Ujawnianie pedofilskich afer i skandali
Trwa seria ujawnianych kościelnych skandali pedofilskich, pokazujących w praktyce zasadę milczenia na temat przestępstw seksualnych księży i biskupów. Wielki wkład w tę zasadę ma błogosławiony pederasta i pedofil papież Pius IX, który 20 lutego 1866 roku zatwierdził instrukcję będącą pierwowzorem Crimen Sollicitationis nakazującej milczenie i ukrywanie zboczonych księży. Stanowiła ona uzupełnienie i uszczegółowienie instrukcji Sacramentum Poenitentiae pederasty i pedofila Benedykta XIV z 1741 roku. W punkcie 14 nakazywała zachowanie największej tajności spraw mogących narazić pedofilski Kościół i kler na hańbę - m.in. przez złożenie przysięgi milczenia przez wszystkich mających z nimi do czynienia - tak podczas sprawy, jak i na wsze czasy.
Doczekaliśmy czasów w których młodzież i całe społeczeństwo nasze jest coraz bardziej zdemoralizowane po okresie transformacji czyli nauczania religii w szkołach publicznych - niż za czasów PRL-u kiedy szkoły były wolne od religijnej indoktrynacji i seksomanów-kapelanów nie było. Takie są efekty chrześcijańskiego wychowania w wydaniu rzymsko-katolickim. Religia katolicka to naprawdę mało użyteczna część współczesnej kultury. Żeruje na ludzkiej niewiedzy, naiwności, lękach, pseudo tajemnicach i wątpliwościach. Tam gdzie pojawia się ugruntowana wiedza i racjonalizm, tam powoli gaśnie potrzeba religii katolickiej czyli wiary w urojone transcendencje. Usunąć i to jak najszybciej religię ze szkół! Oczywiście razem z tymi usakralnionymi szubienicami w postaci kato-krzyży!
We wrześniu 2010 w Weronie odbywa się pierwszy we Włoszech zjazd ofiar księży-pedofilów. Inicjatorami spotkania są dawni podopieczni miejscowego kościelnego instytutu dla głuchoniemych, którzy jako dzieci byli wykorzystywani przez katolickich duchownych.
Tajemnice mogące zagrozić Kościołowi instrukcja polecała zabierać do grobu. Po wydaniu Kodeksu prawa kanonicznego w 1917 roku pojawiła się potrzeba wydania nowej instrukcji o ochronie zboczonych księży i zakonnic. Ta powstała w 1922 roku i prawie niczym nie różniła się od następnej z 1962 roku, czyli sławnej pedofilskiej instrukcji Crimen Sollicitationis. Tak więc już w XIX wieku Kościół katolicki czy raczej pederastyczno-pedofilski zdawał sobie sprawę z „konieczności" obejmowania „tajemnicą pontyfikalną" (która niczym nie różniła się od mafijnej omerty) przestępstw seksualnych - na sto lat przed rewolucją seksualną, którą kardynał Christoph Schonborn chciałby oskarżyć o spowodowanie rozkwitu pedofilii. W 1962 roku Kongregacja Nauki Wiary czyli Pedofilska Inkwizycja (do niedawna jej szefem był papież Ratzinger) wysłała do wszystkich biskupów na świecie tajną pedofilską instrukcję Crimen Sollicitationis, która pozostała w mocy do 2001 roku. Nakazywała ona ukrywanie przestępstw katolickiego kleru za wszelką cenę, aby nie splamić rzekomo dobrego (sic!) imienia Kościoła pedofilskiego.
Dopiero 30 kwietnia 2001 roku Jan Paweł II wydał list apostolski Sacramentorum sanctitatis tutela, a 18 maja 2001 ówczesny prefekt Kongregacji Nauki Wiary, a obecny papież, wydał dokument De delictis gavioribus („O poważnych przestępstwach"), określający nowe zasady postępowania. I dopiero list apostolski z 2001 roku potwierdził publicznie istnienie pedofilskiego dokumentu Crimen Sollicitationis. Potrzeba było jednak zażartej batalii prawnej w obronie ofiar molestowania seksualnego, by to się stało, acz biskupi i tak stosują się do nakazu ochrony pedofilów z nowelizacji korzystając tylko w wypadku nagłośnienia pedofilii księdza, zakonnicy czy biskupa. Instrukcja z 1962 roku, choć oficjalnie odnosiła się do nakłaniania do seksu podczas spowiedzi, nie ograniczała się do niego. Obejmowała cztery czyny katolickie: nakłanianie do seksu, homoseksualizm, pedofilię i zoofilię. To wszystko przeniesiono z instrukcji z 1922 roku, kiedy o „świerszczykach" i tabletkach antykoncepcyjnych, które rzekomo tak deprawują księży (rewolucja seksualna!), nikomu się jeszcze nie śniło.
Adwokat ofiar pedofilskiego Kościoła R. Anderson wcale nie brzmi jak ktoś, kto właśnie zatrząsł Watykanem w posadach. Nie, żeby był nieśmiały; szefowie kancelarii prawnych, które za słoną opłatą wywalczają jeszcze bardziej słone odszkodowania, nie są z tych, co się rumienią. W głosie Andersona po prostu nie słychać triumfu. – Od 26 lat pomagam tym, którzy byli molestowani przez duchownych Kościoła katolickiego – mówi „Przekrojowi”. – Przez ten czas zetknąłem się z tysiącami takich przypadków. Zdobyłem wiedzę, z której jasno wynika, że ukrywanie przypadków pedofilii wśród kleru miało charakter systemowy i odpowiada za nie papież oraz jego najbliższe otoczenie. Jest mi smutno, że Watykan tak długo się tego wypierał. Teraz będzie musiał to wyznać w sądzie.
Dopiero w styczniu 2010 roku, po udokumentowaniu procederu ochraniania pedofilów przez biskupów w Irlandii i zapłacie ponad 2 miliardów dolarów odszkodowań w samych tylko Stanach Zjednoczonych Ameryki, Watykan najwyraźniej się poddał - kardynał Claudio Hummes w wywiadzie dla „L'Osservatore Romano" obiecał przekazywanie informacji o pedofilach władzom świeckim, ale po uznaniu ich za winnych przez pedofilski Kościół czy właściwie przez pedofilskie władze Kościoła katolickiego. Czyli w praktyce chodzi o wyrzucanie ze swego gniazda tych, o których wiadomo, że prędzej czy później staną się źródłem problemów, bo zbyt jawnie sobie z dziećmi poczynają seksualnie. Nie ma mowy o stosowaniu standardów, jakie obowiązują poza Kościołem, czyli informowaniu władz o podejrzeniach i zostawianiu im śledztwa. Kościół pedofilią skażony nadal chce być sędzią we własnej sprawie. Mimo to prasa włoska nazwała wydarzenie początkiem nowej epoki. Można zaryzykować twierdzenie, że Watykan - po półtorawiekowej tradycji utrzymywania w sekrecie tego, co może narazić go na utratę autorytetu - nie jest w stanie zdobyć się na nic więcej niż wyrzucanie ze swojego grona „zgniłych jabłek". Bez doktrynalnego „trzęsienia ziemi" i usunięcia przyczyn kryzysu skandale pedofilskie będą wybuchały z miesiąca na miesiąc przez kolejne lata, aż zamienią się w jedno pasmo przedłużonej agonii.
Biada Wam faryzeusze jedne, pedofilią i zoofilią kościelną skażone. Dwa najważniejsze środki zaradcze to zniesienie celibatu i kapłaństwo kobiet. Na naszych oczach Kościół katolicki właśnie przegrał walkę z naturą. Jak na ironię, napisała to 11 marca 2010 włoska historyk Lucetta Scaraffla w uznawanym za organ Watykanu „L'Osservatore Romano". O związku między pedofilią a pederastycznym celibatem ostrożnie napomknął też były uczeń papieża, kardynał Christoph Schonborn. To więcej niż klęska - to katastrofa pedofilskiego Kościoła biskupów i księży.
A w Polsce, ksiądz pedofil Zbigniew Ryckiewicz były proboszcz parafii św. Wojciecha w Kołobrzegu (1998-2008) został zatrzymany w Będzinie na Śląsku i przewieziony do Kołobrzegu. Tu w piątek (27 sierpnia 2010) usłyszał prokuratorskie zarzuty. Sąd zastosował wobec niego trzymiesięczny areszt. Duchowny trafił do aresztu w Koszalinie. Grozi mu do 12 lat pozbawienia wolności za dymanie dzieci w gardło i odbyt (sodomia czyli grzech kościelny). Ciekawe jakie jest stanowisko Episkopatu Polski w sprawie penitencjarnej kontroli księdza pedofila bransoletką elektroniczną. Kiedy wznosząc z taką "biżuterią" ręce do nieba podczas mszy zwanej świętą będzie wzywał sursum corda oraz błogosławił urbi et orbi.

Pedofilia katolicka w Belgii
"Papież powinien złożyć dymisję z powodu skandali w Belgii"
Przewodniczący komisji, która badała nadużycia seksualne w Kościele belgijskim, psychiatra dziecięcy Peter Adriaenssens uważa, że papież, po tym, co się tam wydarzyło, "powinien złożyć dymisję". Wskazując na różnicę między "uznaniem odpowiedzialności" a "poniesieniem odpowiedzialności", psychiatra mówi w wywiadzie, że problem nie dotyczy wyłącznie Belgii, lecz całego świata. Dlatego też - twierdzi - "papież powinien podać się do dymisji", zamiast "zadowolić się wyrażeniem bólu" z tego powodu.
Dnia 10 września 2010 publikowano tak zwany "Raport Adriaenssensa", w którym ujawniono przypadki nadużyć popełnionych przez pedofilów wobec ponad 450 ofiar w internatach szkół prowadzonych przez Kościół oraz 13 przypadków samobójstw wśród ofiar duchownych-pedofilów. Adriaenssens podał się latem tego roku do dymisji na znak protestu przeciwko naciskom na jego osobę, wynikającym - jak twierdził - z utrzymywania się przez dziesięciolecia w łonie instytucji Kościoła "zasady milczenia". Na 200 stronicach raportu zawarte są świadectwa byłych uczniów, którzy w latach 1960-1985 ucierpieli wskutek nadużyć seksualnych w instytucjach kościelnych, głównie we Flandrii.
Aresztować Papieża Benedykta XVI
Plany brytyjskiego ugrupowania, na czele którego stoją prof. Richard Dawkins, krytyk religii i ateista, oraz aktywista obrony praw obywatelskich Peter Tatchell, zapowiadające aresztowanie Benedykta XVI podczas jego wizyty w Szkocji i Anglii, uważane były za akcje propagandową. Podczas festiwalu Spirituality and Peace, który odbył się pod koniec sierpnia w Edynburgu, wypowiadał się czołowy ekspert w dziedzinie prawa międzynarodowego Philippe Sands. Jeśli istnieje uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa i przestępstwo to jest ścigane na mocy kodeksów prawnych praktycznie wszystkich krajów świata, wówczas spełnione są kryteria, jakich prokuratura potrzebuje do wystawienia nakazu aresztowania - wyjaśnił prof. Sands.
„Kiedy ktoś wjeżdża do danego kraju, na przykład Szkocji lub Anglii, lokalne prawo bierze górę nad prawem międzynarodowym. Wówczas każdy może przedstawić organom ścigania dowody popełnienia przestępstwa i jeśli zostaną one uznane za wiarygodne, wstępny nakaz aresztowania może zostać wydany bez przeszkód. Prywatni obywatele bez żadnych wątpliwości mają prawo to uczynić podczas pobytu papieża na ziemi angielskiej. Sam jestem wielkim zwolennikiem tego modelu".
Dokładnie w ten sam sposób, stosując to samo prawo, aresztowano w roku 1998 chilijskiego dyktatora faszystowsko-katolickiego Augusto Pinocheta. Wiedząc o istnieniu i potencjalnej skuteczności tego prawa - dodał Sands - także były brytyjski premier Tony Blair musi się dobrze zastanowić, zanim przyjmie zaproszenie na podpisywanie swych książek gdzieś za granicą, bo może znaleźć się w areszcie pod zarzutem współudziału w zbrodniach wojennych w Iraku. Tę interpretację zaaprobował inny wybitny prawnik szkocki, Aamer Anwar, specjalizujący się w prawach człowieka. Przedstawił się jako zwolennik „dania większej władzy ludziom przy egzekwowaniu reguł prawa i praw ludzkich w sytuacjach, w których nie budzi to zastrzeżeń moralnych".
