Przeczytaj:
Jerzy D. ze Świdnicy – zbrodniczo internowany



Cezary Gmyz i Rzeczpospolita – funkcjonariusz komunistycznej Służby Bezpieczeństwa PRL atakuje Bractwo Himawanti i Mohana Ryszarda Matuszewskiego

Pedofilski Tygodnik Powszechny znieważa Antypedofilskie Bractwo Himawanti

Opole: Policjanci mordercy z komendy miejskiej?

W Toruniu kościelni pedofile mówią głośno o sektach i ich wpływach

Ryszard Nowak - Paranoik Narodowy

Ryszard Nowak - szef OKOpS skierowany na sądowe badania psychiatryczne

Irena Barcz uwolniona z katolicko-pedofilskiego gestapo w Bydgoszczy!

Joanna - Niewierna z sekty Grupa Onetu<

Irena Barcz - prześladowana przez pedofilską mafię!

Katolicko-faszystowska pro-pedofilska policja polityczna RP ciągle nęka i prześladuje Mohana Ryszarda Matuszewskiego!

Jak przebiega przesłuchanie świadka w sprawie karnej. Prawa i obowiązki świadka

Raport o zboczonych paszkwilach z Newsweeka





Liczba odwiedzin:
467087

Ostatnia aktualizacja:
10.07.2013
Historia dyskryminacji Misji Czaitanii w Polsce

Pomimo, że Misja Czaitanii jest godnym wiary systemem religijnym, opartym na ponad 5 tyś. letniej tradycji, w Polsce jest dyskryminowana i oczerniana. Niespodziewanie dla nas, większość tego krytycyzmu pochodzi od osób czy też organizacji deklarujących się jako katolickie. Widocznie ludzie ci nie znają pochlebnych słów, jakie Papież Jan Paweł II wypowiedział na temat kultury duchowej Indii podczas swojej wizyty w tym kraju. A także nie przywiązują większej wagi do Jego wielokrotnie wyrażanego życzenia, aby poważać inne religie i odnosić się do nich z szacunkiem.

Jedną z osób, która w Polsce najbardziej krytykuje Misję Czaitanii, jest pani Anna Łobaczewska z Lublina. Parę lat temu na nasze wykłady zaczął uczęszczać syn pani Łobaczewskiej, Piotr. Krótko po tym, wpierw osobiście a następnie jako inicjatorka powstania i obecna przewodnicząca Ruchu Obrony Jednostki i Rodziny, zaczęła ona atakować i oczerniać Misję bezpodstawnymi oskarżeniami. Wkrótce sytuacja przybrała rozmiar regularnej „wojny" ze strony pani Łobaczewskiej przeciwko Misji Czaitanii.

Kilka osób spośród członków oraz zarządzających Misją Czaitanii jest kwalifikowanymi psychologami. Od samego początku tej historii mieliśmy przeczucie, że pani Łobaczewska nie jest motywowana jedynie odmiennymi filozoficznymi i religijnymi poglądami, lecz że istnieją jakieś głębsze przyczyny jej działania. Zostało to później potwierdzone wywiadem przeprowadzonym z Piotrem na temat jego życia rodzinnego. Stało się jasne, że przyczyną całej tej niechęci są ich wewnętrzne problemy rodzinne, które były już obecne wiele lat wcześniej, zanim Piotr zaczął przychodzić na nasze wykłady.

Pani Łobaczewska oskarża Misję o odebranie jej „dziecka", podczas gdy Piotr ma już dwadzieścia parę lat. Najwyraźniej nie chce pogodzić się z tym, że jej pełnoletni syn wyprowadził się z domu, bo chciał rozpocząć samodzielne życie. Zamiast zrozumieć, że być może sama swoją postawą zniechęciła syna do siebie, publicznie obwinia innych o zepsucie jej relacji z synem.

