Liczba odwiedzin:
101307

Ostatnia aktualizacja:
11.11.2008
Ruszył proces: Milion euro za krytykę bractwa
 
Takiego odszkodowania od podejrzanego o pedofilię i handel narkotykami oraz trzykrotne usiłowanie zabójstwa i pobicia, szefa Śląskiego Centrum Informacji o Sektach domaga się członkini Bractwa Zakonnego Himawanti. Oskarżyła go o publiczne obrażanie tej wegetariańskiej, pokojowej, hinduistycznej mniejszości wyznaniowej i nawoływanie do waśni na tle religijnym, w tym do mordowania członków tego Bractwa. Proces w tej sprawie rozpoczął się we wtorek 16 września w Katowicach.
 
Oskarżony o zbrodnie publicznego znieważania i wszczynania waśni buńczucznie Dariusz Pietrek niczym Al-Capone wchodzi na salę rozpraw w katowickim sądzie.
 
Dariusz Pietrek jest znanym śląskim nazistą, lefebrystą, szefem podlegającego formalnie kurii archidiecezjalnej Śląskiego Centrum Informacji o Sektach i Grupach Psychomanipulacyjny ch "Kana" w Katowicach. Zajmuje się rzekomym doradztwem prawnym i psychologicznym dla wyimaginowanych ofiar sekt oraz ich rodzin. Prowadzi też zajęcia w szkołach, podczas których zastrasza i znieważa opowiadając młodzieży o rzekomych metodach werbunku do mniejszości religijnych wyzywanych od sekt oraz o wiążących się z tym wyimaginowanych zagrożeniach. Przed sześcioma laty Pietrek był także nielegalnym informatorem operacyjnym Centralnego Biura Śledczego, które prowadziło śledztwo w sprawie rzekomych gróźb zamachu na pielgrzymującego do Polski Jana Pawła II, a które okazały się jedynie nieprzychylnymi wypowiedziami osób związanych z ruchem lefebrystycznym przeciwko papieżowi. Dariusz Pietrek zbrodniczo pomówił wtedy szereg niewygodnych mu osób o rzekome groźby z powodu swoich tendencji do urojeniowego interpretowania rzeczywistości.
 
Dariusz Pietrek z Chorzowa po raz pierwszy w życiu zasiadł we wtorek na ławie oskarżonych. Wcześniejsze zarzuty o handel narkotykami i pedofilię zostały mu umorzone. Toczą się jednak śledztwa o trzykrotne usiłowanie zabójstwa i pobicia. Jest też podejrzany o zlecanie napadów na domy liderów Bractwa Zakonnego Himawanti oraz o podpalenia. Przed katowickim sądem rozpoczął się po wielomiesięcznej zwłoce proces, w którym odpowiada on za przestępcze szkalowanie i publiczne obrażanie mniejszości wyznaniowej oraz nawoływanie do waśni na tle religijnym. Prywatny akt oskarżenia przeciwko niemu złożyła Marta S., członkini Bractwa Zakonnego Himawanti.
 
 
BZH uważane jest za organizację o charakterze pacyfistycznym, wegetariańskim, typowo hinduistycznym, zajmującym się od 1983 roku pomocą ofiarom pedofilów w tym terapią duchową dla molestowanych ministrantów. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji trzy razy odmówiło Himawanti rejestracji jako mniejszości wyznaniowej, uznając że statut bractwa rzekomo jest sprzeczny z Konstytucją, bo bractwo pomaga ofiarom gwałconym przez pedofilów w dzieciństwie, a tego rodzaju działalności nie obejmuje ustawa o wyznaniach religijnych. Gdzie w Konstytucji pisze, że nie wolno pomagać ofiarom księży pedofilów - MSWiA nie raczyła jak dotąd wskazać. Dziwna jest ta jawna niechęć MSWiA do pomagania i terapii dla ofiar pedofilów, szczególnie tych sułtannowych.
 