Głównym powodem rozplenienia się przestępstw seksualnych kleru po całym świecie jest to, że proboszczowie, biskupi, arcybiskupi, kardynałowie i papieże czynili wszystko co w ich mocy, aby wszelkie skandale pedofilii, sodomii i zoofilii nie wydostały się poza mury kościelne. Żeby winnych rozliczać wedle reguły: skrucha, pokuta, wybaczenie. Różne kraje, różne stanowiska w hierarchii, ludzie o różnych osobowościach, zarówno konserwatyści, jak i liberałowie (vide: ostatnio kardynał Danneels) i tak zdumiewająca konsekwencja postępowania. Prawie nikt nigdy nie odważył się złamać katolickiej zmowy milczenia, nawet w obliczu bezprzykładnej czasem deprawacji sprawców, którzy powodowali nieobliczalne, wieloletnie cierpienia setek dzieci i ich rodzin, zupełnie bezkarnie niszcząc ich życie i psychikę. Dlaczego nikt nie zawiadomił policji ani nie dał znać prokuraturze czy organom śledczym? Czemu nie przeciął jątrzącego się ropnia, skoro było to przecież - gdy spojrzymy perspektywicznie - w interesie reputacji Kościoła katolickiego? Skąd ta solidarność w pedofilskim, pederastycznym i sodomicznym zaprzaństwie? Odpowiedzi najlepiej, jak zawsze, szukać pod latarnią, gdzie jest najciemniej. Wśród policjantów, prokuratorów oraz sędziów jest więcej zboczeńców seksualnych wszelkich maści niż w innych zawodach, bo dają one władzę i poczucie bezpieczeństwa oraz ochronę instytucjonalnego kolesiostwa. Oto ona:
„Czy odważy się ktoś z was, gdy zdarzy się nieporozumienie z drugim, szukać sprawiedliwości u niesprawiedliwych? Czy nie wiecie, że święci będą sędziami tego świata? A jeśli świat będzie przez was sadzony, to czyż nie jesteście godni wyrokować w tak błahych sprawach? Czyż nie wiecie, że będziemy sądzili także aniołów? O ileż przeto sprawy doczesne! Wy zaś, gdy macie sprawy doczesne do rozstrzygnięcia, sędziami waszymi czynicie ludzi za nic uważanych w Kościele! Mówię to, aby was zawstydzić. Bo czyż nie znajdzie się wśród was ktoś na tyle mądry, by mógł rozstrzygnąć spory między swymi braćmi? A tymczasem brat oskarża brata, i to przed niewierzącymi. Już samo to jest godne potępienia, że w ogóle zdarzają się wśród was sądowe sprawy. Czemuż nie znosicie raczej niesprawiedliwości? Czemuż nie ponosicie raczej szkody? Tymczasem wy dopuszczacie się niesprawiedliwości i szkody wyrządzacie, i to własnym braciom? Czyż nie wiecie, że niesprawiedliwi nie posiądą królestwa Bożego?".
Któż jest autorem tej instrukcji postępowania - pod groźbą piekła? To rzekomo święty Paweł w pierwszym liście do Koryntian! Dokument jest słabo nagłośniony, ale dyktat twórcy Kościoła jest wiążący. I te wytyczne rzekomo świętego Pawła przekonują, że absolutnie nie można liczyć na to, aby Kościół i jego pracownicy kiedykolwiek uczciwie i obiektywnie do tego skandalu podeszli - musieliby przecież sprzeniewierzyć się Pismu Świętemu. Apostoł Paweł, który sam się ogłosił apostołem, chociaż wcześniej niszczył Dzieło Jezusa Chrystusa wielce deprecjonował kobiety i w sposób charakterystyczny dla ideologii greckich pederastów używających młodymi chłopcami od 12-tego roku życia zabraniał kobietom nawet przemawiania na zgromadzeniu chrześcijan.
Breżniew Watykanu
O tym jaki był Jan Paweł II (Karol Wojtyła), zwany przez wielu Breżniewem Watykanu, świadczy wiele faktów. Doprawdy można by tu podać ich całe mnóstwo, m.in. zatajanie pedofilstwa duchownych. Jan Paweł 2 oraz długoletni szef Kongregacji Nauki i Wiary, kard. Ratzinger wymagali bezwzględnego respektowania postanowień dwóch pedofilskich dokumentów.
Pierwszy z nich, to tajna instrukcja autorstwa kard. Alfreda Ottavianiego "Instructio De Modo Procendendi In Causis Sollicitationis", podpisana w 1962 roku przez papieża Jana XXIII, zakazująca ujawniania przypadków pedofilii pod groźbą klątwy dla ujawniających i nakazującą skłanianie ofiar do milczenia też pod groźbą klątwy. Jan Paweł 2 bezwzględnie wymagał od swoich podwładnych respektowania tego pedofilskiego aktu.
Okres pontyfikatu Jana Pawła 2, to seria zatajania pedofilstwa duchownych. Ten problem był jedną z głównych przyczyn tego, że społeczeństwa takich krajów jak USA, Kanada, Australia, Hiszpania, Francja czy Irlandia wyraźnie odeszły od religii katolickiej. We Francji skala zjawiska jest taka, że na pedofila mówi się zwyczajowo "proboszcz'.
Drugi dokument - "Crimen sollicitationis", także wydany w 1962 roku. W myśl litery opracowania należy niezwłocznie otoczyć opieką księdza, oskarżonego o seksualne wykorzystywanie małoletniego i przenoszenie go z parafii do parafii. Skandal seksualny musi być opanowany i pójść w zapomnienie. Buntownicy i osoby, które do niego doprowadziły, zneutralizowani i ukarani. Skutkiem tego, zaszczuta rodzina ofiary musi opuścić miejscowość, w której mieszka, albowiem za sprawą agitacji z ambony, jest ona przedmiotem ostracyzmu ze strony wspólnoty katolickiej.
Papież Ratzinger czyli Benedykt 16 w 2005 roku zwrócił się do prezydenta Busha z prośbą o list żelazny, który gwarantowałby mu, że w przypadku wizyty w USA nie zostanie aresztowany. Za co? Za to, że w 2001 roku (będąc jeszcze kardynałem) wysłał list do hierarchów, w którym zakazywał informowania władz świeckich o wynikach śledztw w sprawie księży-pedofilów w przypadkach, gdy nie upłynęło 10 lat od osiągnięcia pełnoletniości przez ofiary. W Teksasie odbywa się proces w tej sprawie (namawianie do krycia pedofilskiego przestępcy).
Istotny problem pedofilstwa duchownych jest także w USA. Tam nie udało się Watykanowi zataić problemu, co skutkowało olbrzymimi odszkodowaniami. Nawet w Polsce łagodnie zatuszowano sprawę abp. Paetza i kilkudziesięciu innych księży pedofilów i pederastów dymających młodych chłopców oraz dzieci. Odnośnie USA, w 2003 roku grupa adwokatów przygotowała nawet projekt uznania Kościoła katolickiego za organizację działającą jak struktury mafijne i jego delegalizację.
Aresztowanie Komisji Majątkowej Kościoła
Aresztowanie Marka P., rzekomo byłego funkcjonariusza Służby Bezpieczeństwa, który jako pełnomocnik parafii i zakonów wykazał się nadzwyczajną skutecznością w postępowaniu przed Komisją Majątkową, uzyskując dla swoich mocodawców wszystko, czego tylko zapragnęli, wywołało falę publikacji przypominających największe kościelne przekręty i ogrom dóbr oddanych wielebnym na otarcie łez za komunę. Gorąca atmosfera musiała wywołać wśród biskupów panikę, skoro głos w tej sprawie zabrała nawet najwyższa kościelna instancja. Jak to się stało, że agent wywiadu katolickiej sekty Opus Dei Marek P., pracował w Służbie Bezpieczeństwa niewiadomo.
Podczas specjalnej konferencji prasowej zwołanej po zakończeniu obrad konferencji Episkopatu abp Józef Michalik zapewniał:
- Nie mamy nic wspólnego z Markiem P. oskarżonym o korupcję. Nie był on - jak to próbują przedstawiać media - pełnomocnikiem Kościoła, a jedynie niektórych jego instytucji. Kościół nie ma żadnego interesu w tym, żeby bronić jakichś dróg nieuczciwych.
A inny purpurat:
- Jeśli były jakieś nieprawidłowości wokół Komisji Majątkowej, to musi wszystko ocenić sad. Komentarze w prasie, ukazujące się przed prawomocnymi wyrokami sądowymi, są wysoce niesprawiedliwe - ubolewał sekretarz generalny Episkopatu bp Stanisław Budzik.
Cóż warte te episkopalne deklaracje? Ta powszechnie panująca w kościelnych kręgach obłuda, fałsz i hipokryzja? Tygodnik Fakty i Mity odsłania kulisy przekrętów czyli wspólnych operacji zakonnicy, byłego funkcjonariusza bezpieki wspomnianego Marka P. i... - o świętobliwa zgrozo - kardynała Stanisława Dziwisza.
III Rzesza – księgi parafialne narzędziem rasistów
Portal Wystap.pl jako pierwszy w Polsce przedstawił informacje o pracy niemieckich historyków odkrywającej udział kościołów chrześcijańskich w III Rzeszy w usunięciu ze społeczeństwa osób pochodzenia żydowskiego. Odbyło się to „dzięki” wykorzystaniu atutu, którym dysponowały jako jedyne – ksiąg parafialnych z XIX wieku, zanim wprowadzono państwowe urzędy stanu cywilnego (w Polsce dopiero w 1945 roku). Mając je, kler chrześcijański na kilka lat odzyskał średniowieczną władzę nad życiem i śmiercią tysięcy osób. Większość księży, pastorów i biskupów poszła na współpracę z nazistami. Fałszywe zaświadczenia „aryjskości” (które zachowywały od prześladowań) wydawała mniejszość i nigdy w imieniu swych kościołów lecz własnym. Może to być odpowiedzią na pytanie dlaczego Parlament Europejski podjął polityczną decyzję objęcia ksiąg parafialnych dyrektywą 95/46/WE. To tylko lekcja z historii dla dzieci i młodzieży skatoliczałych szkół. Dzięki pracy tłumaczki można przybliżyć po raz pierwszy szczegóły upiornej historii o tym jak przetwarzanie danych osobowych może stać się zaplanowanym ludobójstwem.
Naukowcy nie od dziś zajmują się zagadnieniem współpracy Kościoła i państwa w zakresie identyfikacji i eliminacji Żydów. Pomoc Kościoła polegała na przekazywaniu organom państwowym i partyjnym danych z ksiąg kościelnych. Od pierwszych chrześcijan, którzy oskarżają naród żydowski o zamordowanie Boga, aż po Jana Pawła II, który zwlekał z uznaniem państwa Izrael do końca 1993 roku, nie zapominając o flircie rzymskiego Kościoła apostolskiego ze wszystkimi historycznymi postaciami antysemityzmu - ciągłość leży jak na dłoni. Ta nienawiść osiągnęła apogeum w aktywnej kolaboracji Watykanu z nazizmem. A także - rzecz mniej znana - w kolaboracji nazizmu z Watykanem. Kościół katolicki zawarł z nazistami małżeństwo z miłości. Nie chodzi o milczącą aprobatę czy wieloznaczne gesty, które można by opacznie odczytać na podstawie stronniczych hipotez. Kto zada sobie trud zbadania tej live story, znajdzie fakty niezbite, niepodważalne: nie było to małżeństwo li tylko z rozsądku, podyktowane troską Kościoła o własne interesy; oblubieńców połączyło odwzajemnione uczucie, a ściślej mówiąc, nienawiść do wspólnego wroga - Żydów i komunistów, przeważnie wrzucanych do jednego worka pojęciowego „żydokomuna".
Od narodzin katolickiego narodowego socjalizmu aż po ewakuacje niemieckich zbrodniarzy wojennych na „watykańskich papierach" i uporczywe milczenia Kościoła (historykom nadal odmawia się dostępu do watykańskich archiwów) tron świętego Piotra, spadkobiercy Chrystusa, należał nie tylko do papieży, ale również do Adolfa Hitlera i jego akolitów, nazistów, francuskich faszystów, kolaborantów, dygnitarzy Vichy i innych antysemickich bandytów.