Przez ostatnie lata Piotr utrzymywał sporadyczne kontakty z Misją. Podobnie jak większość osób biorących udział w działalności Misji Czaitanii, Piotr mieszka w swoim własnym domu i sam troszczy się o swoje osobiste sprawy i finanse. Obecnie jest dobrze ustawionym młodym człowiekiem, prowadzi samodzielny biznes, ma mieszkanie w Warszawie oraz w dalszym ciągu nie ma ochoty wrócić pod opiekę mamusi.

Jego matka wie, że Piotr prowadzi samodzielne życie i nie mieszka w żadnym z ośrodków Misji Czaitanii, lecz pomimo tego atakuje nas w dalszym ciągu, oskarżając o rozbijanie rodzin. Pani Łobaczewska nie zauważa faktu, że większość osób, które biorą udział w działalności Misji, ma bardzo dobre relacje rodzinne, nawet wówczas, gdy członkowie rodziny nie podzielają ich poglądów religijnych. Wszędzie zdarzają się rodzinne nieporozumienia-tak samo jak w rodzinach katolickich, mogą pojawiać się w rodzinach osób z Misji Czaitanii. Jednak są rezultatem osobistych konfliktów a nie wiary danej osoby. Tego jednak matka Piotra nie chce zrozumieć. Pani Łobaczewska przeniosła swoje polowanie na czarownice do mass mediów, krytykując i zniesławiając Misję Czaitanii bez żadnych podstaw. Oprócz swoich fałszywych wypowiedzi w mediach przeszkadzała w naszych publicznych wykładach a także obrażała i zniesławiała osoby tworzące zarząd Misji. A oto niektóre z zarzutów, jakimi obarcza nas pani Łobaczewska i mass media:

— kiedy parę lat temu z katedry lubelskiej ukradziono krzyż, w prasie, a dokładniej w piśmie Skandale, ukazała się wzmianka, że podejrzana jest także Misja Czaitanii,

— zarzut, że osoby dobrowolnie poświęcające swój czas, aby prowadzić wykłady i nauczać medytacji, otrzymują pieniądze z zagranicy za każdą „duszę",

— zarzut, że każdy członek Misji musi wyjechać z rodzinnego miasta, a także zerwać wszelkie kontakty z rodziną,

— zarzut, że członkowie Misji wyniszczają się psychicznie i fizycznie poprzez brak snu-wczesne wstawanie, powtarzające się praktyki medytacyjne oraz głodową dietę,

— zarzut, że w Misji Czaitanii podawane są ludziom narkotyki,

— zarzut, że członkowie muszą oddać wszystkie swoje pieniądze a także wszystko co posiadają Misji, oraz pracować bez zapłaty,

— zarzut, że zabroniony jest kontakt ze światem zewnętrznym-telewizja, prasa, książki etc.,

— zarzut, że Misja prowadzi tajemne praktyki prania mózgu, których efektem jest całkowite wymóżdżenie (termin pani Łobaczewskiej) danej osoby, po którym konieczna jest długotrwała resocjalizacja pod kierunkiem lekarza.

Niestety mass media rozpowszechniają te fałszywe oskarżenia, pomimo, że pani Łobaczewska nie jest w stanie podać żadnych przykładów czy też nazwisk osób poszkodowanych w powyższy sposób.

Podejmowaliśmy próby porozumienia się także drogą listowną prosząc o zaprzestanie jej działalności. Jednakże ostatecznie nie pozostało nam nic innego jak wnieść pozew do sądu. W listopadzie 1996 r. oskarżyliśmy Annę Łobaczewska o zniesławienie dobrego imienia i naruszenie dóbr osobistych. Pozwana nie stawiła się na dwóch pierwszych rozprawach, zaś na trzeciej dalej zarzucała nam działania, których nie potrafiła udokumentować. Na rozprawie tej także mieliśmy okazję zobaczyć, że pozwana nie była w stanie przedstawić ani jednej doktryny, która występuje w nauczanej przez nas filozofii. Okazało się, że jej konflikt z Misją Czaitanii opiera się na osobistych urazach jakie żywi ona w stosunku do osób znanych jej z Misji Czaitanii.

