej następstwami. W efekcie nagonki prasowej na niewinną niczemu kobietę (Hannę Sz., pracownika naukowego PAN) zostaje ona wyrzucona z pracy, a inna (Bożena P., nauczycielka w szkole podstawowej) ze względu na własne bezpieczeństwo, po serii pogróżek jakie otrzymała została zmuszona do wypisania się z Bractwa Zakonnego Himawanti.

20 września 2003 Areszt odmawia widzenia dwójce członków kościoła hinduistycznego, mimo, że ci mieli na to pozwolenie, tłumacząc, iż Ryszard Matuszewski nie chciał ich widzieć. Prawda jest taka, że Mohan został brutalnie pobity i zgwałcony, a straż więzienna aresztu na Wałach usiłowała pozbawić go życia wieszając na kratach. Ślady pobicia – niedogojone rany i siniaki pokazywał na widzeniu cztery tygodnie później, a były one widoczne także po 2 miesiącach!

25 września 2003 W telewizji POLSAT ukazuje się reportaż na temat głodzenia Ryszarda w areszcie.  

18 grudnia 2003 Ryszard Matuszewski zostaje skazany na 3,5 roku więzienia. Od czasu ogłoszenia wyroku jest przewożony po różnych więzieniach w kraju, celem wyniszczenia psychicznego.

12 lutego 2004 Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uchyla decyzję o odmowie wpisu Bractwa Zakonnego Himawanti do rejestru kościołów i innych związków wyznaniowych.

kwiecień 2004 Prokuratura rejonowa w Bydgoszczy wszczyna śledztwo przeciwko członkom Bractwa Himawanti oraz Ryszardowi Matuszewskiemu, których oskarża się o wulgarne dopiski pod adresem tamtejszego prokuratura na kopertach listów wysyłanych do R.Matuszewskiego. W czerwcu 2004 jako autora dopisków prokuratura wskazuje R.Matuszewskiego i kieruje sprawę do sądu. Jakim cudem osoba, która listów nie otrzymała, mogła dokonać zapisków na kopertach nie wyjaśniono. W Polsce nie ma prawnie zdefiniowanych, określonych ustawowo wyrażeń wulgarnych, co również czyni zarzut farsą!

5 maj 2004 Sąd Apelacyjny w Gdańsku utrzymuje częściowo wyrok z 18 grudnia 2003 (utrzymano 2 lata pozbawienia wolności); sprawa trafia do ponownego rozpatrzenia przez Sąd Okręgowy w Bydgoszczy.

marzec-czerwiec 2004 Prokuratura w Warszawie zgłasza w Sądzie wniosek o umorzenie sprawy warszawskiej i umieszczenie R. Matuszewskiego w zakładzie psychiatrycznym, Sąd oddala wniosek do uzupełnienia. Wielokrotne badania psychiatryczne w Bydgoszczy wykazują, że Ryszard M. jest zdrowy psychicznie i nigdy nie miał psychozy.

16 lipca 2004 Departament Wyznań i Mniejszości Narodowych MSWiA wydaje ponownie decyzję odmowną o rejestracji Bractwa.

wrzesień–październik 2004 Zaczyna się policyjna nagonka na jednego z głównych obrońców R. Matuszewskiego – Sławomira B. Policja nachodzi go w pracy, bydgoska prokuratura wszczyna postępowanie przeciwko niemu za rzekomą obrazę prokuratora w zatrzymanych przez prokuraturę listach o charakterze spowiedzi i konsultacji duchowo-religijnych kierowanych przez Sławomira B. do R. Matuszewskiego oraz w protestach przeciwko prześladowaniom religijnym wysyłanych przez Sławomira B. do różnych instytucji publicznych i organów wymiaru sprawiedliwości.

3 listopad 2004 Zapada wyrok poapelacyjny w Sądzie Okręgowym w Bydgoszczy. R.Matuszewski zostaje skazany na 3,5 roku więzienia, co razem daje 5,5 lat pozbawienia wolności. W trakcie trwania sprawy świadkowie obrony są dyskredytowani i znieważani, a ich przynależność wyznaniowa w mowie końcowej prokuratora zelżona. Prokuratura kłamliwie podkreśla brak wymiaru politycznego i religijnego całej sprawy, mimo iż sąd uwzględnia zeznania osób działających w dominikańskich ruchach antysektowo-inkwizycyjnych, nie mających żadnego bezpośredniego związku ze sprawą. Przy rozprawach R.Matuszewskiego traktuje się jak groźnego przestępcę, jego przyjazdom na salę rozpraw za każdym razem towarzyszą nadzwyczajne środki ostrożności, a on sam jest skuwany łańcuchami, trzymany w ciasnych klatkach bez okien przez wiele godzin, co powoduje psychofizyczne wyniszczenie
 