Przytoczmy fakty: faszystowski Kościół katolicki popiera militaryzację Niemiec, choć godzi ona w postanowienia Traktatu Wersalskiego i co więcej, wydaje się sprzeczna z niektórymi wypowiedziami Chrystusa, opiewającymi pokój, łagodność, miłość bliźniego. W 1933 roku Kościół podpisuje konkordat z Adolfem Hitlerem, świeżo upieczonym kanclerzem. Watykan nie zabiera głosu w sprawie bojkotu żydowskich sklepów, milczy, gdy w 1935 roku ogłoszone zostają haniebne ustawy norymberskie, milczy w czasie nocy kryształowej w 1938 roku. Kościół katolicki przekazuje nazistom archiwa parafialne pozwalające ustalić, kto jest chrześcijaninem z dziada pradziada, a zatem porządnym gojem. Wymawiając się „tajemnicą duszpasterską", nie zgadza się jedynie przekazać nazwisk żydów nawróconych na katolicyzm lub połączonych węzłem małżeństwa z wyznawcą Chrystusa. Kościół katolicki popiera pronazistowski reżim Ustaszy rządzący Chorwacją pod przywództwem Ante Pavelića. Udziela rozgrzeszenia kolaboracyjnemu rządowi Vichy, i to w 1940 roku. Kościół katolicki, choć doskonale zdaje sobie sprawę z polityki eksterminacyjnej, nie potępia jej ani publicznie, ani nawet prywatnie; nie polecił też żadnemu księdzu czy biskupowi, aby napiętnował zbrodniczy reżim (klątwą) i przestrzegł przed nim wiernych.
Alianci wyzwalają Europę, docierają do Berchtesgaden, odkrywają Auschwitz. Co robi Watykan? Nadal popiera konający ustrój: po samobójczej śmierci Hitlera Kościół, w osobie biskupa wrocławskiego, kardynała Bertrama, polecił odprawić mszę za zmarłych dla uczczenia pamięci fuhrera. Kościół katolicki milczy, gdy świat odkrywa kolejne masowe groby, komory gazowe, obozy koncentracyjne. Więcej: dla eksnazistów czyni to, czego nigdy nie uczynił dla żydów i innych ofiar narodowego socjalizmu - organizuje siatkę ewakuacji zbrodniarzy wojennych z Europy, wyrabia im paszporty, wklepuje do nich watykańskie wizy, zapewnia bezpieczne kryjówki dygnitarzom Rzeszy w swoich klasztorach. Na wysokie urzędy kościelne powołuje się ludzi, którzy zajmowali ważne stanowiska w hitlerowskim aparacie władzy. Nawet po latach Kościół nie wyraził skruchy, skądinąd oficjalnie nigdy się do niczego nie przyznał.
Prawdopodobnie w końcu uzna swoje winy i uderzy się w pierś. Czyż nie przyznał się do błędu w sprawie Galileusza po czterystu latach od sławetnego procesu? Wszelako dogmat o nieomylności papieża, ogłoszony na pierwszym soborze watykańskim w 1869-1870 roku - Pastor Aetemus - zakazuje podważania kościelnych decyzji: gdy Pontifex Maxirnus zabiera głos w jakiejś kwestii, nie czyni tego jako byle śmiertelnik, jest przedstawicielem Boga na ziemi, Duch Święty obdarzył go charyzmatem nieomylności. Czyżby więc Duch Święty sympatyzował z nazizmem?
Kościół uporczywie i konsekwentnie milczy w sprawie nazizmu, nad wyraz ochoczo natomiast rozprawia o komunizmie. Tu Watykan jest bojowy, zaangażowany, niestrudzenie piętnuje marksizm; wypada żałować, że podobną stanowczością nie wy kazał się w zwalczaniu i potępianiu nazistowskiej Rzeszy. W roku 1949 Pius XII, wielki przyjaciel katolickich narodowych socjalistów, nawiązując do tradycji i deklaracji swoich poprzedników (Pius IX i Pius X uznali prawa człowieka za sprzeczne z nauczaniem Kościoła), ekskomunikuje hurtem komunistów z całego świata. Uzasadniając swoją decyzją, wspomina o tajnym porozumieniu Żydów i bolszewików. Gwoli przypomnienia: ekskomunika nie dosięgła żadnego szeregowego nazisty, żadnego dygnitarza katolickiej III Rzeszy, nikt nie został wykluczony ze wspólnoty wiernych za szerzenie rasizmu, krzewienie antysemityzmu czy majstrowanie przy komorach gazowych. Adolf Hitler nie został ekskomunikowany. Jego katolickie dzieło Mein Kampf nigdy nie znalazło się na indeksie. Tymczasem po roku 1924, kiedy to ów paszkwil się ukazał, słynny Index Librorum Prohibitorum wzbogacił się o takie nazwiska, jak Pierre Larousse (jego słownik - Grand Dictionnaire universel - nie przypadł widać do gustu kapłanom!), Henri Bergson, Andre Gide, Simone de Beauvoir i Jean Paul Sartre.
"Trudno nie przyznać słuszności twierdzeniom HITLERA, żyd pozostał obcym ciałem w organizmie narodów europejskich (...) Żyd zwalcza obcą jego psychice kulturę, wyrosłą na podłożu chrześcijaństwa. Jego przeobrażenie może się dokonać tylko na drodze religijnej - przez szczere, bezinteresowne przyjęcie chrześcijaństwa". "HITLER jest doskonałym znawcą psychologii tłumu i twórcą nowej, genialnej taktyki" "Dzisiejsza III Rzesza podjęła tytaniczną próbę realizacji wielkiej idei, która ma przynieść odrodzenie ludzkości. Niemcy stały się obok Włoch rzecznikiem ideologii o zasięgu ogólnoludzkim " ("Ateneum Kapłańskie" rok 1938)
"Zasady wychowawcze nacjonalizmu niemieckiego są WZORCEM dla innych narodów. W nacjonalizmie odbija się dusza Niemiec ". ("Ateneum Kapłańskie" 1937 r., zeszyt l str. 152)
"Rasizm kryje w sobie pewne zdrowe myśli, które dotychczas znane były tylko w szczupłym gronie lekarzy i biologów. Dziś przyszedł czas na ich rehabilitację". ("Ateneum Kapłańskie" rok 1938, zeszyt 1, str. 23)
Ks. Kardynał Stefan Wyszyński "Prymas Tysiąclecia"-kandydat na świętego i Patrona Polski.
Papiestwo jako Antychryst
W historii świata znajdziemy tylko jedną instytucję odpowiadającą wszystkim wymienionym w Biblii cechom antychrysta. Chrześcijańscy interpretatorzy proroctw od najwcześniejszych wieków identyfikowali ją z papieskim Rzymem. Już w IX wieku Arnulf, arcybiskup Orleanu czy w XIII wieku Eberhard II, arcybiskup Salzburga uważali, że jest nim papiestwo. Także święty Bernard z Clairvaux w XII wieku, Franciszek z Asyżu w XIII wieku, dominikanin Girolamo Savonarola w XV wieku często wypowiadali się przeciwko zaangażowaniu papiestwa w gromadzenie dóbr i politykę, zamiast w głoszenie Ewangelii i pomoc potrzebującym.
Święty Jan Chryzostom (ok. 350-407), biskup Konstantynopola, pisarz chrześcijański, uznawany za największego kaznodzieję i Ojca Kościoła Wschodu powiadał: „Jakiż zysk ma Chrystus z tego, że Jego ołtarze pokrywają naczynia ze złota, gdy On sam umiera z głodu w osobie biednych? Najpierw nakarmcie Jego samego, który jest głodny, a potem, jeśli wam jeszcze zostaną pieniądze, ozdabiajcie Jego ołtarz.” Pogląd, że antychrystem jest średniowieczny system papieski utrzymywała większość wybitnych teologów na przestrzeni dziejów chrześcijaństwa. Takiego zdania był też Izaak Newton, który spędził kilkadziesiąt lat swego życia badając proroctwa biblijne. Wszyscy oni stosowali historyczną metodę interpretacji proroctw, według której sekwencje księgi Daniela i Apokalipsy ukazują historię ludu Bożego od czasów tych proroków po adwent Chrystusa.
Proroctwa o antychryście stały się powszechniej znane dopiero w XVI wieku, kiedy wynalazek Gutenberga oraz Reformacja uczyniły Pismo Święte bardziej dostępną księgą. Argumenty reformatorów były tak przekonywujące, że liczni duchowni i zakonnicy opuszczali kościół rzymski, przechodząc na stronę Reformacji. Utrudniony dostęp do Biblii sprawiał, że do tej pory mało kto znał treść Apokalipsy. Reformatorzy tłumaczyli Pismo Święte na języki narodowe, co przyczyniało się do ożywienia religijnego na bazie wzrostu wiedzy biblijnej, w tym znajomości proroctw.
Włoski ksiądz egzorcysta Gabriele Amorth twierdzi, że w Watykanie działa sekta satanistów. Jej członkami mają być księża, prałaci, a nawet kardynałowie. Ks. Amorth twierdzi, że papież został poinformowany o zagrożeniu, ale to zignorował. Źródłem jego wiedzy o sekcie satanistów są naoczni świadkowie. Informacje te miały potwierdzić również demony podczas przeprowadzanych przez ks. Amortha egzorcyzmów. Ks. Gabriele Amorth to oficjalny egzorcysta pedofilskiego Państwa Kościelnego i diecezji rzymskiej, oraz przewodniczący Międzynarodowego Stowarzyszenia Egzorcystów, katolickich oczywiście, bo z dzieci twierdzących, że ksiądz je molestował, gwałcił czy deprawował trzeba wedle pedofilskiej sekty katolików złego ducha wyganiać.
W przeciwieństwie do Jezusa zwanego Chrystusem, który - jak głoszą - oddał swe życie za innych, papieży, kardynałów i biskupów obciążają potworne zbrodnie popełnione na narodzie żydowskim, „heretykach", „czarownicach" i „chrystianizowanych" narodach. Ktokolwiek zatem dokładnie zapozna się z historią pedofilią i zoofilią skażonego Kościoła i papiestwa, jego życiem i doktryną, oraz porówna ją ze świadectwem Biblii, a w szczególności z Nowym Testamentem, ten nie powinien mieć żadnych wątpliwości, że Jezus nie założył tej watykańskiej instytucji. Pismo Święte nie potwierdza również roszczeń do nieomylności papieskiej - nie tylko je obala, ale również potępia (Ga 1. 8) i jednocześnie obnaża Antychrysta, czyli papieski system jako odstępczy, o którym ap. Paweł pisał: „Niechaj was nikt w żaden sposób nie zwodzi; bo nie nastanie pierwej [dzień Pański], zanim nie przyjdzie odstępstwo i nie objawi się człowiek niegodziwości, syn zatracenia, przeciwnik, który wynosi się ponad wszystko, co się zwie Bogiem lub jest przedmiotem boskiej czci, a nawet zasiądzie w świątyni Bożej, podając się za Boga" (2 Tes 2. 3-4).
Czas zatem najwyższy aby te zabagnioną Stajnię Augiasza opuścić, a nawet zdelegalizować, gdyż Kościół katolicki w swej istocie nie spełnia kryteriów religii lecz totalitarnej mafii i reżimu.
Pedofilski Zakon Chrystusowy
Kongregacja Braci Chrystusa specjalizowała się w wykorzystywaniu seksualnym chłopców, a zgromadzenie Sióstr Miłosierdzia - małych dziewczynek. Także stręczyło je do nierządu i prostytucji. Poszkodowanych jest nawet 40 tysięcy dzieci. Wstrząsający, liczący 2600 stron irlandzki raport ujrzał właśnie światło dzienne w 2009 roku. Fakty i Mity są jedyną polską gazetą (tygodnikiem), która ten dokument przetłumaczyła i przedstawiła jego fragmenty od razu po jego opublikowaniu.
Nad raportem pracowała komisja wspólna irlandzkiego rządu i pedofilskiego Kościoła katolickiego przez 9 lat. Watykan - jeszcze za czasów Jana Pawła II - wielokrotnie próbował storpedować jej pracę. Na przykład arcybiskup Desmond Connell (taki irlandzki Głódź, ksywa „Flaszka”) na polecenie "z góry" odmówił przekazywania dokumentów, twierdząc, że są objęte klauzulą tajemnicy spowiedzi. I pewnie kościelna hańba nigdy nie ujrzałaby światła dziennego, gdyby nie inny arcybiskup - Diarmuid Martin. Ten młot na pedofilów oświadczył publicznie, że nie spocznie, dopóki nie wsadzi za kratki ostatniego zboczeńca w sutannie. I słowa dotrzymał. A nam pozostaje tą drogą przekazać ekscelencji takie oto słowa: jest Pan przyzwoitym człowiekiem, księże arcybiskupie!
Pięciotomowy raport pisany jak akta prokuratorskie został opublikowany w środę 20 maja o 16.45. Jeszcze godzinę wcześniej, czyli w ostatniej chwili, watykańska Kongregacja ds. Doktryny Wiary próbowała nie dopuścić do jego ujawnienia. Bezskutecznie. Sąd Najwyższy Republiki Irlandii nakazał pełną jawność.
