Wiosna bez katolickiej inkwizycji, faszyzmu i katolickich antysekciarzy!
Pojawiają się coraz to nowe ataki na niekatolickie mniejszości wyznaniowe i światopoglądowe wyzywane od sekt i groźnych kultów. Jest to jedna wielka, obrzydliwa psychomanipulacja uprawiana przez pogrobowców Goebbelsa - katolickiego szefa propagandy hitlerowskiej III Rzeszy. Czas organizacjom katolickim przypominać że sami są groźną i niebezpieczną sektą w jednej większej sekcie z siedzibą w Watykanie. Ośrodki informacji o sektach i nowych ruchach religijnych stworzyli dominikanie jako rodzaj nowej inkwizycji, równie morderczej i faszystowskiej jak nazizm katolika Josepha Goebbelsa. W ośrodkach inkwizycyjnego mordu i zbrodni dokonywanego przez kłamliwe i oszczercze informacje powielane zgodnie z retoryką katolika Josepha Goebbelsa pracują duchowni katoliccy. Wiadomo zatem o co chodzi. Jak katolicki ksiądz czy inkwizytor coś potępia, to na pewno jest to lepsze niż katolicyzm z jego historią inkwizycyjnego palenia na stosach i morderczych pogromów antysemickich czy krucjat krzyżowych...
Dowcip o Żydzie i prawdziwej wierze
Pewien katolik próbował przekonać Żyda aby się ochrzcił, jednak żadne argumenty go nie przekonywały. W końcu powiedział: "pojadę do Rzymu, zobaczę jak żyje Papież, katolicy i potem dam odpowiedź". "Wszystko na nic"- pomyślał katolik "gdy zobaczy jak oni żyją, nie zważając na swoją wiarę nigdy się nie ochrzci. Ale Żyd wrócił i prędko pobiegł do kościoła się ochrzcić. Zdziwiony katolik pobiegł zanim.
Żyd mówi: "gdy zobaczyłem jak żyją wielcy waszej religii, że robią wszystko aby od niej ludzi odstraszyć, nie robią nic zgodnie z jej przesłaniem, a mimo to was przybywa, wiedziałem że musi to być prawdziwa wiara"...
LATO BEZ „SEKT”? - WIOSNA BEZ INKWIZYCJI!
Bezmyślna histeria skierowana przeciw mniejszościom wyznaniowym w Polsce przekroczyła wszelkie granice paranoi. Narosło wiele mitów wokół tego zagadnienia.. Myślę, więc, że czas na przedstawienie konkretnych faktów!
Słowo „sekta” ma wiele różnych znaczeń. W podstawowym, najczęstszym znaczeniu jest pojęciem szeroko stosowanym w religioznawstwie i oznacza po prostu odłam jakiejś religii (od łacińskiego-„seccare” czyli odcinać). W takim też sensie jest najczęściej stosowane w podręcznikach religioznawczych. Ma ono również kilka innych znaczeń, rzadziej stosowanych. Problem polega na tym, że społeczeństwo nie zna pierwotnego znaczenia tego pojęcia i na tym, że ruchy antykultowe (czytaj: inkwizycyjne) świadomie wykorzystują ten fakt, aby siać dezinformację i paranoję.. Tak paranoję. Bowiem paranoiczna histeria, której ostrze wymierzone jest przeciw większej części mniejszości wyznaniowych, przekroczyła już dawno granice śmieszności. To skrajnie wyświechtane słowo (czyli „sekta”) pełni bowiem rolę czegoś w rodzaju „magicznego” straszaka, mającego na celu uprzykrzenie życia wielu wyznawcom mniejszości religijnych w Polsce i utrudnienie swobodnej rekrutacji nowych członków.
Doszło nawet do sytuacji, że organizacje antykultowe, które zakładane są z inspiracji Kościoła katolickiego nazywają „sektą” wszystko co się da, a nawet czego tym mianem określić się nie da! (sic!). Mamy więc określenie „sekta” (na stronach internetowych św. inkwizycji) wobec sztuk walki, czy na przykład japońskiej sztuki masażu. I niech mi nikt nie wmawia, że niby „jakaś sekta prowadziła rekrutację członków pod pozorem kursów karate” (tylko w jednym ze źródeł pojawiła się tego typu informacja, na pozostałych zaś „wszystko było jasne”, czyli mamy „sektę” pod tytułem karate). Dochodzi do tego specyficzny język. Próbuje się wmawiać, że dana organizacja religijna, czy parareligijna robi coś „pod pozorem”, że jest „cwana, przebiegła” itp. Jest to język mający na celu podsycanie w sposób sztuczny lęku przed określonymi ruchami religijnymi.
Na jednej ze stron internetowych, należących do panów inkwizytorów można przeczytać, że: „Sekty w doskonały sposób potrafią powoływać się na wolność wyznaniową po to, aby móc prowadzić swoją działalność”, czy coś w tym stylu... Oczywiście inkwizycja współczesna dostaje alergii na takie „straszne” słowa jak: demokracja, tolerancja, pluralizm, wolność sumienia i wyznania. Pewnie woli inne pojęcia takie jak: prawicowy zamordyzm, klerykalizm, szowinizm, cenzura i monopol wyznaniowy... Cała ta manipulacja i robienie wody z mózgu ludziom łączy się z niebywałą wręcz hipokryzją.
Kościół katolicki bowiem spełnia liczne kryteria, które sprawiają, że mieści się on w ramach definicyjnych słowa „sekta”, w tym mniej ciekawym znaczeniu. Otóż głosi on, że poza jego szeregami nie można osiągnąć zbawienia (vide: encyklika Dominus Jesus). W klasztorach katolickich obowiązuje „bezwzględne posłuszeństwo przełożonym, rezygnacja z własności prywatnej, całkowite usunięcie się od świata” (cytat za: słownik religioznawczy- „benedyktyni”). Oprócz tego dochodzi jeszcze fakt, że dokonanie aktu apostazji (czyli formalnego opuszczenia szeregów Kościoła kat.) jest praktycznie niemożliwe lub bardzo utrudnione. Cudze ganicie? Swego nie znacie?..
„Straszne” słowo-wegetarianizm!
Przeglądając jedną ze stron panów inkwizytorów natknąłem się na reklamę książki dotyczącej wegetarianizmu. Nie jestem pewien jakie bzdury zawierała ta książka, ale na jednej z oszołomskich stron internetowych znalazłem coś bardzo osobliwego... Znalazło się tam stwierdzenie, że (cytuję): „wegetarianizm ma na celu doprowadzenie członka sekty do osłabienia organizmu, gdyż opiera się na diecie niskobiałkowej” czy coś takiego. Otóż informuję panów inkwizytorów, że istnieją różne rodzaje wegetarianizmu (również takie, które dopuszczają białko zwierzęce). Poza tym na przekór bredniom rozpowszechnianym przez portal „sekty.net” wiem, że członkowie różnych ruchów religijnych są wegetarianami ze względów etycznych, a nie jakiejś tam chęci dręczenia współwyznawców. Poza tym chciałbym przypomnieć, że w średniowieczu samo tylko podejrzenie o wegetarianizm (mogła nim być np. bladość skóry) oznaczało automatycznie wysłanie na stos delikwenta (który uznany został za tzw. heretyka).