Dzisiejsza atmosfera wokół małych grup wyznaniowych-mamy tu na myśli autentyczne grupy wyznaniowe, a nie wchodzące w konflikt z prawem i społeczeństwem grupy pseudoreligijne -jest w bardzo dużej mierze „zasługą" pani Łobaczewskiej, która przez ostatnie lata konsekwentnie podsycała w mass mediach nastrój fanatyzmu i nietolerancji. W efekcie tego w wielu miastach odmawiano nam wynajęcia sal na nasze wykłady, na plakatach zapraszających na wykłady wieszano ulotki obraźliwej treści, mass media nie chciały przekazywać pozytywnych informacji o Misji Czaitanii, a nawet prostować tych, które były kłamliwe.

Działalność pani Łobaczewskiej okazała się być jak kula śniegowa, dająca początek wielkiej lawinie. Na publikacjach prasowych pani Łobaczewskiej oparło swoje informacje krakowskie Dominikańskie Centrum Informacji o Sektach i Nowych Ruchach Religijnych. W rzeczywistości całość informacji, jakimi dysponuje Centrum, to trochę wycinków prasowych plus informacje o zupełnie innej, nie mającej nic wspólnego z Misją organizacji-Ruchu Hare Kryszna-bo, jak mówią, to takie podobne. Jest to zadziwiające, jak niekompetentna może być tak poważna instytucja, jaką wydawałoby się być Centrum. Możemy z całą pewnością stwierdzić, że Centrum nie wykazało żadnych chęci, aby zebrać i skonkretyzować swoje informacje na nasz temat-sami zanieśliśmy im nasze dokumenty i publikacje. Po upływie pół roku dowiedzieliśmy się, że nikt nie miał czasu tego przeczytać.

Inną kartą w tej historii jest działalność Ligi Republikańskiej, której członkowie, nie znając nawet pełnej nazwy Misji, a tym bardziej naszej filozofii, nękają Misję Czaitanii tylko dlatego, że nie jest katolicka. Ich metody to zakłócanie wykładów poprzez rozrzucanie ulotek o treści: „In-sekty zeżrą ci mózg", „Sekta-uwaga śmierdzi" itp., otwieranie wśród publiczności wykładów pojemników ze śmierdzącym gazem, rzucanie petard, zakłócanie wykładów w ten sposób, że prowadzący nie mógł zabrać głosu, bójki i przepychanki z ludźmi próbującymi wyprosić ich z sali, groźby w rodzaju: dziś w nocy spalimy wam dom. Mogliśmy także usłyszeć, że tacy jak my nie mają w ogóle prawa do życia w Polsce. Jednak najbardziej przykre dla nas było zajście w krakowskiej restauracji Warszawianka. Jedna z uczennic Jagad Guru, Magda Mola (Madhava dasi), próbująca poprowadzić wykład, została tam zastraszona i poturbowana. Ktoś rzucał w nią zapalonymi petardami, niszcząc jej ubranie oraz wyposażenie sali, ktoś potrącił kogoś innego, tak że ten wpadł na nią itd. Wraz z Ligą na wykład przybyła ekipa stacji telewizyjnej RTL7. Podczas drastycznych scen było słychać instrukcje: Tego nie kręćcie! Została skradziona nam kaseta video, która tego dnia miała być odtworzona. Jej fragment mogliśmy zobaczyć następnie w wiadomościach RTL7. Na nasze pytanie, dlaczego stacja użyła skradzionej kasety, otrzymaliśmy arogancką odpowiedź, w skrócie: to nie wasza sprawa, skąd mamy swoje materiały. W związku z tymi wydarzeniami, prokuratura wystosowała akt oskarżenia przeciwko dwóm członkom Ligii. Obecnie sprawa znajduje się na wokandzie sądowej.