Komisja przebadała kościelne akta z lat 1930-1980 i wyciągnęła z nich jeden wspólny dla tysięcy przypadków wniosek: wykorzystywanie seksualne małych dzieci w ośrodkach prowadzonych przez Kościół katolicki (za pieniądze państwa) przybrało rozmiary pandemii. Zresztą trudno tu mówić o ośrodkach. To był raczej rodzaj obozów koncentracyjnych. Na przykład w jednym z nich, prowadzonym przez Siostry Miłosierdzia, małe dziewczynki odmawiające seksu były publicznie chłostane. Nago!
Skala zjawiska jest wprost niewyobrażalna. Mówi się nawet o 40 tysiącach ofiar. Rząd Irlandii do tej pory wypłacił odszkodowanie 12 tysiącom poszkodowanych (średnio po 65 tys. euro), a na kolejne odszkodowania zarezerwował w tegorocznym budżecie kwotę blisko 2 miliardy euro. Dlaczego płaci państwo, a nie Kościół? Dobre pytanie. A z tego oto powodu, że to Republika Irlandii kierowała do kościelnych ośrodków opiekuńczych sieroty i to ona de facto za nie odpowiadała. Tak orzekł Sąd Najwyższy. Czyli Krk spadł jak zawsze na cztery łapy.
Co ciekawe, ujawnieniu wstrząsającej prawdy sprzeciwiali się także wysocy rangą urzędnicy irlandzkiego resortu edukacji. Jak się okazało... opłacani przez Watykan. Ten haniebny proceder wyłączony jest do osobnego śledztwa. Poniżej wybrane cytaty z raportu. Przykłady, wydarzenia, fakty, dzień po dniu, rok po roku. I tak przez 50 lat pedofilsko-katolickiego horroru z błogosławieństwem kolejnych papieży.
Podczas trzeciej fazy przesłuchania siostra Helena O`Donoghue przyznała, że na porządku dziennym było nieprzyzwoite dotykanie, masturbowanie a nawet gwałcenie dziewczynek rękoma i różnymi narzędziami. Potwierdziła też, że dzieci były wypożyczane osobom z zewnątrz ośrodka opiekuńczego, w tym księżom. Wyznaczone zakonnice zajmowały się stręczycielstwem co atrakcyjniejszych dziewcząt, na czym zakon nieźle zarabiał. W procederze udostępniania dzieci brał udział nawet szkolny woźny, który otrzymywał zapłatę w postaci... ich usług seksualnych.
Dwóch księży z domu wychowawczego Ferryhouse stanęło przed sądem za molestowanie seksualne chłopców. Jeden z nich już wcześniej został skazany za zgwałcenie dziecka. Ten sam malec trafił później z powrotem pod opiekę tego księdza i był dalej gwałcony.
W tym samym ośrodku Ferryhouse brat Bruno, prefekt szkoły dopuszczał się gwałtów na siedmio-, ośmioletnich chłopcach. Przez 20 lat. Przed sądem oświadczył, że sam jest zdziwiony, że nie został na tym procederze przyłapany, bo robił to niemal jawnie i codziennie. Być może przyczyną nieujawnienia tych okropności był fakt potwornego terroru panującego w ośrodku, w którym za najmniejsze wykroczenie groziło ciężkie pobicie lub zbiorowe zgwałcenie. Ojciec pedofil Bruno został skazany na dziewięć lat więzienia. Przyznał się do gwałtów na 40 wychowankach.
W 1979 roku do Irlandii przyjechał papież Jan Paweł II. Chłopcy ze szkoły w Limerick prowadzonej przez księży pojechali witać Ojca Świętego. Ale jeden z chłopców za karę (świadkowie nie potrafili sobie przypomnieć, o co chodziło) został w ośrodku. Podczas gdy papież wygłaszał homilię, w czasie gdy trwała msza dziecko zostało wielokrotnie zgwałcone przez zakonników. Trwało to ponad 5 godzin.
W tej samej szkole zawodowej inny kapłan starannie badał stan dojrzałości płciowej swoich podopiecznych. Pieścił ich narządy, a gdy widział, że potrafi już wywołać stan erekcji członka, przenosił ich do kierowanej przez siebie grupy. Do wieloosobowych orgii z jego udziałem dochodziło zazwyczaj w weekendy. Aby dzieci były mu bardziej posłuszne, podawał im narkotyki.
Ojciec pedofil Garnier ze szkoły katolickiej da chłopców w Clonmel z seksu chłopców zrobił sobie dochodowy interes. Pomagał mu w tym brat Leone, a nawet dyrektor placówki ksiądz Lucio. Każdy pedofil, nawet z odległych zakątków regionu, który miał ochotę i gotówkę, mógł zostać w nocy wpuszczony do sal sypialnych wychowanków. Protesty molestowanych były surowo karane.
Ten sam Garnier miał w stałym zwyczaju masturbowanie się w obecności wychowanków, a nawet uprawianie seksu z jednym z chłopców na oczach innych.
Gdy wspomniany wcześniej ojciec Bruno został w końcu za przestępstwa seksualne zwolniony z pracy w szkole, jego miejsce zajął brat Sergio. Miał naprawić tragiczną sytuację i zaprowadzić w placówce normalność. Polegało to niestety na tym, że zgwałcił 37 chłopców (taką liczbę mu udowodniono), a w swoich perwersyjnych zboczeniach dalece przebił poprzednika.
W innej placówce kierowanej przez pedofilski Kościół katolicki ksiądz Valerio przez 9 lat gwałcił podopiecznych (7-10-latków), ale otrzymał wyrok więzienia w zawieszeniu, bo udowodnił, że jest absolwentem szkoły zakonnej, w której sam był nieustannie molestowany seksualnie, więc taki stan rzeczy uznawał jako normę. Jego wychowankowie opowiedzieli komisji o seksie oralnym, jaki kazał im uprawiać z jego kutasem i pomiędzy sobą wzajemnie.
Brat Guthrie w jednym z kościelnych internatów prowadził zajęcia z chłopcami w wieku 12-13 lat z... masturbacji. Uczył ich, na własnym przykładzie, jak to się robi. A potem były... egzaminy. Przed sądem z rozbrajającą prostotą wyznał: "Preferowałem młodszych chłopców, bo starsi mogliby mnie wydać. Zakres wieku to maksimum 13 lat i... jasne oczy".
Swoistym domem publicznym zaspokajającym klientów gustujących w małych dziewczynkach była szkoła św. Józefa kierowana przez Siostry Miłosierdzia. Oficjalnie nazywało się to wyjazdem na wakacje. Zakonnice odbierały zamówienia, kasowały pieniądze i wysyłały dzieci "na wypoczynek" do mężczyzn, którzy byli ich klientami. Ale nie tylko do mężczyzn. Nierzadkie były zamówienia od bezdzietnych małżeństw pedofilów, które w ten sposób zaspokajały swoje żądze. Takie wakacje połączone z seksualnym wykorzystywaniem dzień w dzień trwały zazwyczaj miesiąc.
Jedenastoletnia dziewczynka (dziś dorosła kobieta) opowiada, jak tuż po przyjeździe do jednej z rodzin, która zamówiła ją sobie na wakacje, była dotykana w intymne miejsca i masturbowana. Gdy uciekła do łazienki, gospodarze (małżeństwo w średnim wieku) wyważyli drzwi, a mężczyzna brutalnie ją zgwałcił.
Świadek (mnich) zeznaje, że dziewczynki w szkole św. Józefa traktowane były przez zakonnice jak prostytutki w najgorszym domu publicznym. Jeśli odmawiały świadczenia usług seksualnych, były bite i zamykane w ciemnicy. Jedno z dzieci nigdy nie nauczyło się mówić. Wiele innych było opóźnionych w rozwoju. Chłostane codziennie publicznie skórzanym pasem - za krnąbrność - umiały się tylko modlić.
W szkole św. Józefa szczególnie demoniczną postacią była zatrudniona przez Kościół świecka dyrektorka, pani Lacey, zaprzysięgła katoliczka. Wykorzystywała seksualnie każdą ze swoich podopiecznych 2-3 razy w tygodniu. Najczęściej nakazywała wspólną masturbację kilkorga dzieci. Czasem dochodziło też do gwałtów.
Pani Lacey zatrudniała w szkole swojego brata. Do obowiązków wybranych przez dyrektorkę dziewcząt było conocne seksualne zaspokajanie go. Gdy odmawiały, były bite. Po latach w wyniku śledztwa okazało się, że mężczyzna nie jest bratem Lacey, tylko jej... mężem.
Nie, nie jest naszym zamiarem epatowanie Czytelników makabrycznymi opisami zboczeń, jakich na małych dzieciach dopuszczali się zakonnicy, zakonnice i księża. A także ich pedofilscy klienci. Tłumacząc raport, pomijaliśmy co bardziej drastyczne opisy. Ale katolicka Irlandia jest w szoku. Zawiązała się grupa inicjatywna, która zbiera fundusze, aby na jednym z centralnych placów Dublina postawić pomnik dzieci - seksualnych ofiar katolickiego duchowieństwa. Liczba powołań do irlandzkich seminariów spadła o 80 procent. Liczba praktykujących katolików o niemal 50 procent. Ci, którzy decydują się na karierę duchownego, są traktowani przez społeczeństwo podejrzliwie. I trudno się dziwić...
Po opublikowaniu raportu powstał zespół prawników i konstytucjonalistów, którzy sprawdzają, czy zgodnie z irlandzkim prawem istnieje możliwość postawienia przed sądem nie poszczególnych zboczeńców w sutannach, tylko Kościoła katolickiego jako instytucji przestępczej. A w katolickiej Polsce chyba tylko PRL-owi możemy zawdzięczać, że do 1989 roku państwo nie kolaborowało w podobny sposób z Kościołem jak w katolickiej Irlandii. Za to księża pedofile kutasami robili i robią swoje w zaciszu kościołów i plebanii. Zmowa milczenia (także większości mediów) chroni ich lepiej niż gdziekolwiek indziej na świecie. Informacje o księżach czy biskupach pedofilach, jeśli się nawet pokazują, natychmiast są usuwane przez katolicko-faszystowską cenzurę III RP zwanej kaczą lub ziobrową.
Propedofilskie kolejne rządy różnych Buzków, Millerów, Kaczyńskich czy Tusków jedynie zajmują się tuszowaniem i wyciszaniem pedofilskich afer Kościoła katolickiego oraz bezprawnym więzieniem osób, które ofiarom zboczonych seksualnie księży pomagają. Doskonałym napadem są kolejne od 1996 roku napady katolicko-faszystowskiej, pedofilskiej policji państwowej i pedofilskich prokuratorów czy może kurwatorów z Częstochowy, Płocka, Warszawy, Bydgoszczy, Gliwic czy Głubczyc na „Antypedofilskie Bractwo Himawanti”, a także na terapeutów i doradców ofiarnie niosących pomoc osobom molestowanym i gwałconym przez katolickich księży i biskupów. Jedną z ofiar pedofilsko-kościelnej mafii w Polsce jest prześladowany sądowymi procesami i kolejnymi aresztami w pedofilsko-kościelnej III RP – Mohan Ryszard Matuszewski! Cóż, politycy rządzący Polską od 1989 roku to pedofilska sekta o mało znanej nazwie „Opus Dei”. Bosko mamy z pedofilskimi kretynami!
Usunąć pedofilskiego prokuratora Warszawy!
Apelujemy do Prokuratora Generalnego III RP o natychmiastowe usunięcie z pracy w prokuraturze i zakazanie wykonywania zawodów prawniczych prokuratorowi o nazwie Piotr Woźniak z PO Warszawy i jego wspólników (-czki), który w 2002 roku w sierpniu, działając na zlecenie pedofilskiej mafii z Dworca Centralnego w tym katolickiej Opus Dei, Effatha, Civitas Christiana, KANA, OKOPS i kilku podobnych gangów pedofilskich spowodował bezprawne i bezpodstawne uwięzienie pana Ryszarda Matuszewskiego „Mohana” w katolicko-faszystowskich aresztach czy raczej mordowniach III RP w Warszawie-Mokotów.
Od Redakcji Portalu:
Niektóre materiały i informacje zostały zaczerpnięte z Tygodnika „Fakty i Mity”, który można jeszcze w każdy piątek kupić w kiosku, inne z rozmaitych portali internetowych, które w większości pedofilsko-katolicka cenzura polityczna usunęła już z polskiego internetu. Zostały jednak skopiowane do schowków w komputerach autorów artykułu i dzięki temu jako godne upowszechnienia, w dobrej wierze zostają opublikowane.