Oczywiście nawet dziecko wie, że na stosy wysyłała niewinnych ludzi „święta” inkwizycja. Jej trzon stanowili dominikanie. I Skąd my to znamy? Współcześnie stosują subtelniejsze metody...* I choćby o cień obiektywizmu trudno ich posądzać..
*Jako Dominikańskie Centrum Informacji o sektach i nowych ruchach religijnych (czytaj dezinformacji).
Sensacja!
Na portalu „sekty.net” złagodniała cenzura. Złagodniała, czyli można pisać więcej niewygodnych dla twórców portalu wypowiedzi, które mają większe szanse na ich zamieszczenie. A jeśli chodzi o treść to pozostało to samo.. czyli pozory rzetelności (stosowane wybiórczo) i to wszystko o czym pisałem wcześniej.
Centrum Przeciwdziałania Psychomanipulacji - CPP:
Na stronie CPP można znaleźć dział FAQ (najczęściej zadawane pytania). Przynajmniej ostatnio był tam taki dział na ich stronie... Otóż jeden z internautów zadał pytanie: „Czy wszystko co niekatolickie jest uważane przez was za sektę?” Odpowiedz autorów strony brzmi: „W Kościele katolickim również zdarzają się różne przejawy sekciarskiego uzależnienia, więc nieprawdą jest, że tylko to co niekatolickie uznajemy za sektę.” (cytuję sens- przyp. Liberation) Czyżby? Jakimś dziwnym trafem wszyscy „eksperci” z CPP od tzw. „sekt” to duchowni katoliccy. I jakimś dziwnym trafem nie znalazłem na stronie CPP, ani jednej choćby wzmianki o nadużyciach w Kościele katolickim, mimo tego, że zdarzają się dosyć często. I nie chodzi tutaj nawet o pedofilię wśród księży, bo o tym wie każdy. Nie chodzi też o problemy przedstawiane w antyklerykalnych artykułach. Po prostu znam różnych (byłych) katolików, którzy opowiadali mi o tym jakie przewały mają miejsce w szeregach kościelnych (niech mi teraz ktoś powie, że klerowi nie chodzi o zwalczanie konkurencji).
Jakimś dziwnym trafem CPP powstało w Lublinie (założył je członek kościelnej sekty Opus Dei Paweł Królak z żoną). W mieście, które opanowała atmosfera ksenofobiczno-ultraprawicowego pierdolca. Ten ośrodek inkwizycyjny powstał w mieście w którym m.in. zakazano urządzania Festiwalu Kultury Indyjskiej (parę lat temu), a to tylko dlatego, że miała w nim uczestniczyć niesłuszna (zdaniem prawiczków) „sekta” Hare Kriszna. Szowinizm religijny i ksenofobia pełną gębą... Jestem ciekaw jakby się czuły prawicowe oszołomy rządzące miastem, gdyby pojechali do Indii, gdzie wyzywano by ich (jako katolików) od sekciarzy itp... W tym samym mieście całkiem niedawno temu zakazano wystawy „Tiszert dla Wolności”. Otóż pan biskup katolicki zabronił. A klerykalne dupowłazy rządzące oczywiście potulnie uległy jego woli. Ciekawe czy zabiegi kaczystów mające na celu ukrycie tego co prasa zachodnia pisała (i nadal pisze) po ostatnich wyborach, na temat Polski, CPP również uzna za psychomanipulację?.. (odpowiedzi można się łatwo domyślić) Chodzi mi o pewien rodzaj cenzury, który obecny jest w mediach publicznych. Czyli tych, które zostały przez Kaczych synów wzięte „za pysk”!
Ostatnimi czasy pan minister kaczego rządu, a konkretniej ten od Edukacji Narodowej (chyba reedukacji? hehe) postanowił, że zabroni wpuszczania pacyfistów do szkół, bo pacyfizm został uznany za doktrynę niesłuszną przez zamordystów. Rozumiem, że fanatycy wojny mogą wchodzić?... Ciekawe gdzie był jak faszyści z Młodzieży Wszechpolskiej robili pranie mózgu uczniom różnych liceów i gimnazjów (często zapraszanych do szkół przez księży). Oczywiście Młodzież Wszechpolska (odpowiednich niemieckiego Hitlerjugend) jako ugrupowanie ksenofobiczno-faszyzujące jest uznane za słuszne przez pana ministra. I dostatecznie fanatyczne w swoim katolicyzmie, szowinizmie narodowym i uprzedzeniach.
Zieliński chce, żeby polskie szkoły „zatrzasnęły drzwi przed uczniami o poglądach ekologicznych, antywojennych i pacyfistycznych, ponieważ niosą szkodliwe treści wychowawcze”. Mussolini by tego nie wymyślił.. Oczywiście ekolodzy są bardzo „groźni”, każdy kto nie żre mięsa i sadzi drzewka, dla pana ministra jest „Be”! A nie daj Boże żeby należał do jakiejś „sekty”, albo innego wyznania uznanego przez władzę za niesłuszne. Kaczki uważają, że „wiedzą” lepiej co jest dla ludzi dobre. I dlatego chcą wprowadzić prawicowy autorytaryzm. Chcą odgórnie narzucić ludziom w co mają wierzyć, jakie poglądy wyznawać (preferowane „jedynie słuszne”). A wszystkich niepokornych „chwycić za pyski”.
Chyba wam się we łbach popier….ło panowie rządzący (z Pis-u)?! (sorry za określenie, ale nie da się pisać spokojnie o pewnych sprawach). Teraz już wiecie co miała na myśli prasa zachodnia pisząc o „Rządach inkwizycji w Polsce”..
czwartek, 23 marca 2006, liberation
Inkwizycja w natarciu! Znów płoną stosy
Kościół katolicki poprzez tzw. Centra i Ośrodki Informacji o Sektach i Nowych Ruchach Religijnych prowadzi nową krucjatę przeciwko niewiernym. Jest ona finansowana z publicznych pieniędzy. W Polsce jest 159 zarejestrowanych związków wyznaniowych. Wydawałoby się zatem, że nasz kraj to prawdziwa oaza tolerancji. Otóż nie. Dlaczego? Bo dla Kościoła katolickiego większość „innych Kościołów” to sekty zagrażające jego religijnemu monopolowi. „Polska to kraj katolicki i nie ma w nim miejsca dla żadnych sekciarzy” – brzmią z ambon hierarchowie.