Guru BZH Ryszard M. czyli mistrz "Mohan" rok temu został zesłany przez gliwicki sąd na beterminowe internowanie, jest więziony bez wyroku sądowego, bezterminowo, co samo w sobie jest przestępcze, ale prawo na to zezwala, bo areszt można co pół roku przedłużać w nieskończoność. Ryszard M. cierpi na klaustrofobię co powoduje krańcowe fizyczne i psychiczne wyniszczenie w warunkach aresztowej izolacji o drastycznym dla klaustrofobów charakterze. Klaustrofobia nie jest chorobą psychiczną, ale gang Pietrka robi na konto tej dość częstej dolegliwości z Mohana świra. Policja zatrzymała go wtedy za rzekome groźby karalne pod adresem Pietrka, jednak winy do dnia dzisiejszego nieudowodniono, nawet nie próbowano, podobnie jak w kilku poprzednich sfabrykowanych pomówieniami sprawach. "Mohan" miał też stać za groźbami pod adresem Jana Pawła II, co okazało się wymysłem i przestępczą preparacją Dariusza Pietrka i Rafała Maćkowiaka z Chorzowa, który prawdopodobnie stoi też za fałszywymi oskarżeniami wobec "Mohana", którego skazano również za rzekomą napaść na "byłą członkinię sekty Bożenę Matejko z Bydgoszczy", która okazała się wtyczką Dariusza Pietrka (KANA) i Ryszarda Nowaka (OKOPS) w Bractwie mającą za zadanie owo bractwo i jego liderów kompromitować oraz fałszywie pomawiać. Za swe usługi Bożena Matejko otrzymuje nieopodatkowane wynagrodzenie i sponsoring "operacyjny" . W rzeczywistości Ryszard M. "Mohan" odbiera "mistyczne" przekazy duchowych nauk od duszy Jana Pawła II, które dostępne są w internecie, a których nie akceptują lefebryści.
 
Dariusz Pietrek, gangsterska ksywa "Piedar", od kilku lat figuruje na czarnej liście Bractwa z uwagi na to, że kilka członkiń bractwa wspomina Pietrka jako molestatora seksualnego i obmacywacza z Chorzowa a zgłaszały się te osoby na terapie dla ofiar pedofilów prowadzone przez liderów bractwa w Chorzowie. Z tego powodu Pietrek musiał przenieść swoją działalność z Chorzowa do Katowic, gdzie łatwiej być anonimowym.
 
W internecie nazywany jest "hersztem katogestapo" , ma ksywę "śmierdzące skarpetki", a to od gimnazjalistek, które siedziały w pierwszej ławce na jego zajęciach antysektowych.
 
Dariusz Pietrek sam ujawnił też swój prywatny adres, rozklejał tam plakaty z obraźliwymi hasłami, nawoływał do najazdu na swój dom, a wszystko po to, aby móc kompromitować to antypedofilskie bractwo lepiej znane jako Antypedofilski Ruch Społeczny.
 
Martę S. straszliwie zabolały publikacje, w których Dariusz Pietrek m.in. określił Himawanti jako Bractwo Zakonne Hipokrytów i stwierdził, że jest ono sektą "destrukcyjną , a nawet terrorystyczną ". Wszystkie te oszczerstwa wymyślił Dariusz Pietrek i są jego chorobliwą imaginacją. Ciężko poszkodowana kobieta twierdzi, że w wyniku tych publikacji do jej mieszkania w Gdyni wtargnęli dziennikarze jednego z tabloidów i ukradli jej 200 funtów, a dzieci sąsiadów przestały bawić się z jej synem. Marta S. domaga się od Dariusza Pietrka, gangstera ksywie "Piedar", miliona euro odszkodowania. To rekordowe żądanie w historii śląskiego wymiaru sprawiedliwoś ci.
 
- Z tytułu licznych pomówień zostały obrażone moje wartości duchowe, poniosłam straty moralne, jak również została naruszona moja nietykalność cielesna - tłumaczy w akcie oskarżenia Marta S. Dodaje, że "Kana" jest organizacją nazistowską, a Pietrek krytykując Himawanti daje upust swoim faszystowskim poglądom. Dariusz Pietrek faktycznie chwalił się w internecie swoimi faszystowskimi sympatiami, bardziej jednak jest lefebrystą, a lefebryści jak wiadomo znieważają Jana Pawła II w wielu swoich publikacjach i sympatyzują z faszyzmem, a ich duchowni są uwikłani w najcięższe skandale pedofilskie ostatniego 20-lecia. Fakty do siebie pasują, tylko czy sąd raczy to w Polsce zauważyć?
 