Trwa seria ujawnianych kościelnych skandali pedofilskich, pokazujących w praktyce zasadę milczenia na temat przestępstw seksualnych księży i biskupów. Wielki wkład w tę zasadę ma błogosławiony pederasta i pedofil papież Pius IX, który 20 lutego 1866 roku zatwierdził instrukcję będącą pierwowzorem Crimen Sollicitationis nakazującej milczenie i ukrywanie zboczonych księży. Stanowiła ona uzupełnienie i uszczegółowienie instrukcji Sacramentum Poenitentiae pederasty i pedofila Benedykta XIV z 1741 roku. W punkcie 14 nakazywała zachowanie największej tajności spraw mogących narazić pedofilski Kościół i kler na hańbę - m.in. przez złożenie przysięgi milczenia przez wszystkich mających z nimi do czynienia - tak podczas sprawy, jak i na wsze czasy.
Doczekaliśmy czasów w których młodzież i całe społeczeństwo nasze jest coraz bardziej zdemoralizowane po okresie transformacji czyli nauczania religii w szkołach publicznych - niż za czasów PRL-u kiedy szkoły były wolne od religijnej indoktrynacji i seksomanów-kapelanów nie było. Takie są efekty chrześcijańskiego wychowania w wydaniu rzymsko-katolickim. Religia katolicka to naprawdę mało użyteczna część współczesnej kultury. Żeruje na ludzkiej niewiedzy, naiwności, lękach, pseudo tajemnicach i wątpliwościach. Tam gdzie pojawia się ugruntowana wiedza i racjonalizm, tam powoli gaśnie potrzeba religii katolickiej czyli wiary w urojone transcendencje. Usunąć i to jak najszybciej religię ze szkół! Oczywiście razem z tymi usakralnionymi szubienicami w postaci kato-krzyży!We wrześniu 2010 w Weronie odbywa się pierwszy we Włoszech zjazd ofiar księży-pedofilów. Inicjatorami spotkania są dawni podopieczni miejscowego kościelnego instytutu dla głuchoniemych, którzy jako dzieci byli wykorzystywani przez katolickich duchownych.
Tajemnice mogące zagrozić Kościołowi instrukcja polecała zabierać do grobu. Po wydaniu Kodeksu prawa kanonicznego w 1917 roku pojawiła się potrzeba wydania nowej instrukcji o ochronie zboczonych księży i zakonnic. Ta powstała w 1922 roku i prawie niczym nie różniła się od następnej z 1962 roku, czyli sławnej pedofilskiej instrukcji Crimen Sollicitationis. Tak więc już w XIX wieku Kościół katolicki czy raczej pederastyczno-pedofilski zdawał sobie sprawę z „konieczności" obejmowania „tajemnicą pontyfikalną" (która niczym nie różniła się od mafijnej omerty) przestępstw seksualnych - na sto lat przed rewolucją seksualną, którą kardynał Christoph Schonborn chciałby oskarżyć o spowodowanie rozkwitu pedofilii. W 1962 roku Kongregacja Nauki Wiary czyli Pedofilska Inkwizycja (do niedawna jej szefem był papież Ratzinger) wysłała do wszystkich biskupów na świecie tajną pedofilską instrukcję Crimen Sollicitationis, która pozostała w mocy do 2001 roku. Nakazywała ona ukrywanie przestępstw katolickiego kleru za wszelką cenę, aby nie splamić rzekomo dobrego (sic!) imienia Kościoła pedofilskiego.
Dopiero 30 kwietnia 2001 roku Jan Paweł II wydał list apostolski Sacramentorum sanctitatis tutela, a 18 maja 2001 ówczesny prefekt Kongregacji Nauki Wiary, a obecny papież, wydał dokument De delictis gavioribus („O poważnych przestępstwach"), określający nowe zasady postępowania. I dopiero list apostolski z 2001 roku potwierdził publicznie istnienie pedofilskiego dokumentu Crimen Sollicitationis. Potrzeba było jednak zażartej batalii prawnej w obronie ofiar molestowania seksualnego, by to się stało, acz biskupi i tak stosują się do nakazu ochrony pedofilów z nowelizacji korzystając tylko w wypadku nagłośnienia pedofilii księdza, zakonnicy czy biskupa. Instrukcja z 1962 roku, choć oficjalnie odnosiła się do nakłaniania do seksu podczas spowiedzi, nie ograniczała się do niego. Obejmowała cztery czyny katolickie: nakłanianie do seksu, homoseksualizm, pedofilię i zoofilię. To wszystko przeniesiono z instrukcji z 1922 roku, kiedy o „świerszczykach" i tabletkach antykoncepcyjnych, które rzekomo tak deprawują księży (rewolucja seksualna!), nikomu się jeszcze nie śniło.
Adwokat ofiar pedofilskiego Kościoła R. Anderson wcale nie brzmi jak ktoś, kto właśnie zatrząsł Watykanem w posadach. Nie, żeby był nieśmiały; szefowie kancelarii prawnych, które za słoną opłatą wywalczają jeszcze bardziej słone odszkodowania, nie są z tych, co się rumienią. W głosie Andersona po prostu nie słychać triumfu. – Od 26 lat pomagam tym, którzy byli molestowani przez duchownych Kościoła katolickiego – mówi „Przekrojowi”. – Przez ten czas zetknąłem się z tysiącami takich przypadków. Zdobyłem wiedzę, z której jasno wynika, że ukrywanie przypadków pedofilii wśród kleru miało charakter systemowy i odpowiada za nie papież oraz jego najbliższe otoczenie. Jest mi smutno, że Watykan tak długo się tego wypierał. Teraz będzie musiał to wyznać w sądzie.
Dopiero w styczniu 2010 roku, po udokumentowaniu procederu ochraniania pedofilów przez biskupów w Irlandii i zapłacie ponad 2 miliardów dolarów odszkodowań w samych tylko Stanach Zjednoczonych Ameryki, Watykan najwyraźniej się poddał - kardynał Claudio Hummes w wywiadzie dla „L'Osservatore Romano" obiecał przekazywanie informacji o pedofilach władzom świeckim, ale po uznaniu ich za winnych przez pedofilski Kościół czy właściwie przez pedofilskie władze Kościoła katolickiego. Czyli w praktyce chodzi o wyrzucanie ze swego gniazda tych, o których wiadomo, że prędzej czy później staną się źródłem problemów, bo zbyt jawnie sobie z dziećmi poczynają seksualnie. Nie ma mowy o stosowaniu standardów, jakie obowiązują poza Kościołem, czyli informowaniu władz o podejrzeniach i zostawianiu im śledztwa. Kościół pedofilią skażony nadal chce być sędzią we własnej sprawie. Mimo to prasa włoska nazwała wydarzenie początkiem nowej epoki. Można zaryzykować twierdzenie, że Watykan - po półtorawiekowej tradycji utrzymywania w sekrecie tego, co może narazić go na utratę autorytetu - nie jest w stanie zdobyć się na nic więcej niż wyrzucanie ze swojego grona „zgniłych jabłek". Bez doktrynalnego „trzęsienia ziemi" i usunięcia przyczyn kryzysu skandale pedofilskie będą wybuchały z miesiąca na miesiąc przez kolejne lata, aż zamienią się w jedno pasmo przedłużonej agonii.
Biada Wam faryzeusze jedne, pedofilią i zoofilią kościelną skażone. Dwa najważniejsze środki zaradcze to zniesienie celibatu i kapłaństwo kobiet. Na naszych oczach Kościół katolicki właśnie przegrał walkę z naturą. Jak na ironię, napisała to 11 marca 2010 włoska historyk Lucetta Scaraffla w uznawanym za organ Watykanu „L'Osservatore Romano". O związku między pedofilią a pederastycznym celibatem ostrożnie napomknął też były uczeń papieża, kardynał Christoph Schonborn. To więcej niż klęska - to katastrofa pedofilskiego Kościoła biskupów i księży.
A w Polsce, ksiądz pedofil Zbigniew Ryckiewicz były proboszcz parafii św. Wojciecha w Kołobrzegu (1998-2008) został zatrzymany w Będzinie na Śląsku i przewieziony do Kołobrzegu. Tu w piątek (27 sierpnia 2010) usłyszał prokuratorskie zarzuty. Sąd zastosował wobec niego trzymiesięczny areszt. Duchowny trafił do aresztu w Koszalinie. Grozi mu do 12 lat pozbawienia wolności za dymanie dzieci w gardło i odbyt (sodomia czyli grzech kościelny). Ciekawe jakie jest stanowisko Episkopatu Polski w sprawie penitencjarnej kontroli księdza pedofila bransoletką elektroniczną. Kiedy wznosząc z taką "biżuterią" ręce do nieba podczas mszy zwanej świętą będzie wzywał sursum corda oraz błogosławił urbi et orbi.

Pedofilia katolicka w Belgii
"Papież powinien złożyć dymisję z powodu skandali w Belgii"
Przewodniczący komisji, która badała nadużycia seksualne w Kościele belgijskim, psychiatra dziecięcy Peter Adriaenssens uważa, że papież, po tym, co się tam wydarzyło, "powinien złożyć dymisję". Wskazując na różnicę między "uznaniem odpowiedzialności" a "poniesieniem odpowiedzialności", psychiatra mówi w wywiadzie, że problem nie dotyczy wyłącznie Belgii, lecz całego świata. Dlatego też - twierdzi - "papież powinien podać się do dymisji", zamiast "zadowolić się wyrażeniem bólu" z tego powodu.
Dnia 10 września 2010 publikowano tak zwany "Raport Adriaenssensa", w którym ujawniono przypadki nadużyć popełnionych przez pedofilów wobec ponad 450 ofiar w internatach szkół prowadzonych przez Kościół oraz 13 przypadków samobójstw wśród ofiar duchownych-pedofilów. Adriaenssens podał się latem tego roku do dymisji na znak protestu przeciwko naciskom na jego osobę, wynikającym - jak twierdził - z utrzymywania się przez dziesięciolecia w łonie instytucji Kościoła "zasady milczenia". Na 200 stronicach raportu zawarte są świadectwa byłych uczniów, którzy w latach 1960-1985 ucierpieli wskutek nadużyć seksualnych w instytucjach kościelnych, głównie we Flandrii.
Aresztować Papieża Benedykta XVI
Plany brytyjskiego ugrupowania, na czele którego stoją prof. Richard Dawkins, krytyk religii i ateista, oraz aktywista obrony praw obywatelskich Peter Tatchell, zapowiadające aresztowanie Benedykta XVI podczas jego wizyty w Szkocji i Anglii, uważane były za akcje propagandową. Podczas festiwalu Spirituality and Peace, który odbył się pod koniec sierpnia w Edynburgu, wypowiadał się czołowy ekspert w dziedzinie prawa międzynarodowego Philippe Sands. Jeśli istnieje uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa i przestępstwo to jest ścigane na mocy kodeksów prawnych praktycznie wszystkich krajów świata, wówczas spełnione są kryteria, jakich prokuratura potrzebuje do wystawienia nakazu aresztowania - wyjaśnił prof. Sands.
„Kiedy ktoś wjeżdża do danego kraju, na przykład Szkocji lub Anglii, lokalne prawo bierze górę nad prawem międzynarodowym. Wówczas każdy może przedstawić organom ścigania dowody popełnienia przestępstwa i jeśli zostaną one uznane za wiarygodne, wstępny nakaz aresztowania może zostać wydany bez przeszkód. Prywatni obywatele bez żadnych wątpliwości mają prawo to uczynić podczas pobytu papieża na ziemi angielskiej. Sam jestem wielkim zwolennikiem tego modelu".
Dokładnie w ten sam sposób, stosując to samo prawo, aresztowano w roku 1998 chilijskiego dyktatora faszystowsko-katolickiego Augusto Pinocheta. Wiedząc o istnieniu i potencjalnej skuteczności tego prawa - dodał Sands - także były brytyjski premier Tony Blair musi się dobrze zastanowić, zanim przyjmie zaproszenie na podpisywanie swych książek gdzieś za granicą, bo może znaleźć się w areszcie pod zarzutem współudziału w zbrodniach wojennych w Iraku. Tę interpretację zaaprobował inny wybitny prawnik szkocki, Aamer Anwar, specjalizujący się w prawach człowieka. Przedstawił się jako zwolennik „dania większej władzy ludziom przy egzekwowaniu reguł prawa i praw ludzkich w sytuacjach, w których nie budzi to zastrzeżeń moralnych".