Według uzyskanych przez nas od uczestników zajść informacji, Liga zaatakowała Misję, ponieważ Dominikańskie Centrum Informacji o Sektach poinformowało ich, że Misja jest bardzo niebezpieczną sektą. Na nasze pytanie, jakie są zarzuty wobec nas, usłyszeliśmy o morderstwach, handlu bronią, porywaniu dzieci, handlu narkotykami itd. Te informacje według naszego rozmówcy pochodzą z Centrum.

Pomimo wszystko postanowiliśmy nawiązać dialog z przewodniczącym Ligii Republikańskiej w Polsce-panem Kamińskim. Wysłaliśmy do niego list z prośbą o zaprzestanie działań mających na celu poniżanie nas w oczach opinii publicznej i łamanie prawa do bezpieczeństwa i ochrony, wolności wyznania i sumienia. Jednak do dzisiejszego dnia nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi.

W lutym 1997 r. wykładowca Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego zachęcał swoich studentów do zrywania naszych plakatów, twierdząc, że Misja Czaitanii jest antykatolicką, niebezpieczną sektą. W rezultacie dwóch studentów zostało spisanych przez policję w trakcie zrywania plakatów i zostali ukarani karą pieniężną przez kolegium do spraw wykroczeń.

Jesteśmy bardzo zdziwieni faktem, że niektóre osoby sądzą jakoby Misja Czaitanii była wroga Kościołowi katolickiemu. Jest to całkowicie błędne przekonanie. Mamy wielki szacunek dla wszystkich osób kultywujących swoje życie duchowe, w tej czy innej religii. Jednak nasze próby nawiązania dialogu z Kościołem również spełzły na niczym. W marcu 97' skierowaliśmy listy do władz kościelnych: do arcybiskupa lubelskiego-Bolesława Pylaka i do ks. biskupa ordynariusza Kazimierza Ryczana w Krakowie-z prośbą o audiencję w celu przedstawienia się i wyjaśnienia spornych kwestii, gdyż według nas wynikały one z braku informacji na temat działalności Misji.

Wysłaliśmy także list do rektora KUL-u z prośbą o upomnienie wykładowcy namawiającego swoich studentów do zrywania plakatów oraz przeszkadzania w trakcie wykładów. Niestety żadna z tych instytucji nie odpowiedziała na nasze listy. W rozmowie telefonicznej z arbp. Pylakiem przewodnicząca Misji-Llżbieta Ser-win (Lalita Syam dasi) dowiedziała się, że ks. Pylak nie będzie rozmawiał z organizacją niekatolicką.

W trakcie tegorocznego Kongresu Eucharystycznego wrocławski oddział Dominikańskiego Centrum Informacji rozpowszechniał we Wrocławiu ulotki opisujące Misję jako niebezpieczną sektę, która doprowadziła młodego chłopca do choroby psychicznej. Jedna z uczennic Jagad Guru spotkała się z księdzem odpowiedzialnym za treść tej ulotki. Niestety w pewnym momencie ksiądz ten przerwał spotkanie -gdyż jak powiedział, przeraził się widząc, że jego rozmówczyni wywiera na nim ogólnie bardzo dobre wrażenie. Stwierdził, że teraz przez wiele godzin będzie musiał modlić się do Boga, aby zabrał to wrażenie z jego serca. Niestety trudno jest przełamać tak głębokie uprzedzenia. A swoją drogą, to wrażenie z głębi serca to mógł być głos Pana przebywającego w sercu żywej istoty, który mówił mu jak rzeczy mają się naprawdę.