28 kwietnia 2005 Sąd Apelacyjny w Gdańsku obniża wyrok Sądu Okręgowego w Bydgoszczy z 3,5 roku na 2,5 roku więzienia. Sąd w uzasadnieniu obniżonego wyroku przedstawił fakt, iż  Ryszard Matuszewski nie napadł Bożeny M., z zamiarem okradzenia jej tylko zastraszenia, czyli tym samym poddaje w wątpliwość wiarygodność zeznań Bożeny M. na rozprawie. Jednakże nie wystarcza to, ażeby całkowicie uniewinnić Ryszarda, choć wszystko wskazuje jasno na mistyfikacje napaści wymyśloną przez Bożenę M. Ryszarda Matuszewskiego nie było na rozprawie.

20 września 2005  Do mieszkania córki(!) członkini BZH próbuje wtargnąć policja w celu znalezienia w nim Ryszarda Matuszewskiego. Policjanci nie raczyli się ani wylegitymować ani nie posiadali nakazu przeszukania. Kiedy osoba napadnięta zadzwoniła po policję, informując ich że pod jej drzwiami stoją bandyci, ci przyjechali na miejsce dziwiąc się, że owi bandyci to... policjanci. Obie grupy policjantów oddaliły się spod mieszkania odgrażając się przy tym różnymi wyzwiskami.

luty 2006 – w prasie Dariusz P. z Kany w Katowicach próbuje manipulować opinią publiczną wmawiając rzekome zagrożenie ze strony BZH i Matuszewskiego przed przyjazdem papieża Benedykta XVI do Polski! Pojawiają się też na forach internetowych oszczercze posty na temat Stowarzyszenia Macierz, które zajmuje się obroną szkalowanych w Polsce mniejszości.

marzec 2006 – Sąd Rejonowy w Bydgoszczy skazuje Ryszarda Matuszewskiego na 10 miesięcy pozbawienia wolności za rzekome namawianie do zniszczenia samochodu dyrektora zakładu karnego w Bydgoszczy, w którym wcześniej Matuszewski przebywał. Znajomość z Mohanem i pomoc w przestępstwie próbuje się wmówić w grudniu 2005 osobie, która była też osadzona w zakładzie karnym w Bydgoszczy na podstawie tego ŻE JEST BUDDYSTĄ I WEGETARIANINEM!!! Winy w żaden sposób nie udowodniono.

6 kwietnia 2006 - Przed 8 rano 6 mężczyzn z Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach wtargnęło do domu córki członkini BZH w Gliwicach, a zarazem wieloletniej obrończyni praw człowieka w Polsce - Ewy S. - wyłamując łomem drzwi. Ewa S. została wyzwana od wariatek i pobita (po całej akcji udała się do lekarza na obdukcję). Na protesty, że policjanci nie mają pozwolenia na przeszukanie mieszkania ani na takie włamanie się do mieszkania - odpowiedzieli że mogą wszystko robic co im się podoba, bo tu  nie jest Ameryka oraz grozili, że zostanie aresztowana. Przebywający z nią R. Matuszewski został zatrzymany. Skonfiskowano sprzęt komputerowy oraz materiały audio służące działalności duchowej.

7-10 kwietnia 2006 – w prasie, radiu i telewizji rozpętuje się ponownie ostra nagonka przeciw BZH oraz Ryszardowi Matuszewskiemu. Za szerzeniem dezinformacji oraz podżeganiem ludzi do nienawiści i fobii, próbując im wmówić możliwość planowania przez BZH zamachu na papieża Benedykta XVI stoją: Dariusz P. z Centrum Przeciwdziałania Psychomanipulacji z Katowic oraz Tadeusz D. Przekazywane przez nich tzw. „fakty” o BZH są w istocie fikcją, a do kolejnych znanych już kłamstw dodają nowe oszczerstwa i pomówienia. W prasie ukazują się informacje, że policjanci, którzy złapali Matuszewskiego zostaną nagrodzeni, gdyż „pozostający na wolności "Mohan" będzie próbował zakłócić przebieg planowanej na maj wizyty w Polsce papieża Benedykta XVI”.