Głównym powodem rozplenienia się przestępstw seksualnych kleru po całym świecie jest to, że proboszczowie, biskupi, arcybiskupi, kardynałowie i papieże czynili wszystko co w ich mocy, aby wszelkie skandale pedofilii, sodomii i zoofilii nie wydostały się poza mury kościelne. Żeby winnych rozliczać wedle reguły: skrucha, pokuta, wybaczenie. Różne kraje, różne stanowiska w hierarchii, ludzie o różnych osobowościach, zarówno konserwatyści, jak i liberałowie (vide: ostatnio kardynał Danneels) i tak zdumiewająca konsekwencja postępowania. Prawie nikt nigdy nie odważył się złamać katolickiej zmowy milczenia, nawet w obliczu bezprzykładnej czasem deprawacji sprawców, którzy powodowali nieobliczalne, wieloletnie cierpienia setek dzieci i ich rodzin, zupełnie bezkarnie niszcząc ich życie i psychikę. Dlaczego nikt nie zawiadomił policji ani nie dał znać prokuraturze czy organom śledczym? Czemu nie przeciął jątrzącego się ropnia, skoro było to przecież - gdy spojrzymy perspektywicznie - w interesie reputacji Kościoła katolickiego? Skąd ta solidarność w pedofilskim, pederastycznym i sodomicznym zaprzaństwie? Odpowiedzi najlepiej, jak zawsze, szukać pod latarnią, gdzie jest najciemniej. Wśród policjantów, prokuratorów oraz sędziów jest więcej zboczeńców seksualnych wszelkich maści niż w innych zawodach, bo dają one władzę i poczucie bezpieczeństwa oraz ochronę instytucjonalnego kolesiostwa. Oto ona:
„Czy odważy się ktoś z was, gdy zdarzy się nieporozumienie z drugim, szukać sprawiedliwości u niesprawiedliwych? Czy nie wiecie, że święci będą sędziami tego świata? A jeśli świat będzie przez was sadzony, to czyż nie jesteście godni wyrokować w tak błahych sprawach? Czyż nie wiecie, że będziemy sądzili także aniołów? O ileż przeto sprawy doczesne! Wy zaś, gdy macie sprawy doczesne do rozstrzygnięcia, sędziami waszymi czynicie ludzi za nic uważanych w Kościele! Mówię to, aby was zawstydzić. Bo czyż nie znajdzie się wśród was ktoś na tyle mądry, by mógł rozstrzygnąć spory między swymi braćmi? A tymczasem brat oskarża brata, i to przed niewierzącymi. Już samo to jest godne potępienia, że w ogóle zdarzają się wśród was sądowe sprawy. Czemuż nie znosicie raczej niesprawiedliwości? Czemuż nie ponosicie raczej szkody? Tymczasem wy dopuszczacie się niesprawiedliwości i szkody wyrządzacie, i to własnym braciom? Czyż nie wiecie, że niesprawiedliwi nie posiądą królestwa Bożego?".
Któż jest autorem tej instrukcji postępowania - pod groźbą piekła? To rzekomo święty Paweł w pierwszym liście do Koryntian! Dokument jest słabo nagłośniony, ale dyktat twórcy Kościoła jest wiążący. I te wytyczne rzekomo świętego Pawła przekonują, że absolutnie nie można liczyć na to, aby Kościół i jego pracownicy kiedykolwiek uczciwie i obiektywnie do tego skandalu podeszli - musieliby przecież sprzeniewierzyć się Pismu Świętemu. Apostoł Paweł, który sam się ogłosił apostołem, chociaż wcześniej niszczył Dzieło Jezusa Chrystusa wielce deprecjonował kobiety i w sposób charakterystyczny dla ideologii greckich pederastów używających młodymi chłopcami od 12-tego roku życia zabraniał kobietom nawet przemawiania na zgromadzeniu chrześcijan.
Breżniew Watykanu
O tym jaki był Jan Paweł II (Karol Wojtyła), zwany przez wielu Breżniewem Watykanu, świadczy wiele faktów. Doprawdy można by tu podać ich całe mnóstwo, m.in. zatajanie pedofilstwa duchownych. Jan Paweł 2 oraz długoletni szef Kongregacji Nauki i Wiary, kard. Ratzinger wymagali bezwzględnego respektowania postanowień dwóch pedofilskich dokumentów.
Pierwszy z nich, to tajna instrukcja autorstwa kard. Alfreda Ottavianiego "Instructio De Modo Procendendi In Causis Sollicitationis", podpisana w 1962 roku przez papieża Jana XXIII, zakazująca ujawniania przypadków pedofilii pod groźbą klątwy dla ujawniających i nakazującą skłanianie ofiar do milczenia też pod groźbą klątwy. Jan Paweł 2 bezwzględnie wymagał od swoich podwładnych respektowania tego pedofilskiego aktu.
Okres pontyfikatu Jana Pawła 2, to seria zatajania pedofilstwa duchownych. Ten problem był jedną z głównych przyczyn tego, że społeczeństwa takich krajów jak USA, Kanada, Australia, Hiszpania, Francja czy Irlandia wyraźnie odeszły od religii katolickiej. We Francji skala zjawiska jest taka, że na pedofila mówi się zwyczajowo "proboszcz'.
Drugi dokument - "Crimen sollicitationis", także wydany w 1962 roku. W myśl litery opracowania należy niezwłocznie otoczyć opieką księdza, oskarżonego o seksualne wykorzystywanie małoletniego i przenoszenie go z parafii do parafii. Skandal seksualny musi być opanowany i pójść w zapomnienie. Buntownicy i osoby, które do niego doprowadziły, zneutralizowani i ukarani. Skutkiem tego, zaszczuta rodzina ofiary musi opuścić miejscowość, w której mieszka, albowiem za sprawą agitacji z ambony, jest ona przedmiotem ostracyzmu ze strony wspólnoty katolickiej.
Papież Ratzinger czyli Benedykt 16 w 2005 roku zwrócił się do prezydenta Busha z prośbą o list żelazny, który gwarantowałby mu, że w przypadku wizyty w USA nie zostanie aresztowany. Za co? Za to, że w 2001 roku (będąc jeszcze kardynałem) wysłał list do hierarchów, w którym zakazywał informowania władz świeckich o wynikach śledztw w sprawie księży-pedofilów w przypadkach, gdy nie upłynęło 10 lat od osiągnięcia pełnoletniości przez ofiary. W Teksasie odbywa się proces w tej sprawie (namawianie do krycia pedofilskiego przestępcy).
Istotny problem pedofilstwa duchownych jest także w USA. Tam nie udało się Watykanowi zataić problemu, co skutkowało olbrzymimi odszkodowaniami. Nawet w Polsce łagodnie zatuszowano sprawę abp. Paetza i kilkudziesięciu innych księży pedofilów i pederastów dymających młodych chłopców oraz dzieci. Odnośnie USA, w 2003 roku grupa adwokatów przygotowała nawet projekt uznania Kościoła katolickiego za organizację działającą jak struktury mafijne i jego delegalizację.
Aresztowanie Komisji Majątkowej Kościoła
Aresztowanie Marka P., rzekomo byłego funkcjonariusza Służby Bezpieczeństwa, który jako pełnomocnik parafii i zakonów wykazał się nadzwyczajną skutecznością w postępowaniu przed Komisją Majątkową, uzyskując dla swoich mocodawców wszystko, czego tylko zapragnęli, wywołało falę publikacji przypominających największe kościelne przekręty i ogrom dóbr oddanych wielebnym na otarcie łez za komunę. Gorąca atmosfera musiała wywołać wśród biskupów panikę, skoro głos w tej sprawie zabrała nawet najwyższa kościelna instancja. Jak to się stało, że agent wywiadu katolickiej sekty Opus Dei Marek P., pracował w Służbie Bezpieczeństwa niewiadomo.
Podczas specjalnej konferencji prasowej zwołanej po zakończeniu obrad konferencji Episkopatu abp Józef Michalik zapewniał:
- Nie mamy nic wspólnego z Markiem P. oskarżonym o korupcję. Nie był on - jak to próbują przedstawiać media - pełnomocnikiem Kościoła, a jedynie niektórych jego instytucji. Kościół nie ma żadnego interesu w tym, żeby bronić jakichś dróg nieuczciwych.
A inny purpurat:
- Jeśli były jakieś nieprawidłowości wokół Komisji Majątkowej, to musi wszystko ocenić sad. Komentarze w prasie, ukazujące się przed prawomocnymi wyrokami sądowymi, są wysoce niesprawiedliwe - ubolewał sekretarz generalny Episkopatu bp Stanisław Budzik.
Cóż warte te episkopalne deklaracje? Ta powszechnie panująca w kościelnych kręgach obłuda, fałsz i hipokryzja? Tygodnik Fakty i Mity odsłania kulisy przekrętów czyli wspólnych operacji zakonnicy, byłego funkcjonariusza bezpieki wspomnianego Marka P. i... - o świętobliwa zgrozo - kardynała Stanisława Dziwisza.
III Rzesza – księgi parafialne narzędziem rasistów
Portal Wystap.pl jako pierwszy w Polsce przedstawił informacje o pracy niemieckich historyków odkrywającej udział kościołów chrześcijańskich w III Rzeszy w usunięciu ze społeczeństwa osób pochodzenia żydowskiego. Odbyło się to „dzięki” wykorzystaniu atutu, którym dysponowały jako jedyne – ksiąg parafialnych z XIX wieku, zanim wprowadzono państwowe urzędy stanu cywilnego (w Polsce dopiero w 1945 roku). Mając je, kler chrześcijański na kilka lat odzyskał średniowieczną władzę nad życiem i śmiercią tysięcy osób. Większość księży, pastorów i biskupów poszła na współpracę z nazistami. Fałszywe zaświadczenia „aryjskości” (które zachowywały od prześladowań) wydawała mniejszość i nigdy w imieniu swych kościołów lecz własnym. Może to być odpowiedzią na pytanie dlaczego Parlament Europejski podjął polityczną decyzję objęcia ksiąg parafialnych dyrektywą 95/46/WE. To tylko lekcja z historii dla dzieci i młodzieży skatoliczałych szkół. Dzięki pracy tłumaczki można przybliżyć po raz pierwszy szczegóły upiornej historii o tym jak przetwarzanie danych osobowych może stać się zaplanowanym ludobójstwem.
Naukowcy nie od dziś zajmują się zagadnieniem współpracy Kościoła i państwa w zakresie identyfikacji i eliminacji Żydów. Pomoc Kościoła polegała na przekazywaniu organom państwowym i partyjnym danych z ksiąg kościelnych. Od pierwszych chrześcijan, którzy oskarżają naród żydowski o zamordowanie Boga, aż po Jana Pawła II, który zwlekał z uznaniem państwa Izrael do końca 1993 roku, nie zapominając o flircie rzymskiego Kościoła apostolskiego ze wszystkimi historycznymi postaciami antysemityzmu - ciągłość leży jak na dłoni. Ta nienawiść osiągnęła apogeum w aktywnej kolaboracji Watykanu z nazizmem. A także - rzecz mniej znana - w kolaboracji nazizmu z Watykanem. Kościół katolicki zawarł z nazistami małżeństwo z miłości. Nie chodzi o milczącą aprobatę czy wieloznaczne gesty, które można by opacznie odczytać na podstawie stronniczych hipotez. Kto zada sobie trud zbadania tej live story, znajdzie fakty niezbite, niepodważalne: nie było to małżeństwo li tylko z rozsądku, podyktowane troską Kościoła o własne interesy; oblubieńców połączyło odwzajemnione uczucie, a ściślej mówiąc, nienawiść do wspólnego wroga - Żydów i komunistów, przeważnie wrzucanych do jednego worka pojęciowego „żydokomuna".
Od narodzin katolickiego narodowego socjalizmu aż po ewakuacje niemieckich zbrodniarzy wojennych na „watykańskich papierach" i uporczywe milczenia Kościoła (historykom nadal odmawia się dostępu do watykańskich archiwów) tron świętego Piotra, spadkobiercy Chrystusa, należał nie tylko do papieży, ale również do Adolfa Hitlera i jego akolitów, nazistów, francuskich faszystów, kolaborantów, dygnitarzy Vichy i innych antysemickich bandytów.