Kościelna walka z innowiercami zaostrza się. Jak grzyby po deszczu powstają ośrodki, centra i poradnie informowania o sektach. Według internetowego portalu katolickiego Opoka, w 2002 roku było 55 ośrodków do walki z sektami. Dziś już nikt nie umie powiedzieć, ile powołano nowych. Zakładają je kurie, parafie, zakony i stowarzyszenia.
Główny cel: obrzydzanie i wmawianie ludowi, że owi „inni” są niebezpieczni, że manipulują umysłami i bezkrytycznie podporządkowują naiwne owieczki przywódcom. A przy tym wszystkim nie mają – rzecz jasna – żadnych układów z prawdziwym Bogiem.
Od czasu podpisania w 1998 roku ustawy o państwie i Kościele katolickim, a także konkordatu, szczucie i opluwanie z ambon przerodziło się w metodyczne niszczenie innowierców, i to za aprobatą państwa oraz wielu samorządów lokalnych. To taka polsko-katolicka tolerancja... Jak wytłumaczyć bowiem fakt, że rząd najpierw rejestruje różne związki wyznaniowe, a potem popiera walkę z nimi poprzez reklamę i dofinansowywanie kościelnych centrów ds. sekt? Czy finansowanie przez samorządy lokalne kurialnych biur informacji o tzw. sektach (najczęściej prawnie działających Kościołach!) to tylko nietolerancja, czy już przestępstwo? (Osobna sprawa to około 70 decyzji odmowy rejestracji wobec mniejszości wyznaniowych w Polsce wydanych przez MSWiA).
Przyjrzyjmy się jednemu z kilkudziesięciu polskich ośrodków inkwizycyjnych – Śląskiemu Centrum Informacji o Sektach, Subkulturach i Nowych Ruchach Religijnych w Katowicach (KANA). Ośrodek działa w ramach powołanego przez arcybiskupa Damiana Zimonia Katolickiego Centrum Edukacji Młodzieży „Kana” i podlega śląskiej kurii diecezjalnej. Jednak to nie książę Kościoła czy kler łoży na jego funkcjonowanie. Za szkolenia i prelekcje przeprowadzane w gimnazjach, szkołach średnich i na uczelniach płaci… Urząd Miasta Katowice. Oprócz wysysania forsy z funduszy miejskich w celu propagowania trzeźwości, na poradnię psychologiczną czy doradztwo zawodowe – katowicka „Kana” otrzymuje jeszcze pieniądze z Wydziału Zdrowia (sic!).
Jak nam powiedziała pracownica Centrum, na koniec roku biuro składa wniosek o wypłacenie określonej kwoty i taką sumę zawsze otrzymuje. Za 2005 rok zgarnęło 22.540 zł. Tyle kosztuje gminę pranie mózgu uczniów i nauczycieli. „Kana” chwali się też doskonałą współpracą z Kuratorium Oświaty i Urzędem Wojewódzkim, który umieścił ich ośrodek w poradniku wakacyjnym skierowanym do nauczycieli i śląskich gmin. Trudno się dziwić, skoro nawet na stronach MENiS gorąco poleca się nauczycielom tę kuźnię nietolerancji. Religijnej „terapii” poddawani są pedagodzy i psychologowie szkolni, kuratorzy sądowi, policjanci i strażnicy miejscy.
Katowickie Centrum wylicza, że na Śląsku działa około 80 sekt lub grup manipulacyjnych. Do najbardziej zagrożonych miast należą: Katowice, Sosnowiec, Gliwice, Mysłowice, Bytom, Bielsko-Biała. Na jego czarnej liście, tak jak w podobnych ośrodkach w całej Polsce, znajdują się oprócz grup satanistycznych także hinduskopodobne, ekonomiczne, świadkowie Jehowy i mormoni... Cóż – kiedyś była poprawność partyjna, teraz widać nastał czas poprawności religijnej.
JAROSŁAW RUDZKI
KOMENTARZE PRZEDSTAWICIELI INNYCH WYZNAŃ:
Międzynarodowe Towarzystwo Świadomości Kryszny:
Wszystkie te tzw. ośrodki czy poradnie dezinformują społeczeństwo, podając kłamliwe, nierzetelne informacje, w tym także o naszym Towarzystwie – zarejestrowanym w 1992 roku jako związek wyznaniowy. Na szczęście po wielu latach podczas coraz częściej organizowanych konferencji, w których bierzemy udział, nawet księża przyznają, że kryteria kwalifikowania jakiegoś wyznania do sekty bywają błędne i powinny być skorygowane. Finansowanie ze środków publicznych walki z innymi wyznaniami jest skandaliczne. Jak widać, w polskiej rzeczywistości wciąż panuje brak tolerancji.
--- Agnieszka Nowak, dyr. Biura Informacji
Świadkowie Jehowy:
Jesteśmy trzecim co do wielkości wyznaniem w Polsce. Pierwszych chrześcijan ówczesny świat też traktował jako sektę, a oni po prostu trzymali się słów Jezusa. My chcemy czynić to samo. Nie interesujemy się, czy wszelakiego rodzaju katolickie centra informacyjne o sektach są finansowane przez państwo lub władze samorządowe. Nasza podstawowa działalność polega na głoszeniu dobrej nowiny o Królestwie Bożym, a w Polsce cieszymy się wolnością religijną. Podobnie jak Jezus jesteśmy neutralni w sprawach tego świata i kierujemy się zasadą, by zabiegać o pokojowe stosunki z bliźnimi.
--- Michał Hoszowski, rzecznik prasowy
Kościół Jezusa Chrystusa Świętych Dni Ostatnich (mormoni):
Nie ulega wątpliwości, że są różnice pomiędzy doktryną naszego Kościoła a katolicką, a kiedyś „różniących się w wierze” określano dość dobitnie jako heretyków. Wiadomo, że słowo „sekta” ma w języku polskim pejoratywny wydźwięk i określanie jakiejś grupy religijnej mianem „sekty” jest krzywdzące. W związku z tym wiele wspomnianych „list” ma w tytule określenia „sekty i nowe ruchy religijne”. Umieszczenie naszego Kościoła na takich listach nie jest oczywiście sympatyczne, przede wszystkim ze względu na towarzystwo. Z przykrością zauważam, że poziom merytoryczny informacji na wielu stronach internetowych czy w wydawnictwach jest żenujący – polega na przepisywaniu od siebie wzajemnie, co tworzy wrażenie „słuszności przez obfitość”. Finansowanie ze środków publicznych tych katolickich centrów to inna kwestia. Bardzo ważne jest, aby ci, którzy nimi dysponują, zdawali sobie sprawę z charakteru finansowanych przez siebie działań. Jeśli są to działania promujące jedno wyznanie poprzez szkalowanie innych, sytuacja taka nie powinna mieć miejsca. --- Marcin Kulinicz, Public Affairs
Artykuł pochodzi ze strony: www.faktyimity.pl (nr 19/2005)
CZY WIESZ JAK POWSTAJĄ GROŹNE SEKTY?