• 20 czerwiec 2006 - w Sądzie Okręgowym w Warszawie toczy się sprawa przeciwko R. Matuszewskiemu oparta na fałszywych oskarżeniach Jadwigi K. Mimo ewidentnych dowodów na to, iż Jadwiga K. jest chora psychicznie i dąży do zniszczenia BZH i jego lidera, a także tego iż biegli powołani w przedmiotowej sprawie byli niekompetentni i uprzedzeni światopoglądowo, sąd orzeka na niekorzyść R. Matuszewskiego. Powołane na sprawę 3 biegłe sądowe, to kobiety w wieku emerytalnym, które nie miały pojęcia o co chodzi i jak twierdzi przedstawiciel Komitetu Europejskiego oddelegowany na sprawę, która została w międzyczasie utajniona, owe pseudo biegłe uczyły się tego, co mają na sprawie powiedzieć na korytarzu sądowym, zbytnio się z tym nie kryjąc. Nie wiedziały kim jest Ryszard M., ani nie znały jego akt, ani nawet nie miały pojęcia o czym na sprawie mówią – powtarzając jak papugi wyuczone na korytarzu i uzgodnione ze sobą zeznania. W momencie ujawnienia tego procederu na sali sądowej – sędzina utajnia sprawę – a działacza komitetu wyrzuca za drzwi strasząc aresztem i grzywną sądową! Sąd Apelacyjny w Warszawie dnia 18 czerwca 2006 podtrzymuje tendencyjną, stronniczą i niesłuszną decyzję Sądu Okręgowego. 

• wrzesień 2006 – Rzecznik Praw Obywatelskich zainteresował się tendencyjnym i niesłusznym orzeczeniem Sądu Apelacyjnego w Warszawie i wystąpił do Sądu o nadesłanie akt, które mają być zbadane pod kątem wniesienia kasacji na korzyść R.M.

• 21 wrzesień 2006 – Sąd Okręgowy w Bydgoszczy podtrzymuje wyrok Sądu Rejonowego skazujący R Matuszewskiego na rok więzienia za obrazę funkcjonariuszy w 9 listach kierowanych do sądów bydgoskich w latach 2004-2005, gdzie Matuszewski wykazywał nieprawidłowości i błędy w prowadzeniu postępowania prokuratorskiego i sędziowskiego. Sprawy prowadzą koledzy z sądu niby pokrzywdzonych. W ustnym uzasadnieniu wyroku sędzina prowadząca sprawę podała, iż rok więzienia (a więc górny wymiar kary) to za mało w tej sprawie.

• wrzesień – październik 2006 – w Gliwicach i Częstochowie rozpoczynają się sprawy (rozprawy utajnione, info o rozprawach zdjęte z wokandy) przeciwko R. Matuszewskiemu. Oskarżenie chce w obu przypadkach obserwacji psychiatrycznej, mimo iż sąd Rejonowy w Bydgoszczy w wyroku z dnia 29 listopada 2005 ponad wszelką wątpliwość stwierdził, iż R. Matuszewski jest zdrowy psychicznie, co zostało w 21 września 2006 roku potwierdzone w wyroku Sądu Okręgowego w Bydgoszczy!!!

• 13 wrzesień 2006 – w Sądzie Rejonowym w Częstochowie sędzina prowadząca rozprawę próbuje zastraszyć przedstawiciela Stowarzyszenia Macierz występującego w obronie Ryszarda Matuszewskiego aresztowaniem przez policję za to iż prosił o wejście na salę sądową, aby przysłuchiwać się sprawie. Sędzina wezwała policję sądową i zażądała usunięcia Przedstawiciela z terenu budynku sądu!

30 październik 2006 – w Sądzie Rejonowym w Częstochowie przedstawicielka Stowarzyszenia Obrony Praw Człowieka - Macierz zostaje zatrzymana przez policję w drzwiach sądu i inwigilowana gdzie i dokąd idzie, a także zostaje przeszukana - podczas gdy nikt nie sprawdza innych osób, które do sadu wchodzą. Przy drzwiach sali sądowej, gdzie odbywa sie sprawa przeciwko R. Matuszewskiemu - zostaje postawiona warta składająca sie z 3 policjantów, którzy pojawiają sie w momencie wejścia delegacji Stowarzyszenia Macierz na teren Sądu. Policjanci nie wpuszczają przedstawicielki na sale rozpraw i w tym momencie sędzina samowolnie utajnia sprawę bez podania powodów, śmiejąc się, że to jest jej wola!