Przytoczmy fakty: faszystowski Kościół katolicki popiera militaryzację Niemiec, choć godzi ona w postanowienia Traktatu Wersalskiego i co więcej, wydaje się sprzeczna z niektórymi wypowiedziami Chrystusa, opiewającymi pokój, łagodność, miłość bliźniego. W 1933 roku Kościół podpisuje konkordat z Adolfem Hitlerem, świeżo upieczonym kanclerzem. Watykan nie zabiera głosu w sprawie bojkotu żydowskich sklepów, milczy, gdy w 1935 roku ogłoszone zostają haniebne ustawy norymberskie, milczy w czasie nocy kryształowej w 1938 roku. Kościół katolicki przekazuje nazistom archiwa parafialne pozwalające ustalić, kto jest chrześcijaninem z dziada pradziada, a zatem porządnym gojem. Wymawiając się „tajemnicą duszpasterską", nie zgadza się jedynie przekazać nazwisk żydów nawróconych na katolicyzm lub połączonych węzłem małżeństwa z wyznawcą Chrystusa. Kościół katolicki popiera pronazistowski reżim Ustaszy rządzący Chorwacją pod przywództwem Ante Pavelića. Udziela rozgrzeszenia kolaboracyjnemu rządowi Vichy, i to w 1940 roku. Kościół katolicki, choć doskonale zdaje sobie sprawę z polityki eksterminacyjnej, nie potępia jej ani publicznie, ani nawet prywatnie; nie polecił też żadnemu księdzu czy biskupowi, aby napiętnował zbrodniczy reżim (klątwą) i przestrzegł przed nim wiernych.
Alianci wyzwalają Europę, docierają do Berchtesgaden, odkrywają Auschwitz. Co robi Watykan? Nadal popiera konający ustrój: po samobójczej śmierci Hitlera Kościół, w osobie biskupa wrocławskiego, kardynała Bertrama, polecił odprawić mszę za zmarłych dla uczczenia pamięci fuhrera. Kościół katolicki milczy, gdy świat odkrywa kolejne masowe groby, komory gazowe, obozy koncentracyjne. Więcej: dla eksnazistów czyni to, czego nigdy nie uczynił dla żydów i innych ofiar narodowego socjalizmu - organizuje siatkę ewakuacji zbrodniarzy wojennych z Europy, wyrabia im paszporty, wklepuje do nich watykańskie wizy, zapewnia bezpieczne kryjówki dygnitarzom Rzeszy w swoich klasztorach. Na wysokie urzędy kościelne powołuje się ludzi, którzy zajmowali ważne stanowiska w hitlerowskim aparacie władzy. Nawet po latach Kościół nie wyraził skruchy, skądinąd oficjalnie nigdy się do niczego nie przyznał.
Prawdopodobnie w końcu uzna swoje winy i uderzy się w pierś. Czyż nie przyznał się do błędu w sprawie Galileusza po czterystu latach od sławetnego procesu? Wszelako dogmat o nieomylności papieża, ogłoszony na pierwszym soborze watykańskim w 1869-1870 roku - Pastor Aetemus - zakazuje podważania kościelnych decyzji: gdy Pontifex Maxirnus zabiera głos w jakiejś kwestii, nie czyni tego jako byle śmiertelnik, jest przedstawicielem Boga na ziemi, Duch Święty obdarzył go charyzmatem nieomylności. Czyżby więc Duch Święty sympatyzował z nazizmem?
Kościół uporczywie i konsekwentnie milczy w sprawie nazizmu, nad wyraz ochoczo natomiast rozprawia o komunizmie. Tu Watykan jest bojowy, zaangażowany, niestrudzenie piętnuje marksizm; wypada żałować, że podobną stanowczością nie wy kazał się w zwalczaniu i potępianiu nazistowskiej Rzeszy. W roku 1949 Pius XII, wielki przyjaciel katolickich narodowych socjalistów, nawiązując do tradycji i deklaracji swoich poprzedników (Pius IX i Pius X uznali prawa człowieka za sprzeczne z nauczaniem Kościoła), ekskomunikuje hurtem komunistów z całego świata. Uzasadniając swoją decyzją, wspomina o tajnym porozumieniu Żydów i bolszewików. Gwoli przypomnienia: ekskomunika nie dosięgła żadnego szeregowego nazisty, żadnego dygnitarza katolickiej III Rzeszy, nikt nie został wykluczony ze wspólnoty wiernych za szerzenie rasizmu, krzewienie antysemityzmu czy majstrowanie przy komorach gazowych. Adolf Hitler nie został ekskomunikowany. Jego katolickie dzieło Mein Kampf nigdy nie znalazło się na indeksie. Tymczasem po roku 1924, kiedy to ów paszkwil się ukazał, słynny Index Librorum Prohibitorum wzbogacił się o takie nazwiska, jak Pierre Larousse (jego słownik - Grand Dictionnaire universel - nie przypadł widać do gustu kapłanom!), Henri Bergson, Andre Gide, Simone de Beauvoir i Jean Paul Sartre.
"Trudno nie przyznać słuszności twierdzeniom HITLERA, żyd pozostał obcym ciałem w organizmie narodów europejskich (...) Żyd zwalcza obcą jego psychice kulturę, wyrosłą na podłożu chrześcijaństwa. Jego przeobrażenie może się dokonać tylko na drodze religijnej - przez szczere, bezinteresowne przyjęcie chrześcijaństwa". "HITLER jest doskonałym znawcą psychologii tłumu i twórcą nowej, genialnej taktyki" "Dzisiejsza III Rzesza podjęła tytaniczną próbę realizacji wielkiej idei, która ma przynieść odrodzenie ludzkości. Niemcy stały się obok Włoch rzecznikiem ideologii o zasięgu ogólnoludzkim " ("Ateneum Kapłańskie" rok 1938)
"Zasady wychowawcze nacjonalizmu niemieckiego są WZORCEM dla innych narodów. W nacjonalizmie odbija się dusza Niemiec ". ("Ateneum Kapłańskie" 1937 r., zeszyt l str. 152)
"Rasizm kryje w sobie pewne zdrowe myśli, które dotychczas znane były tylko w szczupłym gronie lekarzy i biologów. Dziś przyszedł czas na ich rehabilitację". ("Ateneum Kapłańskie" rok 1938, zeszyt 1, str. 23)
Ks. Kardynał Stefan Wyszyński "Prymas Tysiąclecia"-kandydat na świętego i Patrona Polski.
Papiestwo jako Antychryst
W historii świata znajdziemy tylko jedną instytucję odpowiadającą wszystkim wymienionym w Biblii cechom antychrysta. Chrześcijańscy interpretatorzy proroctw od najwcześniejszych wieków identyfikowali ją z papieskim Rzymem. Już w IX wieku Arnulf, arcybiskup Orleanu czy w XIII wieku Eberhard II, arcybiskup Salzburga uważali, że jest nim papiestwo. Także święty Bernard z Clairvaux w XII wieku, Franciszek z Asyżu w XIII wieku, dominikanin Girolamo Savonarola w XV wieku często wypowiadali się przeciwko zaangażowaniu papiestwa w gromadzenie dóbr i politykę, zamiast w głoszenie Ewangelii i pomoc potrzebującym.
Święty Jan Chryzostom (ok. 350-407), biskup Konstantynopola, pisarz chrześcijański, uznawany za największego kaznodzieję i Ojca Kościoła Wschodu powiadał: „Jakiż zysk ma Chrystus z tego, że Jego ołtarze pokrywają naczynia ze złota, gdy On sam umiera z głodu w osobie biednych? Najpierw nakarmcie Jego samego, który jest głodny, a potem, jeśli wam jeszcze zostaną pieniądze, ozdabiajcie Jego ołtarz.” Pogląd, że antychrystem jest średniowieczny system papieski utrzymywała większość wybitnych teologów na przestrzeni dziejów chrześcijaństwa. Takiego zdania był też Izaak Newton, który spędził kilkadziesiąt lat swego życia badając proroctwa biblijne. Wszyscy oni stosowali historyczną metodę interpretacji proroctw, według której sekwencje księgi Daniela i Apokalipsy ukazują historię ludu Bożego od czasów tych proroków po adwent Chrystusa.
Proroctwa o antychryście stały się powszechniej znane dopiero w XVI wieku, kiedy wynalazek Gutenberga oraz Reformacja uczyniły Pismo Święte bardziej dostępną księgą. Argumenty reformatorów były tak przekonywujące, że liczni duchowni i zakonnicy opuszczali kościół rzymski, przechodząc na stronę Reformacji. Utrudniony dostęp do Biblii sprawiał, że do tej pory mało kto znał treść Apokalipsy. Reformatorzy tłumaczyli Pismo Święte na języki narodowe, co przyczyniało się do ożywienia religijnego na bazie wzrostu wiedzy biblijnej, w tym znajomości proroctw.
Włoski ksiądz egzorcysta Gabriele Amorth twierdzi, że w Watykanie działa sekta satanistów. Jej członkami mają być księża, prałaci, a nawet kardynałowie. Ks. Amorth twierdzi, że papież został poinformowany o zagrożeniu, ale to zignorował. Źródłem jego wiedzy o sekcie satanistów są naoczni świadkowie. Informacje te miały potwierdzić również demony podczas przeprowadzanych przez ks. Amortha egzorcyzmów. Ks. Gabriele Amorth to oficjalny egzorcysta pedofilskiego Państwa Kościelnego i diecezji rzymskiej, oraz przewodniczący Międzynarodowego Stowarzyszenia Egzorcystów, katolickich oczywiście, bo z dzieci twierdzących, że ksiądz je molestował, gwałcił czy deprawował trzeba wedle pedofilskiej sekty katolików złego ducha wyganiać.
W przeciwieństwie do Jezusa zwanego Chrystusem, który - jak głoszą - oddał swe życie za innych, papieży, kardynałów i biskupów obciążają potworne zbrodnie popełnione na narodzie żydowskim, „heretykach", „czarownicach" i „chrystianizowanych" narodach. Ktokolwiek zatem dokładnie zapozna się z historią pedofilią i zoofilią skażonego Kościoła i papiestwa, jego życiem i doktryną, oraz porówna ją ze świadectwem Biblii, a w szczególności z Nowym Testamentem, ten nie powinien mieć żadnych wątpliwości, że Jezus nie założył tej watykańskiej instytucji. Pismo Święte nie potwierdza również roszczeń do nieomylności papieskiej - nie tylko je obala, ale również potępia (Ga 1. 8) i jednocześnie obnaża Antychrysta, czyli papieski system jako odstępczy, o którym ap. Paweł pisał: „Niechaj was nikt w żaden sposób nie zwodzi; bo nie nastanie pierwej [dzień Pański], zanim nie przyjdzie odstępstwo i nie objawi się człowiek niegodziwości, syn zatracenia, przeciwnik, który wynosi się ponad wszystko, co się zwie Bogiem lub jest przedmiotem boskiej czci, a nawet zasiądzie w świątyni Bożej, podając się za Boga" (2 Tes 2. 3-4).
Czas zatem najwyższy aby te zabagnioną Stajnię Augiasza opuścić, a nawet zdelegalizować, gdyż Kościół katolicki w swej istocie nie spełnia kryteriów religii lecz totalitarnej mafii i reżimu.
Pedofilski Zakon Chrystusowy
Kongregacja Braci Chrystusa specjalizowała się w wykorzystywaniu seksualnym chłopców, a zgromadzenie Sióstr Miłosierdzia - małych dziewczynek. Także stręczyło je do nierządu i prostytucji. Poszkodowanych jest nawet 40 tysięcy dzieci. Wstrząsający, liczący 2600 stron irlandzki raport ujrzał właśnie światło dzienne w 2009 roku. Fakty i Mity są jedyną polską gazetą (tygodnikiem), która ten dokument przetłumaczyła i przedstawiła jego fragmenty od razu po jego opublikowaniu.
Nad raportem pracowała komisja wspólna irlandzkiego rządu i pedofilskiego Kościoła katolickiego przez 9 lat. Watykan - jeszcze za czasów Jana Pawła II - wielokrotnie próbował storpedować jej pracę. Na przykład arcybiskup Desmond Connell (taki irlandzki Głódź, ksywa „Flaszka”) na polecenie "z góry" odmówił przekazywania dokumentów, twierdząc, że są objęte klauzulą tajemnicy spowiedzi. I pewnie kościelna hańba nigdy nie ujrzałaby światła dziennego, gdyby nie inny arcybiskup - Diarmuid Martin. Ten młot na pedofilów oświadczył publicznie, że nie spocznie, dopóki nie wsadzi za kratki ostatniego zboczeńca w sutannie. I słowa dotrzymał. A nam pozostaje tą drogą przekazać ekscelencji takie oto słowa: jest Pan przyzwoitym człowiekiem, księże arcybiskupie!
Pięciotomowy raport pisany jak akta prokuratorskie został opublikowany w środę 20 maja o 16.45. Jeszcze godzinę wcześniej, czyli w ostatniej chwili, watykańska Kongregacja ds. Doktryny Wiary próbowała nie dopuścić do jego ujawnienia. Bezskutecznie. Sąd Najwyższy Republiki Irlandii nakazał pełną jawność.