Czy wiesz jak powstają sekty? W ten sposób, że jakaś kilkuset osobowa grupa składa w MSWiA w departamencie wyznań wniosek o rejestrację związku wyznaniowego, zgodnie z prawem. Potem czeka kilka miesięcy, a co kilka tygodni każą o ruchu i jego doktrynie oraz obrzędach dosyłać nowe wypracowania, wzywają członków komitetu założycielskiego i zadają setki pytań jak policjanci kryminalni na wielogodzinnych przesłuchaniu. Potem do ludzi, którzy podpisali się na deklaracji założycielskiej przychodzi do domu policja kryminalna. Zajeżdżają na sygnale, jak do bandytów. Rozpytują sąsiadów czy w domach tych osób odbywają się schadzki jakiejś sekty. Sąsiadów rozpytują o wyznanie osoby i jej rodziny!
A w końcu pojawia się twój ruch opisany szkaradnie na stronach działaczy i pseudo expertów antysektowych u dominikanów, także u Królaka w CPP, u Pietrka w KANA jako nowa groźna sekta heretycka z kryminalną lub terrorystyczną przeszłością. Poza tym dane, jak nazwa i doktryna się fragmentami zgadzają, osoby zgłaszające jako liderzy opluci z nazwiska i adresu także. Na koniec dostajesz odmowę zarejestrowania ruchu religijnego, gdyż... wedle ekspertów jest sektą - niebezpieczną, a jakże!
A te najniebezpieczniejsze rzekomo sekty, to powstają za to, że próbowały sądzić się w Sądzie Administracyjnym zaskarżając odmowną decyzję DW MSWiA. Zwykle przegrywają w szybkim tempie. Jeszcze groźniejsza sekta to jest wtedy jak na bandyckie działania faszystowsko-katolickiej policji kryminalnej najściami i rozpytywaniem sąsiadów poszkodowane osoby składają skargi do sądu oraz do Trybunału Konstytucyjnego, bo policja na mniejszościach brutalnie po hitlerowsku czyli po katolicku łamie Konstytucję!
Jeszcze groźniejszą sektą staje się grupa, gdy po roku czy dwóch złoży wniosek o rejestrację ponownie, od nowa. Wtedy katolickie gestapo zwane departamentem wyznań MSWiA dostaje prawdziwego ataku szału. Nazwa związku wyznaniowego trafia na czołówki wszystkich stron antysektowych i faszystowskich pisemek katolickich, gdzie ruch jest oczerniany, znieważany, opluwany najgorszymi epitetami: pranie mózgu, zabijanie katolickich niemowląt i picie krwi katolików - to tylko czułe inwektywy produkowane przez debilne mózgi apologetów powiązanych z departamentem wyznań MSWiA.
Ruch nawiedza fala kościelnych agentów i ich inkwizytorów, tajnych współpracowników ABW, różnych agentów "Tomków" i "Niani" obojga płci. Szukają tylko jak tu aferę zrobić, w kuluarach spotkań dyskretnie rozpowszechniają kłamliwe plotki mające na celu zdyskredytować liderów, osoby kierujące ruchem, członków założycieli, znajomych liderów oraz ich źródła nauk czy doktryny - mistrzów lub liderów zagranicznych.
Tak wygląda od kuchni praca operacyjna departamentu wyznań MSWiA oraz jego eSBeckiej agentury watykańskiej. Takie jest zajęcie gangsterów z sekty dominikańskiej (O. Tomasz Franz, Franc), Opus Dei, Effatha, KANA (Dariusza Pietrka), CPP i Tolle (Pawła Królaka), Fronda, OKOpS (Ryszarda Nowaka), Fronda, a także Civitas Christiana, a także licznych innych bojówek, włącznie z przyparafialnymi Oazami i Odnowami w Duchu rzekomo duchowymi w Kościele katolickim od zawsze powiązanym z faszystami pokroju Adolfa Hitlera, Benito Mussolini, Francisco Franco czy Augusto Pinocheta! Na tych oazach i odnowach jeszcze modlą się o nawrócenie lub śmierć w ogniu piekielnym wszystkich, co się na listę założycieli "nowej sekty" wpisali!
Jeśli słyszymy w prasie skatoliczałej do obrzydliwości czy w telewizji plebanijnej TVP o kolejnej groźnej sekcie terroryzującej Polskę i łowiącej dzieci na wakacjach, to znaczy, że kolejna grupa osób próbowała założyć związek wyznaniowy, a po odmowie, zaczęła się odwoływać do Naczelnego Sądu Administracyjnego lub inaczej zaskarżać decyzję odmowy wydaną na polecenie Episkopatu oraz mafijnej sekty katolickiej o złowrogiej nazwie Opus Dei.
Po 1989 roku w departamencie wyznań zatrudnia się wyłącznie bandytów z sekty Opus Dei oraz dominikanów znanych z dokonywania najbardziej makabrycznych rzezi ludobójczych na innowiercach. Dominikanie wymordowali wszystkich Katarów czyli Albigensów, spalili na stosach miliony ludzi w całej Europie, wymordowali w krucjatach miliony Indian.
Czas tę katolicką hołotę raz na zawsze wypierdzielić ze wszystkich struktur władzy państwowej, a najbardziej z MSWiA oraz policji. Ci inkwizycyjni, faszystowscy bandyci, jak Krzysztof Wiktor, nie powinni zajmować się rejestracją związków wyznaniowych.
Religia to KULTURA, zatem rejestracją mniejszości wyznaniowych powinno się zajmować Ministerstwo Kultury, a nie policyjno-faszystowski departament wyznań MSWiA - czyli w praktyce katolicka policja polityczna reżimu wojtyłowego!
Wzywamy po raz kolejny rząd III RP! Natychmiast zarejestrujcie osoby prawne już około 100 (słownie stu) prześladowanych przez waszą mafię Opus Dei zwaną departamentem wyznań MSWiA mniejszości wyznaniowych i religijnych. Zaprzestańcie faszystowskich zbrodni tego katolickiego reżimu na ideologii wojtylizmu watykańskiego opartego od 1978 roku!
Dość tworzenia rzekomych groźnych sekt przez zwykłych policyjnych bandytów z MSWiA oraz ich rzeźniczych "ekspertów" dominikańskich skażonych wymordowaniem stu milionów ludzi w historii ludobójczego dominikanizmu faszystowskiego od początku istnienia tej morderczej sekty Dominika!