• wrzesień 2006 - marzec 2007 -  Ryszard Matuszewski cały czas przebywa w więzieniu, a w zasadzie przewożony jest co kilka tygodni po zakładach karnych w całym kraju, tak że kontakt z nim jest utrudniony. Kolejne sprawy i oskarżenia mnożone są przez Dariusza P. aktywistę z faszystowskiego centrum antysektowego KANA w Katowicach zwalczającego wolną myśl filozoficzną, hinduizm i inne wschodnie ruchy religijne.

• 1 luty 2007 – Sąd Okręgowy w Bydgoszczy uznał Sławomira B. - jednego z członków BZH - za winnego składania fałszywych zeznań (za twierdzenie, że 15 sierpnia 2002 roku Ryszard Matuszewski prowadził zajęcia w Gdyni i że Sławomir B. w zajęciach tych uczestniczył wraz z liczną grupą praktykujących) i skazał go na rok więzienia w zawieszeniu na 5 lat oraz karę grzywny. Sąd wydając ten wyrok oparł się na zeznaniach jednej osoby, która twierdziła że R. M był w tym czasie w Gliwicach, ignorując tym samym zeznania około 10 osób, które twierdziły, że w tym czasie R.M. przebywał w Gdyni. Jest to pierwszy wyrok w tej sprawie. Na kolejne wyroki czekają pozostałe osoby zeznające w sprawie warszawskiej (oskarżenie o groźby zabicia papieża) z całej Polski, które w tych zajęciach również uczestniczyły i potwierdzały, że R.M. był w Gdyni w czasie, gdy w Gliwicach Jadwiga K. i jej znajomi  wysyłali e-maile z groźbami zabicia papieża)

• 14 marzec 2007 – przed Sądem Rejonowym w Zabrzu rozpoczyna się proces 60-letniej schorowanej emerytki Barbary L. oskarżonej przez Dariusza P., który również Ryszarda M. o obrazę funkcjonariuszy państwowych. Głównym oskarżycielem jest nie kto inny, a Dariusz P., nie będący funkcjonariuszem prawa. Dariusz P. na klika dni przed rozprawą rozkręca aferę medialną przeciwko Barbarze L. i Bractwu Himawanti, pomawiając Bractwo i jego członków o czyny, których nie popełnili. Wykorzystując do swoich prywatnych celów znajomych dziennikarzy z Gazety Wyborczejm.in.  - Marcina P., który to już w roku 2003 pisał kłamliwie na temat Bractwa pomawiając Barbarę L. o czyny, których nie popełniła. Ten sam dziennikarz rozpętuje aferę medialną przeciwko tej kobiecie używając jej danych osobowych (imienia i nazwiska oraz miejscowości w której mieszka) lży bezprawnie staruszkę wkładając jej w usta słowa, których nigdy nie wypowiadała. W dzień poprzedzający owe zdarzenia – Barbara L. jest nękana telefonami z pogróżkami. Członkowie Bractwa składają stosowne zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa. Sędzina bezpodstawnie utajnia tę i kolejne rozprawy, a adwokat przyznany z urzędu odmawia zajęcia się sprawą bo jak stwierdza „boi się” i chce „dociągnąć do emerytury”.

• 4 kwietnia 2007 – W Sądzie Rejonowym w Gliwicach rozpoczyna się i zarazem kończy kolejny proces wytoczony przez Dariusza P. przeciwko Ryszardowi M. Jest to proces ukartowany przez tego działacza z antysektowego ośrodka Kana w Katowicach aby zniszczyć jeszcze bardziej Ryszarda M. Odbywa się tylko jedna UTAJNIONA jak zwykle sprawa, na której zapada od razu wyrok, jednakże sędzina NIE INFORMUJE na jakiej podstawie go orzeka! Na salę sądową mimo prośby Ryszarda M. nie zostaje wpuszczony przedstawiciel Stowarzyszenia Obrony Praw Człowieka, ani żadna z 20 innych osób przybyłych na tę sprawę. Jednocześnie na konta e-mailowe członków Bractwa Himawanti Dariusz P. rozsyła groźby śmiertelne i groźby z pogróżkami, że zabije Ryszarda M.