Czasami czytamy w prasie czy też słyszymy, szczególnie w rozmowach z osobami aktywnie działającymi w Kościele katolickim -że ktoś taki a taki „należał" do Misji Czaitanii -a teraz ma problemy ze zdrowiem psychicznym czy też okazało się, że jest to osoba o złej reputacji. Rozmówcy tacy starają się wtedy udowodnić: „O, zobacz, ten człowiek należał do Misji parę lat temu, a teraz jest chory psychicznie, to jest wynikiem waszej działalności." Jest to błędne rozumowanie. W ten sposób pomijamy wszystkie inne okoliczności z życia tej osoby i zakładamy, że ponieważ miała ona kontakt z Misją Czaitanii, to znaczy, że nasza organizacja religijna jest odpowiedzialna za wszystkie jej osobiste problemy.

Jeślibyśmy starali się zastosować to rozumowanie także do osób z innych organizacji religijnych, które mają problemy ze swoim zdrowiem psychicznym lub popełniły jakieś przestępstwo, wówczas musielibyśmy stwierdzić, że w Polsce Kościół katolicki jest najgorszą organizacją religijną ze wszystkich. Bo, wiedząc że w Polsce 99% ludzi deklaruje się jako katolicy, możemy wnioskować, że także 99% pacjentów szpitali psychiatrycznych ma katolickie wychowanie, podobnie 99% więźniów, narkomanów, alkoholików itd. Nawet katoliccy księża i zakonnice są pacjentami zakładów psychiatrycznych, a niektórzy są oskarżani o popełnione przestępstwa. Jednakże byłoby głupotą winić za to wszystko Kościół katolicki. Raczej należy zrozumieć, że osobiste problemy, przestępstwa czy zły stan psychiczny są rezultatem NIEPRZESTRZEGANIA zasad religii chrześcijańskiej. Podobnie, jeśli mamy przykład osoby, która ma osobiste problemy lub okryła się złą sławą, a wcześniej miała kontakt z Misją Czaitanii, przyczyną tego jest NIEPRZESTRZEGANIE nauk zawartych w literaturze wedyjskiej i NIESTOSOWANIE się do zasad przyjętych w Misji Czaitanii. Niedorzeczne są takie próby powiązania czyichś osobistych problemów i uchybień z Misją Czaitanii.

Jak dotąd nigdzie nie spotkaliśmy się z tytułami prasowymi w rodzaju: „Katolik zabił", „Katolicy obrabowali bank", „Katolickie nastolatki biorą narkotyki", „Katoliczka popełniła samobójstwo" czy „Katolik pacjentem zakładu psychiatrycznego". Dlaczego zatem prasa publikuje sensacyjne artykuły o tym, że ktoś miał kiedyś kontakt z Misją Czaitanii a teraz jest chory psychicznie czy też spotykamy się z ulotkami takimi jak ta rozpowszechniana we Wrocławiu przez dominikanów?

Misja Czaitanii nie jest elitarną, zamkniętą organizacją. Na nasze wykłady może przyjść każdy, także osoby mające problemy ze zdrowiem psychicznym, uzależnieni od narkotyków, alkoholicy czy nawet ludzie, którzy popełnili jakieś przestępstwo.

Nie pytamy w drzwiach: „Przepraszam, czy pan nie ma czasami problemów ze swoim zdrowiem psychicznym, bo my nie wpuszczamy psychicznie chorych." lub „Przepraszam, czy jest pan w stu procentach uczciwy, bo nie wpuszczamy tutaj oszustów". Przeciwnie, każdy jest mile widziany na naszych wykładach, ponieważ wiemy, że medytacja z mantrą może pomóc w każdej sytuacji. Przez nasze wykłady i ośrodki przewinęły się dziesiątki tysięcy ludzi, reprezentujących część społeczeństwa wraz z jego problemami.

W ciągu ostatnich lat obserwowaliśmy objawy nietolerancji religijnej. Fanatyzm i duch sekciarstwa nie pozwalają wielu osobom zaakceptować faktu istnienia innej ścieżki duchowej, niż ich własna. Jednak prawo do kultywowania życia duchowego jest podstawowym prawem i potrzebą żywej istoty i szczere próby w tym kierunku nie zasługują na uprzedzenie i nietolerancję.