Przypomnijmy, że te wszystkie krzywdy uczynili nam wyznawcy i czciciele Karola Wojtyły z Wadowic, wyznawcy papieża Jana Pawła II - niewątpliwie, po wyznawcach i ich zbrodniach sterowanych z MSWiA - wcieleniu zła...
Jesteś osobą odważną? Skopiuj tekst, wydrukuj i wyślij Tuskowi jako nadzorcy MSWiA w prezencie!
Poczytaj więcej na stronie:
http://himavanti.wordpress.com
Pojawiają się coraz to nowe ataki na niekatolickie mniejszości wyznaniowe i światopoglądowe wyzywane od sekt i groźnych kultów. Jest to jedna wielka, obrzydliwa psychomanipulacja uprawiana przez pogrobowców Goebbelsa - katolickiego szefa propagandy hitlerowskiej III Rzeszy. Czas organizacjom katolickim przypominać że sami są groźną i niebezpieczną sektą w jednej większej sekcie z siedzibą w Watykanie. Ośrodki informacji o sektach i nowych ruchach religijnych stworzyli dominikanie jako rodzaj nowej inkwizycji, równie morderczej i faszystowskiej jak nazizm katolika Josepha Goebbelsa. W ośrodkach inkwizycyjnego mordu i zbrodni dokonywanego przez kłamliwe i oszczercze informacje powielane zgodnie z retoryką katolika Josepha Goebbelsa pracują duchowni katoliccy. Wiadomo zatem o co chodzi. Jak katolicki ksiądz czy inkwizytor coś potępia, to na pewno jest to lepsze niż katolicyzm z jego historią inkwizycyjnego palenia na stosach i morderczych pogromów antysemickich czy krucjat krzyżowych...
Dowcip o Żydzie i prawdziwej wierze
Pewien katolik próbował przekonać Żyda aby się ochrzcił, jednak żadne argumenty go nie przekonywały. W końcu powiedział: "pojadę do Rzymu, zobaczę jak żyje Papież, katolicy i potem dam odpowiedź". "Wszystko na nic"- pomyślał katolik "gdy zobaczy jak oni żyją, nie zważając na swoją wiarę nigdy się nie ochrzci. Ale Żyd wrócił i prędko pobiegł do kościoła się ochrzcić. Zdziwiony katolik pobiegł zanim.
Żyd mówi: "gdy zobaczyłem jak żyją wielcy waszej religii, że robią wszystko aby od niej ludzi odstraszyć, nie robią nic zgodnie z jej przesłaniem, a mimo to was przybywa, wiedziałem że musi to być prawdziwa wiara"...
LATO BEZ „SEKT”? - WIOSNA BEZ INKWIZYCJI!
Bezmyślna histeria skierowana przeciw mniejszościom wyznaniowym w Polsce przekroczyła wszelkie granice paranoi. Narosło wiele mitów wokół tego zagadnienia.. Myślę, więc, że czas na przedstawienie konkretnych faktów!
Słowo „sekta” ma wiele różnych znaczeń. W podstawowym, najczęstszym znaczeniu jest pojęciem szeroko stosowanym w religioznawstwie i oznacza po prostu odłam jakiejś religii (od łacińskiego-„seccare” czyli odcinać). W takim też sensie jest najczęściej stosowane w podręcznikach religioznawczych. Ma ono również kilka innych znaczeń, rzadziej stosowanych. Problem polega na tym, że społeczeństwo nie zna pierwotnego znaczenia tego pojęcia i na tym, że ruchy antykultowe (czytaj: inkwizycyjne) świadomie wykorzystują ten fakt, aby siać dezinformację i paranoję.. Tak paranoję. Bowiem paranoiczna histeria, której ostrze wymierzone jest przeciw większej części mniejszości wyznaniowych, przekroczyła już dawno granice śmieszności. To skrajnie wyświechtane słowo (czyli „sekta”) pełni bowiem rolę czegoś w rodzaju „magicznego” straszaka, mającego na celu uprzykrzenie życia wielu wyznawcom mniejszości religijnych w Polsce i utrudnienie swobodnej rekrutacji nowych członków.
Doszło nawet do sytuacji, że organizacje antykultowe, które zakładane są z inspiracji Kościoła katolickiego nazywają „sektą” wszystko co się da, a nawet czego tym mianem określić się nie da! (sic!). Mamy więc określenie „sekta” (na stronach internetowych św. inkwizycji) wobec sztuk walki, czy na przykład japońskiej sztuki masażu. I niech mi nikt nie wmawia, że niby „jakaś sekta prowadziła rekrutację członków pod pozorem kursów karate” (tylko w jednym ze źródeł pojawiła się tego typu informacja, na pozostałych zaś „wszystko było jasne”, czyli mamy „sektę” pod tytułem karate). Dochodzi do tego specyficzny język. Próbuje się wmawiać, że dana organizacja religijna, czy parareligijna robi coś „pod pozorem”, że jest „cwana, przebiegła” itp. Jest to język mający na celu podsycanie w sposób sztuczny lęku przed określonymi ruchami religijnymi.
Kościół katolicki bowiem spełnia liczne kryteria, które sprawiają, że mieści się on w ramach definicyjnych słowa „sekta”, w tym mniej ciekawym znaczeniu. Otóż głosi on, że poza jego szeregami nie można osiągnąć zbawienia (vide: encyklika Dominus Jesus). W klasztorach katolickich obowiązuje „bezwzględne posłuszeństwo przełożonym, rezygnacja z własności prywatnej, całkowite usunięcie się od świata” (cytat za: słownik religioznawczy- „benedyktyni”). Oprócz tego dochodzi jeszcze fakt, że dokonanie aktu apostazji (czyli formalnego opuszczenia szeregów Kościoła kat.) jest praktycznie niemożliwe lub bardzo utrudnione. Cudze ganicie? Swego nie znacie?..
„Straszne” słowo-wegetarianizm!
Przeglądając jedną ze stron panów inkwizytorów natknąłem się na reklamę książki dotyczącej wegetarianizmu. Nie jestem pewien jakie bzdury zawierała ta książka, ale na jednej z oszołomskich stron internetowych znalazłem coś bardzo osobliwego... Znalazło się tam stwierdzenie, że (cytuję): „wegetarianizm ma na celu doprowadzenie członka sekty do osłabienia organizmu, gdyż opiera się na diecie niskobiałkowej” czy coś takiego. Otóż informuję panów inkwizytorów, że istnieją różne rodzaje wegetarianizmu (również takie, które dopuszczają białko zwierzęce). Poza tym na przekór bredniom rozpowszechnianym przez portal „sekty.net” wiem, że członkowie różnych ruchów religijnych są wegetarianami ze względów etycznych, a nie jakiejś tam chęci dręczenia współwyznawców. Poza tym chciałbym przypomnieć, że w średniowieczu samo tylko podejrzenie o wegetarianizm (mogła nim być np. bladość skóry) oznaczało automatycznie wysłanie na stos delikwenta (który uznany został za tzw. heretyka).