od maja 2005 roku do kwietnia 2006 – Ryszard Matuszewski otrzymuje wiele gróźb śmiertelnych rozsyłanych przez Dariusza P. osobiście, oraz jego pomocników! W internecie zamieszczane są liczne oszczerstwa na temat Ryszarda M., a rozsyłane przez Dariusza P. na licznych forach dyskusyjnych napuszczani przez Dariusza P. faszystowscy inkwizytorzy zamieszczają wszystkie dane osobowe i adres zamieszkania Ryszarda M. oraz podają do publicznej wiadomości wyroki ze spraw sądowych, które były utajnione. Do dnia dzisiejszego groźby śmiertelne do Ryszarda M. są rozsyłane do licznych członków Bractwa, a liczne napady na domy prywatne i rabunki mienia przez policję działającą na zlecenie mafii prześladowców nasilają się z dnia na dzień. Zawiadamiana o tym prokuratura i policja nie reaguje, a liczne skargi i zawiadamiania o przestępstwach kryminalnych mafii niszczącej Bractwo są umarzane!

• 15 maja 2007 - przed Sądem Rejonowym w Gdańsku rozpoczyna się proces przeciwko Krzysztofowi U. i Agnieszcze U. - członkom BZH, oskarżonych o składanie fałszywych zeznań (za twierdzenie, że 15 sierpnia 2002 roku Ryszard Matuszewski prowadził zajęcia w Gdyni i że osoby te osobiście w zajęciach tych uczestniczyły wraz z innymi osobami, przeciwko którym toczą się kolejne preparowane przez prześladowców Ryszarda M. sprawy!

• 6 czerwca 2007 – przed Sądem Rejonowym w Zabrzu odbywa się kolejna rozprawa Barbary L. Na sprawę sądową, która z niewiadomych przyczyn została utajniona sędzina sądu powołała aż 26 świadków oskarżenia i NIE DOPUŚCIŁA DO ZEZNAŃ ANI JEDNEGO ŚWIADKA OBRONY! Mimo protestów Barbary L. i głośnemu domaganiu się powołania przez sąd świadków obrony, sędzina rzuca papierami i wykrzykuje, że to ona decyduje, kogo na świadka powołać, a kogo nie! Zadziwiające jest to, że WSZYSCY ŚWIADKOWIE OSKARŻENIA są osobami, które zeznają na tej sprawie PRZECIWKO Ryszardowi M. a oskarżonej Barbary L. nawet nie znają, ani nigdy jej na oczy nie widzieli. Kolejni świadkowie oskarżenia nie stawiają się na sprawy, czym wprawiają w szał sędzinę. Jak wiadomo nam, sędzina naprowadzała świadków oskarżenia na zeznania przeciwko Ryszardowi M., a prokurator P. O. w Gliwicach Michał Sz. jest tym samym prokuratorem, który prowadzi wszystkie te sprawy przeciwko Ryszardowi M. i Barbarze L. i pilotuje je osobiście. Zostały już wyznaczone kolejne 2 następne rozprawy na lipiec 2007.

i CO DALEJ?


 
To tylko skrótowe fakty na temat prześladowań, gdyż nie sposób opisać wszystkiego, jak medialne nagonki owocujące anonimowymi telefonami i listami z groźbami śmierci, nieprzyjemności w pracy, zwolnienia, itp. Prześladowania mniejszości wyznaniowych w Polsce to codzienność, z którą stykają się wszystkie praktycznie mniejszości wyznaniowe. Pobicia innowierców, trudności administracyjne, nagonki medialne to tylko niektóre sposoby represji wobec religijnych i ideowych mniejszości. Dysponujemy bogatym materiałem dokumentującym okrutną i przestępczą nietolerancję religijną panującą w Polsce, która mimo propagandy zagranicznej jest faktem. Tu cierpią niewinni ludzie, którzy nie mają się do kogo zwrócić o pomoc w kraju! Potrzeba pomocy z zagranicy!
 

Wiecej informacji:
info@ryszard-matuszewski.com
Kontakt z Ryszardem Matuszewskim:
P.O. Box 247; 44-100 Gliwice 1; Poland

DOTACJE dla ofiary przesladowan
Ryszard Matuszewski; ING-Bank SLASKI o/Gliwice, Poland
Nr konta dolarowego: USD PL 1050 1298 1000 0022 6156 5432
Nr konta zlotowkowego: PL 44 1050 1298 1000 0022 9194 6677
Swift: INGBPLPW