Jak piękną rzeczą jest tolerancja religijna i szacunek dla wyznawców innych religii, mogliśmy się przekonać ostatnio, kiedy odeszła Matka Teresa z Kalkuty. Wyznawcy kultury wedyjskiej w całych Indiach okazali jej osobie wielki szacunek, uznając ją za jedną z najwybitniejszych postaci we współczesnej historii Indii, niezależnie od różnic wyznania. Niestety współwyznawcy Matki Teresy nie odwzajemniają się szacunkiem dla Waisznawów i hinduistów w Polsce.

Wygląda na to, że stosuje się tu dwie miarki, jedną dla siebie a drugą dla innych religii. Na przykład w Rosji to wyznawcy Kościoła rzymskokatolickiego są prześladowani i dyskryminowani przez rosyjski Kościół prawosławny. Bardzo wielu katolików w Polsce jest tym zbulwersowanych, lecz jednocześnie nie protestują, gdy ich własny Kościół dyskryminuje inne religie.

Widzimy jednak, że stopniowo sytuacja się zmienia. Ludzie zaczynają zauważać, że nagonka na innowierców jest bezpodstawna i ślepa. Sprawa sądowa przeciwko Annie Łobaczewskiej jest w toku. Podobnie sprawa przeciwko członkom Ligi Republikańskiej. Nie znamy jeszcze werdyktu sądu. Jednak już dziś czytelnik, znając przedstawione powyżej fakty, może sam ocenić po czyjej stronie jest racja.

Anandamaja dasi (Annamaria Warmus)

Fundacja na Rzecz Wolności Religijnej

Misja Czaitanii jest członkiem Fundacji na Rzecz Wolności Religijnej (The Religious Freedom Foundation), która została powołana natychmiast po tym, jak 26.09.br. Borys Jelcyn, prezydent Rosji, podpisał ustawę restrykcyjnie ograniczającą prawa związków wyznaniowych i kościołów innych niż Ortodoksyjny Kościół Rosyjski. Zadaniem fundacji jest propagowanie wolności religijnej oraz występowanie przeciw prześladowaniom i nietolerancji religijnej. Obecnie organizowany jest protest przeciwko nowemu rosyjskiemu prawu godzącemu w wolność religijną.

Fundacja na rzecz Wolności Religijnej oraz jej członkowie stosują się do poniższych Uniwersalnych Zasad Wolności Religijnej:

1. Religia może być szerzona tylko w pokojowy sposób - nigdy nie „przy pomocy miecza": terroru, siły, przymusu i zastraszania.

2. Religia nie podlega prawu: żadne państwo czy rząd nie może określać w jaki sposób obywatele mogą wielbić Boga czy też ograniczać ich, jeśli chcą nauczać swojej wiary.

3. Każda jednostka powinna mieć zagwarantowaną wolność wyboru, w jaki sposób, kiedy i gdzie chce wielbić Boga. W tej wolności zawarta jest też wolność do nie wielbienia Boga. Tak jak żadne państwo, rząd czy jednostka nie ma prawa ograniczać wolności co do wiary i praktyk religijnych, podobnie państwo, rząd ani jednostka nie ma prawa narzucać określonego systemu religijnego swoim obywatelom.

4. Każda jednostka oraz organizacja powinna mieć możliwość zaprezentowania swojej filozofii. W ten sposób wszelka konkurencja pomiędzy różnymi religiami może być oparta nie na sile politycznej czy zakazach, lecz na wartości każdej religii i zrozumieniu Prawdy Absolutnej.
 

Wiecej informacji:
info@ryszard-matuszewski.com
Kontakt z Ryszardem Matuszewskim:
P.O. Box 247; 44-100 Gliwice 1; Poland

DOTACJE dla ofiary przesladowan
Ryszard Matuszewski; BRE Bank - mBank, Poland
Nr konta: PL 48 1140 2004 0000 3102 3623 1989
BIC / Swift: BREXPLPWMBK