Oczywiście nawet dziecko wie, że na stosy wysyłała niewinnych ludzi „święta” inkwizycja. Jej trzon stanowili dominikanie. I Skąd my to znamy? Współcześnie stosują subtelniejsze metody...* I choćby o cień obiektywizmu trudno ich posądzać..
*Jako Dominikańskie Centrum Informacji o sektach i nowych ruchach religijnych (czytaj dezinformacji).
Sensacja!
Na portalu „sekty.net” złagodniała cenzura. Złagodniała, czyli można pisać więcej niewygodnych dla twórców portalu wypowiedzi, które mają większe szanse na ich zamieszczenie. A jeśli chodzi o treść to pozostało to samo.. czyli pozory rzetelności (stosowane wybiórczo) i to wszystko o czym pisałem wcześniej.
Centrum Przeciwdziałania Psychomanipulacji - CPP:
Na stronie CPP można znaleźć dział FAQ (najczęściej zadawane pytania). Przynajmniej ostatnio był tam taki dział na ich stronie... Otóż jeden z internautów zadał pytanie: „Czy wszystko co niekatolickie jest uważane przez was za sektę?” Odpowiedz autorów strony brzmi: „W Kościele katolickim również zdarzają się różne przejawy sekciarskiego uzależnienia, więc nieprawdą jest, że tylko to co niekatolickie uznajemy za sektę.” (cytuję sens- przyp. Liberation) Czyżby? Jakimś dziwnym trafem wszyscy „eksperci” z CPP od tzw. „sekt” to duchowni katoliccy. I jakimś dziwnym trafem nie znalazłem na stronie CPP, ani jednej choćby wzmianki o nadużyciach w Kościele katolickim, mimo tego, że zdarzają się dosyć często. I nie chodzi tutaj nawet o pedofilię wśród księży, bo o tym wie każdy. Nie chodzi też o problemy przedstawiane w antyklerykalnych artykułach. Po prostu znam różnych (byłych) katolików, którzy opowiadali mi o tym jakie przewały mają miejsce w szeregach kościelnych (niech mi teraz ktoś powie, że klerowi nie chodzi o zwalczanie konkurencji).
Jakimś dziwnym trafem CPP powstało w Lublinie (założył je członek kościelnej sekty Opus Dei Paweł Królak z żoną). W mieście, które opanowała atmosfera ksenofobiczno-ultraprawicowego pierdolca. Ten ośrodek inkwizycyjny powstał w mieście w którym m.in. zakazano urządzania Festiwalu Kultury Indyjskiej (parę lat temu), a to tylko dlatego, że miała w nim uczestniczyć niesłuszna (zdaniem prawiczków) „sekta” Hare Kriszna. Szowinizm religijny i ksenofobia pełną gębą... Jestem ciekaw jakby się czuły prawicowe oszołomy rządzące miastem, gdyby pojechali do Indii, gdzie wyzywano by ich (jako katolików) od sekciarzy itp... W tym samym mieście całkiem niedawno temu zakazano wystawy „Tiszert dla Wolności”. Otóż pan biskup katolicki zabronił. A klerykalne dupowłazy rządzące oczywiście potulnie uległy jego woli. Ciekawe czy zabiegi kaczystów mające na celu ukrycie tego co prasa zachodnia pisała (i nadal pisze) po ostatnich wyborach, na temat Polski, CPP również uzna za psychomanipulację?.. (odpowiedzi można się łatwo domyślić) Chodzi mi o pewien rodzaj cenzury, który obecny jest w mediach publicznych. Czyli tych, które zostały przez Kaczych synów wzięte „za pysk”!
Ostatnimi czasy pan minister kaczego rządu, a konkretniej ten od Edukacji Narodowej (chyba reedukacji? hehe) postanowił, że zabroni wpuszczania pacyfistów do szkół, bo pacyfizm został uznany za doktrynę niesłuszną przez zamordystów. Rozumiem, że fanatycy wojny mogą wchodzić?... Ciekawe gdzie był jak faszyści z Młodzieży Wszechpolskiej robili pranie mózgu uczniom różnych liceów i gimnazjów (często zapraszanych do szkół przez księży). Oczywiście Młodzież Wszechpolska (odpowiednich niemieckiego Hitlerjugend) jako ugrupowanie ksenofobiczno-faszyzujące jest uznane za słuszne przez pana ministra. I dostatecznie fanatyczne w swoim katolicyzmie, szowinizmie narodowym i uprzedzeniach.
Zieliński chce, żeby polskie szkoły „zatrzasnęły drzwi przed uczniami o poglądach ekologicznych, antywojennych i pacyfistycznych, ponieważ niosą szkodliwe treści wychowawcze”. Mussolini by tego nie wymyślił.. Oczywiście ekolodzy są bardzo „groźni”, każdy kto nie żre mięsa i sadzi drzewka, dla pana ministra jest „Be”! A nie daj Boże żeby należał do jakiejś „sekty”, albo innego wyznania uznanego przez władzę za niesłuszne. Kaczki uważają, że „wiedzą” lepiej co jest dla ludzi dobre. I dlatego chcą wprowadzić prawicowy autorytaryzm. Chcą odgórnie narzucić ludziom w co mają wierzyć, jakie poglądy wyznawać (preferowane „jedynie słuszne”). A wszystkich niepokornych „chwycić za pyski”.
Chyba wam się we łbach popier….ło panowie rządzący (z Pis-u)?! (sorry za określenie, ale nie da się pisać spokojnie o pewnych sprawach). Teraz już wiecie co miała na myśli prasa zachodnia pisząc o „Rządach inkwizycji w Polsce”..
czwartek, 23 marca 2006, liberation
Inkwizycja w natarciu! Znów płoną stosy
Kościół katolicki poprzez tzw. Centra i Ośrodki Informacji o Sektach i Nowych Ruchach Religijnych prowadzi nową krucjatę przeciwko niewiernym. Jest ona finansowana z publicznych pieniędzy. W Polsce jest 159 zarejestrowanych związków wyznaniowych. Wydawałoby się zatem, że nasz kraj to prawdziwa oaza tolerancji. Otóż nie. Dlaczego? Bo dla Kościoła katolickiego większość „innych Kościołów” to sekty zagrażające jego religijnemu monopolowi. „Polska to kraj katolicki i nie ma w nim miejsca dla żadnych sekciarzy” – brzmią z ambon hierarchowie.