Komisja przebadała kościelne akta z lat 1930-1980 i wyciągnęła z nich jeden wspólny dla tysięcy przypadków wniosek: wykorzystywanie seksualne małych dzieci w ośrodkach prowadzonych przez Kościół katolicki (za pieniądze państwa) przybrało rozmiary pandemii. Zresztą trudno tu mówić o ośrodkach. To był raczej rodzaj obozów koncentracyjnych. Na przykład w jednym z nich, prowadzonym przez Siostry Miłosierdzia, małe dziewczynki odmawiające seksu były publicznie chłostane. Nago!
***
Skala zjawiska jest wprost niewyobrażalna. Mówi się nawet o 40 tysiącach ofiar. Rząd Irlandii do tej pory wypłacił odszkodowanie 12 tysiącom poszkodowanych (średnio po 65 tys. euro), a na kolejne odszkodowania zarezerwował w tegorocznym budżecie kwotę blisko 2 miliardy euro. Dlaczego płaci państwo, a nie Kościół? Dobre pytanie. A z tego oto powodu, że to Republika Irlandii kierowała do kościelnych ośrodków opiekuńczych sieroty i to ona de facto za nie odpowiadała. Tak orzekł Sąd Najwyższy. Czyli Krk spadł jak zawsze na cztery łapy.
Co ciekawe, ujawnieniu wstrząsającej prawdy sprzeciwiali się także wysocy rangą urzędnicy irlandzkiego resortu edukacji. Jak się okazało... opłacani przez Watykan. Ten haniebny proceder wyłączony jest do osobnego śledztwa. Poniżej wybrane cytaty z raportu. Przykłady, wydarzenia, fakty, dzień po dniu, rok po roku. I tak przez 50 lat pedofilsko-katolickiego horroru z błogosławieństwem kolejnych papieży.
***
Podczas trzeciej fazy przesłuchania siostra Helena O`Donoghue przyznała, że na porządku dziennym było nieprzyzwoite dotykanie, masturbowanie a nawet gwałcenie dziewczynek rękoma i różnymi narzędziami. Potwierdziła też, że dzieci były wypożyczane osobom z zewnątrz ośrodka opiekuńczego, w tym księżom. Wyznaczone zakonnice zajmowały się stręczycielstwem co atrakcyjniejszych dziewcząt, na czym zakon nieźle zarabiał. W procederze udostępniania dzieci brał udział nawet szkolny woźny, który otrzymywał zapłatę w postaci... ich usług seksualnych.
***
Dwóch księży z domu wychowawczego Ferryhouse stanęło przed sądem za molestowanie seksualne chłopców. Jeden z nich już wcześniej został skazany za zgwałcenie dziecka. Ten sam malec trafił później z powrotem pod opiekę tego księdza i był dalej gwałcony.
***
W tym samym ośrodku Ferryhouse brat Bruno, prefekt szkoły dopuszczał się gwałtów na siedmio-, ośmioletnich chłopcach. Przez 20 lat. Przed sądem oświadczył, że sam jest zdziwiony, że nie został na tym procederze przyłapany, bo robił to niemal jawnie i codziennie. Być może przyczyną nieujawnienia tych okropności był fakt potwornego terroru panującego w ośrodku, w którym za najmniejsze wykroczenie groziło ciężkie pobicie lub zbiorowe zgwałcenie. Ojciec pedofil Bruno został skazany na dziewięć lat więzienia. Przyznał się do gwałtów na 40 wychowankach.
***
W 1979 roku do Irlandii przyjechał papież Jan Paweł II. Chłopcy ze szkoły w Limerick prowadzonej przez księży pojechali witać Ojca Świętego. Ale jeden z chłopców za karę (świadkowie nie potrafili sobie przypomnieć, o co chodziło) został w ośrodku. Podczas gdy papież wygłaszał homilię, w czasie gdy trwała msza dziecko zostało wielokrotnie zgwałcone przez zakonników. Trwało to ponad 5 godzin.
***
W tej samej szkole zawodowej inny kapłan starannie badał stan dojrzałości płciowej swoich podopiecznych. Pieścił ich narządy, a gdy widział, że potrafi już wywołać stan erekcji członka, przenosił ich do kierowanej przez siebie grupy. Do wieloosobowych orgii z jego udziałem dochodziło zazwyczaj w weekendy. Aby dzieci były mu bardziej posłuszne, podawał im narkotyki.
***
Ojciec pedofil Garnier ze szkoły katolickiej da chłopców w Clonmel z seksu chłopców zrobił sobie dochodowy interes. Pomagał mu w tym brat Leone, a nawet dyrektor placówki ksiądz Lucio. Każdy pedofil, nawet z odległych zakątków regionu, który miał ochotę i gotówkę, mógł zostać w nocy wpuszczony do sal sypialnych wychowanków. Protesty molestowanych były surowo karane.
***
Ten sam Garnier miał w stałym zwyczaju masturbowanie się w obecności wychowanków, a nawet uprawianie seksu z jednym z chłopców na oczach innych.
***
Gdy wspomniany wcześniej ojciec Bruno został w końcu za przestępstwa seksualne zwolniony z pracy w szkole, jego miejsce zajął brat Sergio. Miał naprawić tragiczną sytuację i zaprowadzić w placówce normalność. Polegało to niestety na tym, że zgwałcił 37 chłopców (taką liczbę mu udowodniono), a w swoich perwersyjnych zboczeniach dalece przebił poprzednika.
***
W innej placówce kierowanej przez pedofilski Kościół katolicki ksiądz Valerio przez 9 lat gwałcił podopiecznych (7-10-latków), ale otrzymał wyrok więzienia w zawieszeniu, bo udowodnił, że jest absolwentem szkoły zakonnej, w której sam był nieustannie molestowany seksualnie, więc taki stan rzeczy uznawał jako normę. Jego wychowankowie opowiedzieli komisji o seksie oralnym, jaki kazał im uprawiać z jego kutasem i pomiędzy sobą wzajemnie.
***
Brat Guthrie w jednym z kościelnych internatów prowadził zajęcia z chłopcami w wieku 12-13 lat z... masturbacji. Uczył ich, na własnym przykładzie, jak to się robi. A potem były... egzaminy. Przed sądem z rozbrajającą prostotą wyznał: "Preferowałem młodszych chłopców, bo starsi mogliby mnie wydać. Zakres wieku to maksimum 13 lat i... jasne oczy".
***
Swoistym domem publicznym zaspokajającym klientów gustujących w małych dziewczynkach była szkoła św. Józefa kierowana przez Siostry Miłosierdzia. Oficjalnie nazywało się to wyjazdem na wakacje. Zakonnice odbierały zamówienia, kasowały pieniądze i wysyłały dzieci "na wypoczynek" do mężczyzn, którzy byli ich klientami. Ale nie tylko do mężczyzn. Nierzadkie były zamówienia od bezdzietnych małżeństw pedofilów, które w ten sposób zaspokajały swoje żądze. Takie wakacje połączone z seksualnym wykorzystywaniem dzień w dzień trwały zazwyczaj miesiąc.
***
Jedenastoletnia dziewczynka (dziś dorosła kobieta) opowiada, jak tuż po przyjeździe do jednej z rodzin, która zamówiła ją sobie na wakacje, była dotykana w intymne miejsca i masturbowana. Gdy uciekła do łazienki, gospodarze (małżeństwo w średnim wieku) wyważyli drzwi, a mężczyzna brutalnie ją zgwałcił.
***
Świadek (mnich) zeznaje, że dziewczynki w szkole św. Józefa traktowane były przez zakonnice jak prostytutki w najgorszym domu publicznym. Jeśli odmawiały świadczenia usług seksualnych, były bite i zamykane w ciemnicy. Jedno z dzieci nigdy nie nauczyło się mówić. Wiele innych było opóźnionych w rozwoju. Chłostane codziennie publicznie skórzanym pasem - za krnąbrność - umiały się tylko modlić.
***
W szkole św. Józefa szczególnie demoniczną postacią była zatrudniona przez Kościół świecka dyrektorka, pani Lacey, zaprzysięgła katoliczka. Wykorzystywała seksualnie każdą ze swoich podopiecznych 2-3 razy w tygodniu. Najczęściej nakazywała wspólną masturbację kilkorga dzieci. Czasem dochodziło też do gwałtów.
Pani Lacey zatrudniała w szkole swojego brata. Do obowiązków wybranych przez dyrektorkę dziewcząt było conocne seksualne zaspokajanie go. Gdy odmawiały, były bite. Po latach w wyniku śledztwa okazało się, że mężczyzna nie jest bratem Lacey, tylko jej... mężem.
***
Nie, nie jest naszym zamiarem epatowanie Czytelników makabrycznymi opisami zboczeń, jakich na małych dzieciach dopuszczali się zakonnicy, zakonnice i księża. A także ich pedofilscy klienci. Tłumacząc raport, pomijaliśmy co bardziej drastyczne opisy. Ale katolicka Irlandia jest w szoku. Zawiązała się grupa inicjatywna, która zbiera fundusze, aby na jednym z centralnych placów Dublina postawić pomnik dzieci - seksualnych ofiar katolickiego duchowieństwa. Liczba powołań do irlandzkich seminariów spadła o 80 procent. Liczba praktykujących katolików o niemal 50 procent. Ci, którzy decydują się na karierę duchownego, są traktowani przez społeczeństwo podejrzliwie. I trudno się dziwić...
Po opublikowaniu raportu powstał zespół prawników i konstytucjonalistów, którzy sprawdzają, czy zgodnie z irlandzkim prawem istnieje możliwość postawienia przed sądem nie poszczególnych zboczeńców w sutannach, tylko Kościoła katolickiego jako instytucji przestępczej. A w katolickiej Polsce chyba tylko PRL-owi możemy zawdzięczać, że do 1989 roku państwo nie kolaborowało w podobny sposób z Kościołem jak w katolickiej Irlandii. Za to księża pedofile kutasami robili i robią swoje w zaciszu kościołów i plebanii. Zmowa milczenia (także większości mediów) chroni ich lepiej niż gdziekolwiek indziej na świecie. Informacje o księżach czy biskupach pedofilach, jeśli się nawet pokazują, natychmiast są usuwane przez katolicko-faszystowską cenzurę III RP zwanej kaczą lub ziobrową.
Propedofilskie kolejne rządy różnych Buzków, Millerów, Kaczyńskich czy Tusków jedynie zajmują się tuszowaniem i wyciszaniem pedofilskich afer Kościoła katolickiego oraz bezprawnym więzieniem osób, które ofiarom zboczonych seksualnie księży pomagają. Doskonałym napadem są kolejne od 1996 roku napady katolicko-faszystowskiej, pedofilskiej policji państwowej i pedofilskich prokuratorów czy może kurwatorów z Częstochowy, Płocka, Warszawy, Bydgoszczy, Gliwic czy Głubczyc na „Antypedofilskie Bractwo Himawanti”, a także na terapeutów i doradców ofiarnie niosących pomoc osobom molestowanym i gwałconym przez katolickich księży i biskupów. Jedną z ofiar pedofilsko-kościelnej mafii w Polsce jest prześladowany sądowymi procesami i kolejnymi aresztami w pedofilsko-kościelnej III RP – Mohan Ryszard Matuszewski! Cóż, politycy rządzący Polską od 1989 roku to pedofilska sekta o mało znanej nazwie „Opus Dei”. Bosko mamy z pedofilskimi kretynami!
Usunąć pedofilskiego prokuratora Warszawy!
Apelujemy do Prokuratora Generalnego III RP o natychmiastowe usunięcie z pracy w prokuraturze i zakazanie wykonywania zawodów prawniczych prokuratorowi o nazwie Piotr Woźniak z PO Warszawy i jego wspólników (-czki), który w 2002 roku w sierpniu, działając na zlecenie pedofilskiej mafii z Dworca Centralnego w tym katolickiej Opus Dei, Effatha, Civitas Christiana, KANA, OKOPS i kilku podobnych gangów pedofilskich spowodował bezprawne i bezpodstawne uwięzienie pana Ryszarda Matuszewskiego „Mohana” w katolicko-faszystowskich aresztach czy raczej mordowniach III RP w Warszawie-Mokotów.
Od Redakcji Portalu:
Niektóre materiały i informacje zostały zaczerpnięte z Tygodnika „Fakty i Mity”, który można jeszcze w każdy piątek kupić w kiosku, inne z rozmaitych portali internetowych, które w większości pedofilsko-katolicka cenzura polityczna usunęła już z polskiego internetu. Zostały jednak skopiowane do schowków w komputerach autorów artykułu i dzięki temu jako godne upowszechnienia, w dobrej wierze zostają opublikowane.
Opracowanie: Paweł Ć., Anna Maria R. - Kraków, Paryż