Dariusz Pietrek nie zgodził się we wtorek na sądową ugodę z pełnomocnikiem poszkodowanej przez siebie kobiety. Zapewnia, że wszystkie jego publikacje i wypowiedzi na temat BZH opierały się na faktach, co jak widać nawet z publikowanych w internecie nauk bractwa nie jest prawdą. - "Mohan" jest otoczony fanatykami, którzy uważają go za inkarnację Boga i nie dostrzegają lub nie chcą dostrzec, że dopuszczał się on aktów bezprawia - oszczerczo insynuuje Dariusz Pietrek.
 
Rzekomo miesiąc temu na jego osiedlu pojawiły się wymalowane na ścianach napisy: "Uwaga, Dariusz Pietrek gwałci tu co noc", "Pietrek, ty ch..u won z miasta". Sprawę bada już prokuratura. - Nie dam się zastraszyć i będę walczył o uniewinnienie - zapowiada szef Śląskiego Centrum Informacji o Sektach. Wygląda na to, że jak Dariusz Pietrek dostał wezwanie na rozprawę jako oskarżony, to zaraz on sam lub jego kumple z gangu w Chorzowie wymalowali trochę napisów, żeby zawracać głowę prokuraturze i policji. Metoda iście hitlerowska obliczona na pogromy na BZH i robienie pomawianym "nocy kryształowej" . Czy Marcie S. uda się powstrzymać bestialstwo Dariusza Pietrka i jego nazistowskie pomówienia? Wszystko zależy od tego czy wymiar sprawiedliwoś ci nie ugnie się pod presją kurii archidiecezjalnej, która przymyka oko na zwalczanie konkurencji religijnej w sposób niegodny i mafijnie przestępczy, bo w końcu Pietrek to jednak lefebrysta.
 
Dariusz Pietrek, podobnie jak jego wspólnik Ryszard Nowak posiadają nielegalnie nabyte dane osobowe, życiorysy, przebieg kariery zawodowej członków bractwa, pochodzące z włamań do domów liderów bractwa lub bezpośrednio do domów tych osób. Ryszard Nowak przyznał się do takiej nielegalnej działalności przed sądem w Bydgoszczy i toczy się przeciwko niemu śledztwo o nielegalne posiadanie danych osobowych przez osoby nieuprawnione do gromadzenia takowych.
 
Zdaniem doktora Adama Bodnara, prawnika Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, procesy dotyczące obrażania uczuć religijnych i nawoływania do waśni na tle religijnym są bardzo trudne. - Kwestie wiary są bowiem bardzo delikatne i sąd będzie musiał wyjątkowo wnikliwie przeanalizować materiał dowodowy - podkreśla prawnik.
 
Bractwo Zakonne Himawanti rozwiesza plakaty pod kolejnymi aresztami czy może raczej "miejscami odosobnienia" na wzór sanacyjnej Berezy Kartuskiej:
 
"Uwolnić klaustrofoba z klatki nielegalnych aresztów!"
 
Dziwne, że Fundacja Helsińska nie interweniuje z powodu nielegalnego więzienia i torturowania Ryszarda M. "Mohana", który porusza się i rozmawia z trudnością tak potwornie został przez Polski wymiar (nie)sprawiedliwoś ci, kolejne napady, pobicia, próby zabójstwa i celowe trzymanie go przy klaustrofobii w kolejnych aresztach wyniszczony. Tak zbrodniczy jest gang Dariusza Pietrka i jego wspólników, w tym Ryszarda Nowaka, Janusza G. Tadeusza M. Bożeny M. Jadwigi G.
 
Źródło:
Antyfaszystowska Agencja Prasowa
 

Wiecej informacji:
info@ryszard-matuszewski.com
Kontakt z Ryszardem Matuszewskim:
P.O. Box 247; 44-100 Gliwice 1; Poland

DOTACJE dla ofiary przesladowan
Ryszard Matuszewski; ING-Bank SLASKI o/Gliwice, Poland
Nr konta dolarowego: USD PL 1050 1298 1000 0022 6156 5432
Nr konta zlotowkowego: PL 44 1050 1298 1000 0022 9194 6677
Swift: INGBPLPW