Kościelna walka z innowiercami zaostrza się. Jak grzyby po deszczu powstają ośrodki, centra i poradnie informowania o sektach. Według internetowego portalu katolickiego Opoka, w 2002 roku było 55 ośrodków do walki z sektami. Dziś już nikt nie umie powiedzieć, ile powołano nowych. Zakładają je kurie, parafie, zakony i stowarzyszenia.
Główny cel: obrzydzanie i wmawianie ludowi, że owi „inni” są niebezpieczni, że manipulują umysłami i bezkrytycznie podporządkowują naiwne owieczki przywódcom. A przy tym wszystkim nie mają – rzecz jasna – żadnych układów z prawdziwym Bogiem.
Przyjrzyjmy się jednemu z kilkudziesięciu polskich ośrodków inkwizycyjnych – Śląskiemu Centrum Informacji o Sektach, Subkulturach i Nowych Ruchach Religijnych w Katowicach (KANA). Ośrodek działa w ramach powołanego przez arcybiskupa Damiana Zimonia Katolickiego Centrum Edukacji Młodzieży „Kana” i podlega śląskiej kurii diecezjalnej. Jednak to nie książę Kościoła czy kler łoży na jego funkcjonowanie. Za szkolenia i prelekcje przeprowadzane w gimnazjach, szkołach średnich i na uczelniach płaci… Urząd Miasta Katowice. Oprócz wysysania forsy z funduszy miejskich w celu propagowania trzeźwości, na poradnię psychologiczną czy doradztwo zawodowe – katowicka „Kana” otrzymuje jeszcze pieniądze z Wydziału Zdrowia (sic!).
Jak nam powiedziała pracownica Centrum, na koniec roku biuro składa wniosek o wypłacenie określonej kwoty i taką sumę zawsze otrzymuje. Za 2005 rok zgarnęło 22.540 zł. Tyle kosztuje gminę pranie mózgu uczniów i nauczycieli. „Kana” chwali się też doskonałą współpracą z Kuratorium Oświaty i Urzędem Wojewódzkim, który umieścił ich ośrodek w poradniku wakacyjnym skierowanym do nauczycieli i śląskich gmin. Trudno się dziwić, skoro nawet na stronach MENiS gorąco poleca się nauczycielom tę kuźnię nietolerancji. Religijnej „terapii” poddawani są pedagodzy i psychologowie szkolni, kuratorzy sądowi, policjanci i strażnicy miejscy.
Katowickie Centrum wylicza, że na Śląsku działa około 80 sekt lub grup manipulacyjnych. Do najbardziej zagrożonych miast należą: Katowice, Sosnowiec, Gliwice, Mysłowice, Bytom, Bielsko-Biała. Na jego czarnej liście, tak jak w podobnych ośrodkach w całej Polsce, znajdują się oprócz grup satanistycznych także hinduskopodobne, ekonomiczne, świadkowie Jehowy i mormoni... Cóż – kiedyś była poprawność partyjna, teraz widać nastał czas poprawności religijnej.
JAROSŁAW RUDZKI
KOMENTARZE PRZEDSTAWICIELI INNYCH WYZNAŃ:
Międzynarodowe Towarzystwo Świadomości Kryszny:
Wszystkie te tzw. ośrodki czy poradnie dezinformują społeczeństwo, podając kłamliwe, nierzetelne informacje, w tym także o naszym Towarzystwie – zarejestrowanym w 1992 roku jako związek wyznaniowy. Na szczęście po wielu latach podczas coraz częściej organizowanych konferencji, w których bierzemy udział, nawet księża przyznają, że kryteria kwalifikowania jakiegoś wyznania do sekty bywają błędne i powinny być skorygowane. Finansowanie ze środków publicznych walki z innymi wyznaniami jest skandaliczne. Jak widać, w polskiej rzeczywistości wciąż panuje brak tolerancji.
--- Agnieszka Nowak, dyr. Biura Informacji
Świadkowie Jehowy:
Jesteśmy trzecim co do wielkości wyznaniem w Polsce. Pierwszych chrześcijan ówczesny świat też traktował jako sektę, a oni po prostu trzymali się słów Jezusa. My chcemy czynić to samo. Nie interesujemy się, czy wszelakiego rodzaju katolickie centra informacyjne o sektach są finansowane przez państwo lub władze samorządowe. Nasza podstawowa działalność polega na głoszeniu dobrej nowiny o Królestwie Bożym, a w Polsce cieszymy się wolnością religijną. Podobnie jak Jezus jesteśmy neutralni w sprawach tego świata i kierujemy się zasadą, by zabiegać o pokojowe stosunki z bliźnimi.
--- Michał Hoszowski, rzecznik prasowy
Kościół Jezusa Chrystusa Świętych Dni Ostatnich (mormoni):
Nie ulega wątpliwości, że są różnice pomiędzy doktryną naszego Kościoła a katolicką, a kiedyś „różniących się w wierze” określano dość dobitnie jako heretyków. Wiadomo, że słowo „sekta” ma w języku polskim pejoratywny wydźwięk i określanie jakiejś grupy religijnej mianem „sekty” jest krzywdzące. W związku z tym wiele wspomnianych „list” ma w tytule określenia „sekty i nowe ruchy religijne”. Umieszczenie naszego Kościoła na takich listach nie jest oczywiście sympatyczne, przede wszystkim ze względu na towarzystwo. Z przykrością zauważam, że poziom merytoryczny informacji na wielu stronach internetowych czy w wydawnictwach jest żenujący – polega na przepisywaniu od siebie wzajemnie, co tworzy wrażenie „słuszności przez obfitość”. Finansowanie ze środków publicznych tych katolickich centrów to inna kwestia. Bardzo ważne jest, aby ci, którzy nimi dysponują, zdawali sobie sprawę z charakteru finansowanych przez siebie działań. Jeśli są to działania promujące jedno wyznanie poprzez szkalowanie innych, sytuacja taka nie powinna mieć miejsca. --- Marcin Kulinicz, Public Affairs
Artykuł pochodzi ze strony: www.faktyimity.pl (nr 19/2005)
CZY WIESZ JAK POWSTAJĄ GROŹNE SEKTY?
Czy wiesz jak powstają sekty? W ten sposób, że jakaś kilkuset osobowa grupa składa w MSWiA w departamencie wyznań wniosek o rejestrację związku wyznaniowego, zgodnie z prawem. Potem czeka kilka miesięcy, a co kilka tygodni każą o ruchu i jego doktrynie oraz obrzędach dosyłać nowe wypracowania, wzywają członków komitetu założycielskiego i zadają setki pytań jak policjanci kryminalni na wielogodzinnych przesłuchaniu. Potem do ludzi, którzy podpisali się na deklaracji założycielskiej przychodzi do domu policja kryminalna. Zajeżdżają na sygnale, jak do bandytów. Rozpytują sąsiadów czy w domach tych osób odbywają się schadzki jakiejś sekty. Sąsiadów rozpytują o wyznanie osoby i jej rodziny!
A w końcu pojawia się twój ruch opisany szkaradnie na stronach działaczy i pseudo expertów antysektowych u dominikanów, także u Królaka w CPP, u Pietrka w KANA jako nowa groźna sekta heretycka z kryminalną lub terrorystyczną przeszłością. Poza tym dane, jak nazwa i doktryna się fragmentami zgadzają, osoby zgłaszające jako liderzy opluci z nazwiska i adresu także. Na koniec dostajesz odmowę zarejestrowania ruchu religijnego, gdyż... wedle ekspertów jest sektą - niebezpieczną, a jakże!
A te najniebezpieczniejsze rzekomo sekty, to powstają za to, że próbowały sądzić się w Sądzie Administracyjnym zaskarżając odmowną decyzję DW MSWiA. Zwykle przegrywają w szybkim tempie. Jeszcze groźniejsza sekta to jest wtedy jak na bandyckie działania faszystowsko-katolickiej policji kryminalnej najściami i rozpytywaniem sąsiadów poszkodowane osoby składają skargi do sądu oraz do Trybunału Konstytucyjnego, bo policja na mniejszościach brutalnie po hitlerowsku czyli po katolicku łamie Konstytucję!
Jeszcze groźniejszą sektą staje się grupa, gdy po roku czy dwóch złoży wniosek o rejestrację ponownie, od nowa. Wtedy katolickie gestapo zwane departamentem wyznań MSWiA dostaje prawdziwego ataku szału. Nazwa związku wyznaniowego trafia na czołówki wszystkich stron antysektowych i faszystowskich pisemek katolickich, gdzie ruch jest oczerniany, znieważany, opluwany najgorszymi epitetami: pranie mózgu, zabijanie katolickich niemowląt i picie krwi katolików - to tylko czułe inwektywy produkowane przez debilne mózgi apologetów powiązanych z departamentem wyznań MSWiA.
Ruch nawiedza fala kościelnych agentów i ich inkwizytorów, tajnych współpracowników ABW, różnych agentów "Tomków" i "Niani" obojga płci. Szukają tylko jak tu aferę zrobić, w kuluarach spotkań dyskretnie rozpowszechniają kłamliwe plotki mające na celu zdyskredytować liderów, osoby kierujące ruchem, członków założycieli, znajomych liderów oraz ich źródła nauk czy doktryny - mistrzów lub liderów zagranicznych.
Tak wygląda od kuchni praca operacyjna departamentu wyznań MSWiA oraz jego eSBeckiej agentury watykańskiej. Takie jest zajęcie gangsterów z sekty dominikańskiej (O. Tomasz Franz, Franc), Opus Dei, Effatha, KANA (Dariusza Pietrka), CPP i Tolle (Pawła Królaka), Fronda, OKOpS (Ryszarda Nowaka), Fronda, a także Civitas Christiana, a także licznych innych bojówek, włącznie z przyparafialnymi Oazami i Odnowami w Duchu rzekomo duchowymi w Kościele katolickim od zawsze powiązanym z faszystami pokroju Adolfa Hitlera, Benito Mussolini, Francisco Franco czy Augusto Pinocheta! Na tych oazach i odnowach jeszcze modlą się o nawrócenie lub śmierć w ogniu piekielnym wszystkich, co się na listę założycieli "nowej sekty" wpisali!
Jeśli słyszymy w prasie skatoliczałej do obrzydliwości czy w telewizji plebanijnej TVP o kolejnej groźnej sekcie terroryzującej Polskę i łowiącej dzieci na wakacjach, to znaczy, że kolejna grupa osób próbowała założyć związek wyznaniowy, a po odmowie, zaczęła się odwoływać do Naczelnego Sądu Administracyjnego lub inaczej zaskarżać decyzję odmowy wydaną na polecenie Episkopatu oraz mafijnej sekty katolickiej o złowrogiej nazwie Opus Dei.
Po 1989 roku w departamencie wyznań zatrudnia się wyłącznie bandytów z sekty Opus Dei oraz dominikanów znanych z dokonywania najbardziej makabrycznych rzezi ludobójczych na innowiercach. Dominikanie wymordowali wszystkich Katarów czyli Albigensów, spalili na stosach miliony ludzi w całej Europie, wymordowali w krucjatach miliony Indian.
Czas tę katolicką hołotę raz na zawsze wypierdzielić ze wszystkich struktur władzy państwowej, a najbardziej z MSWiA oraz policji. Ci inkwizycyjni, faszystowscy bandyci, jak Krzysztof Wiktor, nie powinni zajmować się rejestracją związków wyznaniowych.
Religia to KULTURA, zatem rejestracją mniejszości wyznaniowych powinno się zajmować Ministerstwo Kultury, a nie policyjno-faszystowski departament wyznań MSWiA - czyli w praktyce katolicka policja polityczna reżimu wojtyłowego!
Wzywamy po raz kolejny rząd III RP! Natychmiast zarejestrujcie osoby prawne już około 100 (słownie stu) prześladowanych przez waszą mafię Opus Dei zwaną departamentem wyznań MSWiA mniejszości wyznaniowych i religijnych. Zaprzestańcie faszystowskich zbrodni tego katolickiego reżimu na ideologii wojtylizmu watykańskiego opartego od 1978 roku!
Dość tworzenia rzekomych groźnych sekt przez zwykłych policyjnych bandytów z MSWiA oraz ich rzeźniczych "ekspertów" dominikańskich skażonych wymordowaniem stu milionów ludzi w historii ludobójczego dominikanizmu faszystowskiego od początku istnienia tej morderczej sekty Dominika!
Przypomnijmy, że te wszystkie krzywdy uczynili nam wyznawcy i czciciele Karola Wojtyły z Wadowic, wyznawcy papieża Jana Pawła II - niewątpliwie, po wyznawcach i ich zbrodniach sterowanych z MSWiA - wcieleniu zła...
Jesteś osobą odważną? Skopiuj tekst, wydrukuj i wyślij Tuskowi jako nadzorcy MSWiA w prezencie!
STOP ZBRODNIOM KATOLICKICH OŚRODKÓW INFORMACJI O SEKTACH I NOWYCH RUCHACH RELIGIJNYCH.
KATOLICYZM JEDYNIE JEST GROŹNĄ I NIEBEZPIECZNĄ SEKTĄ!
KATOLICYZM JEDYNIE JEST GROŹNĄ I NIEBEZPIECZNĄ SEKTĄ!
Poczytaj więcej na stronie:
http://himavanti.wordpress.com
